-
Liczba zawartości
152 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Sławol
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 12
-
Poljot? Edit: @McIntosh - chętnych do czytania recenzji znajdziesz, ale zwyczajnie jest tego za dużo w Internecie już i nie każdy ma tyle czasu, żeby czytać chociaż 2-3 strony dziennie, a są jeszcze inne zajęcia w życiu
-
U mnie do abstynencji jeszcze trochę, bo wciąż kompletuję swoje pudełko. Zakup na ten rok już zrealizowałem pod koniec ubiegłego, więc albo sobie odpuszczę ten rok albo kupię jeden zegarek prędzej, niż w 2027. Się zobaczy, jak to mówią
-
Interesujące VLOGI - ciekawe kanały informacyjne.
Sławol odpowiedział Autor1984 → na temat → PO GODZINACH
O proszę, jest jednak taki dział o vlogach, @ireo, zobacz No to żeby nie zakładać nowego wątku, to podrzucę tutaj kilku twórców ze świata zegarków, których kanały odwiedzam - jedne częściej, inne rzadziej: 1. This Watch, That Watch - świetny kanał na poziomie, dużo treści, mało głupot. Filmik o marce Longines. który podrzucił w innym dziale @Lincoln Six Echo: 2.Teddy Baldassarre - od niedawna właściciel własnego sklepu z zegarkami, wcześniej prowadził kanał czysto "domowy". Znany i lubiany, choć też często krytykowany za współpracę z Kevinem O'Learym. Jeden z ostatnich filmów: niedawna wizyta w siedzibie FC: Tutaj najnowszy film, w którym możemy zobaczyć zakupy fanów Teddy'ego, jego subskrybentów oraz starych klientów, którzy przyszli kupić kolejne zegarki. Miłośnicy różnych marek, niekoniecznie tych najdroższych, mający różne kolekcje i spojrzenie na cały świat zegarków. Przyjemnie posłuchać ich wszystkich, a zwłaszcza takich jak Bob, czy John, który ma minikolekcję fioletowych zegarków na przykład. Jest też klient, który kupuje swój pierwszy zegarek w życiu albo gość, który ma z 15 Speedmasterów. Odcinek cieszy się ogromnym zainteresowaniem i pozytywnym odbiorem, co widać w komentarzach: 3. Nico Leonard - kanał różniący się znacznie od dwóch powyższych, ale prowadzący wiedzę o zegarkach ma i gdy się nie wygłupia, to naprawdę sporo można się dowiedzieć. No i często podróżuje, więc możemy co nieco zobaczyć - o ile operator kamery dobrze filmuje Nico to wielki miłośnik marki Hublot i wszyscy to wiedzą - miesza ją z błotem za każdym razem i przy byle okazji, a wszyscy zawsze go podkurzają W tym odcinku z wystawą/targami można zobaczyć nieco różności "na żywo", usłyszeć ceny przy produkcji 10 sztuk (wyprzedanych), historie ludzi z pasją, którzy dłubią jeden zegarek latami. Są tu m. in. zegarek Konstantin Chaykin White Rabbit, marki Awake, Aurelia oraz (werble i budowanie napięcia) Venezianico. W drugiej połowie filmu jest też rozmowa z Nico przed gośćmi:- 44 odpowiedzi
-
3
-
- ciekawostki
- świat
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-
Może gdyby ten drugi miał złote na tarczy tylko wskazówki i ramkę daty - byłby czytelniejszy. Ale i tak nie jest zbyt urodziwy. Ten pierwszy lepiej się prezentuje.
-
Żyje ktoś jeszcze w tym temacie? Poniżej pełen zestaw odcinków, w których spece od popularnych zwłaszcza w USA "customów" robili samochody do pierwszej części filmu "Expendables". Stare to już odcinki i dobrze, że jeszcze wiszą na ich YT (15 lat mają), więc kto nie widział - zachęcam. Oczywiście Stallone obecny z rodziną
-
Powinieneś mieć nick Mr Original na forum Skąd Ty bierzesz takie zegarki?
-
-
-
FSO Polonez - stary, dobry klamot naszych dróg Tutaj Clarkson jeszcze dużo młodszy, gdy nim jeździł w jednym z odcinków: Edit: odtwarzacz z Dailymotion nie wchodzi, więc wklejam obcięty tekst - wystarczy skopiować do przeglądarki i można obejrzeć (TOP GEAR - FSO POLONEZ Dailymotion): dailymotion.com/video/x4l8ww
-
Co tam w duszy grało za dzieciaka...
-
Historia powstania Oscarów, marek filmowych, takich jak MGM, 20th Century Fox, United Artists, Paramount, Universal i innych oraz zmian w świecie filmu na przestrzeni lat. To, co dzisiaj się dzieje z Oscarami i całą śmietankową otoczką - nie jest niczym nowym, ale bardziej widocznym. Intrygi, ego, podkładane świnie, zdrady, romanse, sprzedawanie się za pieniądze, kariera przez łóżko... Właściwie wszystko, co tylko człowiekowi przyjdzie do głowy, żeby być na 1. miejscu, żeby utrzymać się na plakatach, na ustach wszystkich, na pierwszych stronach gazet i nie spaść z piedestału. Historia pokazująca, jak szybko można upaść na dno, gdy okoliczności są przeciwko nam albo powiemy o jedno zdanie za dużo - lub niewłaściwej osobie. W tamtym czasie były to tylko plotki, poczta pantoflowa i wycinki z gazet, dzisiaj mamy dostęp do informacji na każdym kroku. Szczerze polecam. Lektura nie jakaś wybitna, czy rozwijająca, ale raczej taka opisowo-plotkarska i ukazująca, na czym ten ich cudowny świat stoi właściwie od samego początku. Czytadło znaczy się. Autor może i momentami nieco na siłę próbuje czytelnika przekonać do swojego postrzegania świata i analiz (niekoniecznie bywa obiektywny w ocenie ludzi i wydarzeń), ale można do tego podejść z dystansem.
-
Dr Jekyll & Mr Hyde A poza tym:
-
Obejrzałem tę "Jedną bitwę po drugiej". No i co by tu... Nie wiem nawet, jak się zabrać za opis tego filmu. Pierwsza godzina prawie mnie położyła do łóżka ze znudzenia, ale powiedziałem sobie, że wytrzymam; potem się trochę rozkręciło. Wyglądało to momentami, jak pomieszanie Rodrigueza z Tarantino, ale marne to były próby - o ile takowymi miały być. Fabuła to zlepek przenikających się wątków, jako tako poskładanych w całość, ale z początku to wszystko rozlazłe i rozstrzelane na wszystkie strony. Dialogi bardzo słabe, w większości prymitywne i prostackie wręcz, jakby robione pod typową amerykańską publiczność, która się będzie śmiać z wulgarnych odzywek i zachowań na poziomie pornografii czasami. A można przecież i mięchem rzucać tak, że człowiek się będzie śmiał nawet po latach - vide "Pulp Fiction". Tutaj nie wypaliło. Polityka i bunt na ulicach, rewolucje, to chyba nawiązanie do różnych sytuacji i problemów typowych tylko dla USA i rozwiązywania ich w typowy przez USA sposób. Nawet parę razy wydawało mi się, że polują na Che Guevarę w tym filmie, taki klimat tam panował. Do tego wplecione wątki ideologiczne, imigracji, mniejszości narodowych, równości, a także wojenek damsko-męskich, problemów w związkach i całego tego pustego gadania w stylu wszelkiej maści ekspertów i samozwańczych analityków rzeczywistości, które można znaleźć w Internecie, a od którego młodym ludziom się zwyczajnie miesza w głowach, bo często nie sięgają po inne źródła wiedzy. Ukazane zostały nawet osoby "niebinarne", wszelkie "ona/jego", chyba po to, by nadążać za prawdziwym światem. Nawet jeśli twórca filmu chciał je jakoś tam wcisnąć i widzom coś uświadomić - to zrobił to po łebkach i w dość płytki sposób. Ani to wartościowe, ani przesłania ze sobą nie niosło. Woda na młyn dla wszelkiego "lewactwa", "prawaków", "libków" i innych w Internecie - mogą się przy okazji kolejnego filmu tłuc w komentarzach. Ale momentami się uśmiechnąłem, a nawet zaśmiałem. DiCaprio nawet w takim miałkim filmie pokazał warsztat, tym razem komediowy momentami, bo dramatycznych bohaterów odgrywać umie. Na początku dojrzały już aktor nie pasował mi do buntownika biegającego z bombą w plecaku, choć starał się jak mógł. Na szczęście to tylko początek filmu. Potem pokazał, co potrafił. Zagubiony i często nieporadny ojciec, który chce jak najlepiej wywiązać się ze swojej roli i zadbać o swoje i córki bezpieczeństwo. No i bez ego, bez pozy, za to przez większość czasu w szlafroku i z fryzurą jak u Jacka Nicholsona. Jego twarz gra sama, a jak dołoży do tego całą swoją osobę i dialogi - no mistrz. Do tego Benicio del Toro mistrzowski, przy nim uśmiałem się naprawdę nieźle, a zwłaszcza w duecie z Leonardo. Gdy się przy filmie śmiałem, to dlatego, że kojarzył mi się montażem i niektórymi gagami typowymi dla Tarantino, a gdy było dramatycznie i bardziej melancholijnie - to DiCaprio królował. No i na podium oczywiście Sean Penn, chory z ambicji aż do przesady i z poważnymi zaburzeniami osobowości zdesperowany dowódca pragnący uznania i najwyższych zaszczytów; wiecznie niespełniony. Typowy trep/policjant, taki skrzywiony na amen. No zagrał świetnie, momentami przypominał mi Gary'ego Oldmana z "Leona zawodowca", który ciągle był na prochach i nie panował nad odruchami. Z kobiecych ról - córka Willa, Chase Infiniti, ta młoda aktorka dobrze sobie poradziła z rolą przedwcześnie dojrzałego dziecka z dysfunkcyjnej rodziny, więc tutaj brawa dla niej. Perfidia - jej matka była słaba jak renta, ciężko się oglądało jej grę, nawet jeśli aktorka tak miała napisaną postać. Pewnie była indoktrynowana od małego i możliwe, że wychowana w takim rewolucyjnym duchu, jak to zresztą w filmie wspomniano. Mimo wszystko była sztuczna i egzaltowana, choć bardzo chciała wyglądać bojowo i stanowczo. No nie, ale dość szybko zniknęła z ekranu. Na szczęście. Pozostałe postacie drugoplanowe to mieszanka wszystkiego - i tak samo szybko zapomniana, niestety. Muzyka wszechobecna i ciągle irytująca. Przy większości scen coś tam brzdękało, coś piało, coś wyło, ale ani mi to do scen nie pasowało, ani do aktorów. Wnerwiała mnie ta muzyka przez cały film. Końcówka jak gdyby przyspieszona i wszystko rozwiązało się w paru ruchach. Pełno nagród i nominacji - także dla wyżej wymienionych, więc zostali docenieni. Dla Penna, del Toro i DiCaprio można obejrzeć. Ale 3 godziny to jednak strata czasu.
-
Jeden z najpiękniejszych "wieczorowców". Dzięki za tekst i zdjęcia
-
Nigdy tego serialu nie widziałem Jakiś już czas temu zaliczyłem trzeci sezon "Tulsa King" i teraz się będę brał za czwarty sezon "Wiedźmina", ale z dużą rezerwą... Ale żeby nie robić pustych przebiegów - piosenka z jednego z najlepszych seriali, jakie w życiu oglądałem. Z początku ogień i fajerwerki, potem trochę za dużo bałaganu i ogólnego - jak to się mówi - "syfu", nawet jak na tego typu ludzi. Do końca już trochę zmęczyłem całość, ale za swoje role aktorzy byli wychwalani (słusznie zresztą) pod niebiosa w Internecie, zwłaszcza Katey Sagal, Ron Perlman, Danny Trejo, czy Charlie Hunnam. A i Marilyn Manson miał też swoje 5 minut
-
Ilekroć widzę Oceanusy, to zawsze podziwiam jakość wykonania, podobnie jak w Casio Edifice: wyrazistość, czystość, ostrość detali i duża czytelność tarczy. Nie dla mnie, ale to piękne zegarki, zawsze się wyróżniają.
-
Dobra łapa Długo już ćwiczysz?
-
Świetnie wyszło. Jak pocztówka
-
U mnie wczoraj "wielkie nicnierobienie", a dzisiaj wezmę na tapet nowy film z Leonardo:
-
Trzyma się skubaniec nieźle Edit: a poza tym koniec epoki...
-
Kolejne dzieło sztuki na kołach. Uwielbiam.
-
Dawał, nieco wyżej
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 12
