-
Liczba zawartości
256 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Sławol
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Sławol odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Czytałem argumentację ludzi z Longinesa... No. PS Ta czerwień zegarka piękna -
Dzisiaj kurier przywiózł
-
Klub Miłośników Zegarków Frederique Constant
Sławol odpowiedział Jan M. Krawczyk → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dołączam do towarzystwa Historia zakupu tego zegarka to moja największa kotłowanina w głowie na przestrzeni ostatnich miesięcy. Miałem już nie kupować w tym roku niczego, dopiero gdzieś wczesną wiosną 2026. Obserwowałem rynek dość intensywnie i zauważyłem, że powoli znikały ze sklepów modele z jasną tarczą i stalową kopertą, a pozostawały już tylko te różnokolorowe. Na placu boju do tej pory były: Omega kostka/prostokąt vintage, Tissot Lisboa i właśnie poniższy Frederique Constant Carrée. Dodatkowo FC Art Deco tonneau, jak u Kolegi @Sisqo wyżej, ale znalazłem na jakiejś stronie tylko jeden egzemplarz powystawowy i taki nie do końca idealny. A skoro miałbym dorzucić stosunkowo niewiele złotówek do nowego zegarka, to decyzja była oczywista. Stare Omegi były w kiepskim stanie nawet na zdjęciach (zwłaszcza tarcze), a te w akceptowalnym dla mnie - zbyt drogie. Podobnie rzecz się miała z Tissotem Lisboą - dobry używany to kwota prawie pięciocyfrowa, a tyle na pewno nie zapłacę. No i mimo wszystko bardziej wolałem w eleganckim zegarku minimalistyczne indeksy, niż cyfry arabskie, więc dorzuciłem sobie cegiełkę na "nie" i Tissot odpłynął bez żalu. Renowacja nie wchodziła w grę, a nowy zegarek to nowy zegarek. Tutaj indeksy też nie są idealne, ale przynajmniej symetryczne, a nie rozjechane losowo we wszystkie strony i wygląda to spójnie. W sumie to tak naprawdę kupiłem ten, który zrobił na mnie największe wrażenie już jakiś czas temu, tylko chyba musiałem trochę pobiegać w kółko sam ze sobą, żeby wrócić do punktu wyjścia i przestać wymyślać i się czaić, jak pies do jeża. To był jeden z tych zakupów "dobrze się zastanów, bo kupujesz raz i koniec". Tutaj cena bardzo dobra, dodatkowo kod promocyjny trafiłem (a dzisiaj nie działa w sklepie, jest inna promocja z gratisami), więc nie narzekam No i mam dziada. Zakup na rok 2026 mam już załatwiony teraz, co prawda poza planem i jakimkolwiek budżetem, ale z drugiej strony - mam święty spokój z garniturowcem. Kolejna pozycja w pudełku odhaczona i już kroczek bliżej skompletowania zestawu, o którym myślę. Pięknie zapakowany zegarek, samo pudełeczko/kuferek robi wrażenie. Skóra paska dość twarda póki co, więc albo musi trochę popracować albo ją zmiękczę jakimś woskiem do skór/kurtek. Godzina i data oczywiście nie są ustawione, niedawno rozpakowałem Numer ref. FC-303S4C26. PS Więcej zdjęć innym razem, przy dziennym świetle albo jak znajdę dłuższą chwilę- 749 odpowiedzi
-
20
-
- Frederique Constant
- Heart Beat
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Bajer! Za mną chodzi od dawna, ale ze srebra 925.
-
-
Do 5000 zł to jak dla mnie wybór jest duży Skoro masz już Orienty (sportowego i bardziej eleganckiego), to może zmienimy markę? Gdybym miał sam wybierać ponownie dla siebie, to rozejrzałbym się za czymś w tym stylu: 1. Tissot Le Locle T006.407.11.053.00: https://zegarownia.pl/zegarek-meski-tissot-le-locle-powermatic-80-t006-407-11-053-00?gad_source=1&gad_campaignid=22901803352&gclid=EAIaIQobChMIpLHMnNzAkQMVOxCiAx2p_DkeEAQYCCABEgJVW_D_BwE 2. Seiko SPB463J1 (różne kolory tarcz dostępne): https://www.zegarek.net/zegarki-seiko/zegarek-spb463j1?gad_source=1&gad_campaignid=17336180574&gclid=EAIaIQobChMI77GCqtzAkQMVhxWiAx3irR8QEAQYASABEgJ3ofD_BwE 3. Tissot Gentleman T127.407.11.051.00: https://zegarownia.pl/zegarek-meski-tissot-gentleman-powermatic-80-silicium-t127-407-11-051-00?gad_source=1&gad_campaignid=207468706&gclid=EAIaIQobChMI17CbstzAkQMVIGiRBR0xSgFrEAAYASAAEgJ8K_D_BwE Edit: obrazki się popsuły.
-
Coś w tym jest, ten tekst jest jeszcze z tych łagodniejszych w ich dorobku
-
No to może coś ode mnie w tej materii. Nie jestem fanem growlu i "dugudugudugu" w ogóle (znawcą tym bardziej), ale kiedyś coś tam mi przeleciało przez uszy w trakcie dorastania Na przykład: Edit: poczytajcie komentarze pod piosenką
-
Wygląda świetnie, trzeba przyznać Aktorem też jest świetnym. Ciekawe, jak wypadnie w porównaniu ze śp. Bronisławem Pawlikiem.
-
-
Gdy tak stoi sam na parkingu, to się wyróżnia, ale w centrum Warszawy prędzej by w tym tłumie zginął Sympatyczne autko, faktycznie, fiacik też
-
Chryste, jaką Wy macie wiedzę o zegarkach... Aż się chce Laco kupić. Dzięki, przeczytałem z przyjemnością
-
Można go lubić lub nie, ale w 2003 roku zgarnął Oscara jako pierwszy w historii raper za piosenkę "Lose Yourself" z filmu "8. Mila", w którym również wystąpił. Oprócz tego piosenka ta była nominowana do Złotego Globu. Sam film pamiętam jeszcze z czasów technikum i zawsze mi się podobał na swój sposób Tutaj nowsze już wykonanie z gali w 2020 roku:
-
E tam. Patrząc pod tym kątem to wiele młodszych marek ma bardzo podobne modele do tych znanych, "legendarnych"
-
Kolejny ciekawy zegarek. Ale świetny taki "głęboki". No i piękna czcionka na tarczy.
-
Za same tylko wskazówki dałbym puchar Przepiękne.
-
-
Piękny! Wygląda, jak milion dolców
-
-
W tym roku ukazało się nowe wydanie książki, na podstawie której nakręcono film "Norymberga". Myślę, że nie ma tu zbiegu okoliczności Tytuł jest inny, ale w środku jest to samo:
-
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Sławol odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
To mi smaku narobiłeś tym zdjęciem. Zaraz sobie też makaron wstawię do gara -
Ano, następny...
-
Klub Miłośników Zegarków Frederique Constant
Sławol odpowiedział Jan M. Krawczyk → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dzięki wielkie- 749 odpowiedzi
-
1
-
- Frederique Constant
- Heart Beat
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Uwaga, w wypowiedzi są tzw. spoilery O aktorach słów kilka: 1. Russell Crowe - dobry, ale jako Crowe, bo cyniczny i ukryty-podły to on nie był. O przenikliwym umyśle - owszem, momentami, zdarzały się sceny, w których mimika twarzy i spojrzenie zmieniały się w ułamku sekundy, ale to za mało, żeby wychwalać go za całą rolę. Nie widzę też Oscara za nią, ale to się pewnie jeszcze okaże. Przez większość czasu był zbyt "misiowaty" i miał to swoje przyjazne spojrzenie i wyraz twarzy (ale tu mam na myśli rysy twarzy aktora), serdeczny głos. Raz na jakiś czas uniósł brwi i może rozszerzył oczy i wbił wzrok w rozmówcę. Twarz prawdziwego Göringa była nieprzyjemna i wzrok miał lodowaty, a spojrzenie chłodne i przeszywające nawet, gdy się uśmiechał samymi ustami. Można było wtedy dostrzec jego wyrachowanie i wypracowaną grę emocji, jak u prawdziwego mistrza. Crowe parę razy "warknął", potrząsał głową i coś tam szprechał po niemiecku, wychodziło to wtedy nawet nawet. Kolejna sprawa: Göring w więzieniu schudł, więc tutaj też można oko przymknąć, bo szybka utrata masy ciała w trakcie kręcenia filmu mogłaby być szkodliwa dla zdrowia. Za to Crowe w mundurze niemieckim wyglądał naprawdę nieźle, 2. Rami Malek - słabiutki, bardzo. Gestykulacja i odruchy, mimika twarzy sztuczne i przesadzone, jak na moje oko. Miał być psychiatrą i nawet młody wiek (bohatera, nie aktora) nie był tu wytłumaczeniem. To, że sobie nie radził ze starszym wiekiem weteranem wojennym i mistrzem manipulacji, to jedno, ale reakcje były nieadekwatne momentami, 3. Michael Shannon - świetny, stonowany, wyważony, pasował do roli i do garnituru doskonale, 4. Leo Woodall - chłopak zagrał naprawdę nieźle, dołożyli mu nawet kwestię, w której opisywał swoją historię życiową na dworcu, 5. Muzyka przeciętna, w dodatku podniosłe motywy "wojenne/bojowe" wstawiane w zwykłych scenach powodowały u mnie śmiech; zupełnie, jakby sala rozpraw pomyliła się reżyserowi z szarżą konnicy w "Gladiatorze". W Internecie powielane są często opinie o filmie, w którym nie ma za wiele Norymbergi (w sumie to nie wiem, jak miałoby to wyglądać w ogóle), a jest tylko gra aktorska tych dwóch bohaterów. Wielu ludzi zwyczajnie nie zdawało sobie sprawy, że obraz powstał na podstawie książki z 2013 roku autorstwa Jacka El-Hai'a, w której ta cała "wojna psychologiczna" została opisana. Nie pamiętam już dokładnie samej książki w szczegółach, bo czytałem dawno, ale mignęło mi gdzieś tam też narzekanie w Internecie na "spoufalanie się" psychiatry z osadzonym i robienie za chłopca na posyłki z tymi listami do żony. A to przecież prawda. Tak samo z empatią HG - prawdziwy psychiatra Dr Douglas Kelley twierdził, że Göring wcale empatyczny nie był, za to w filmie były momenty, gdy go tak właśnie opisywał. Autor książki podkreślał, że Kelley zdawał sobie sprawę z tego, z kim miał do czynienia: człowiekiem pozbawionym skrupułów, całkowicie zdystansowanym do otoczenia (poza żoną i córką) oraz - przede wszystkim - więźniem wielkiego kalibru, który miał stanąć przed trybunałem. O sposobie odejścia z tego świata zarówno Göringa jak i Kelley'a powszechnie wiadomo. Ciężko mi ocenić ten film, ale na pewno jestem zawiedziony. To jeden z tych momentów, gdy czekasz na film, a potem myślisz: "znów nie tak chciałem". W paru miejscach ujęcia się urywały i następowały jakieś takie dziwne przeskoki do kolejnej sceny albo zupełnie innego miejsca na planie. Nie wiem, może tylko mi się tak wydawało, a może były to jakieś kiepsko wycięte/skrócone sceny. Całościowo jest to na pewno rozrywka, ale w sumie mógłbym się bez niego obejść. Takie 4/10 ode mnie. Do obejrzenia, zaliczenia i nic ponadto. PS Dobra okazja, żeby sobie książkę odświeżyć po latach i zweryfikować dokładnie to, co i jak było w filmie pokazane.
