Niedawno przybył do mnie z dalekiej Australii - niewielki (43mm) zegarek Eppnera wyprodukowany we Wleniu (czyli z grubsza w okolicach roku 1860-go). O zegarkach Eppnera napisałem nieco na stronie głownej... https://kmziz.pl/artykul/powrot-do-srebrnej-gory ...choć jest to bardzo ogólny, zdawkowy opis, bo chodziło mi raczej o podzielenie się wrażeniami z podróży niż o precyzyjny opis niemieckiego producenta. Dla władających - natomiast - językiem niemieckim polecam opracowanie szczegółowe o Eppnerach tutaj: http://hans-weil.faszination-uhrwerk.de/eppner-berlin.pdf Ale pora wrócić do tematu - mój kolejny Eppner: I kolejny zegarek-demolka, choć nie taka, jak poprzedni egzemplarz. Mamy tu pogięty włos i uszkodzoną tarczę, ale osie wszystkie całe - będzie żył... chyba Po rozmontowaniu mechanizmu czekała mnie niespodzianka - jedna z palet kotwicy była przekrzywiona, co oczywiście natychmiast poprawiłem, by zobaczyć, ze druga wcale nie jest prosta. Po prostu jej nie było! I tu pojawił się kłopocik, bo palety tej kotwicy są bardzo maleńkie i niemal trójkątne (jesli spojrzeć od góry), i weź tu teraz znajdź taką paletę. Trzeba by dobrego jubilera, zeby doszlifować rubinek do zadanego kształtu, ale można też po prostu rozgniesć pół pately na pył i wkleić resztę. Oczywiscie - to gorsze rozwiazanie, ale i moja jedyna deska ratunku. Włos prosty, paleta wklejona... ...zegarek prawie gotowy do montażu. Prawie, bo brakowało jeszcze centralnej osi. Przy braku precyzyjnych narzędzi do toczenia osi, mogłem jedynie z grubsza obrobić znalezioną w śmieciach oś, by mniej więcej pasowała. Przez to ćwiertnik jest nieco luźny, bo obtoczyłem ciut za bardzo - z dwojga złego lepiej, żeby się ślizgał, niż żeby coś pękło przy montażu. Montujemy: To dziwne uczucie montować zegarek ze swiadomością, ze on przecież ma sporą szansę wcale nie ruszyć - narobiłem się z osia centralną, a potem po złożeniu czekać mnie mogła przykra niespodzianka. Kolejny problem pojawił się po załozeniu koła wychwytowego, które okazało się być mocno skrzywione na osi. Koło musiałem wymontować i ponownie nabić (w zasadzie "dobić") na nabijarce, i byłem absolutnie pewny, ze to się spierniczy, ale nie - po ponownym zamontowaniu w mechanizmie koło było już proste. Eppnerowski wychwyt kotwicowy z podwójnym przerzutnikiem. W tych czasach nie był to taki częsty widok, bo dominował pojedynczy przerzutnik. Mechanizm ma numer 15005, pasujący do numeru z koperty. Koperta E.A.Hoeser, poddostawca dla Eppnera - wszystko prawidłowo. Tarczę zaciapałem, dobrałem nienajgorsze wskazówki. Tarcza ma Koperta posiada ładne zdobienia na deklu i monogram NI czy IN... I pora na wewnętrzny dekiel z oznaczeniami: Zegarek to 7 kamieniowy anker z fabryki w Laehn (Wleń). Mechanizm powstał na bazie ebauche'a z Beaucourt (Japy) i ma charakterystyczny dla tego producenta kształt płyt. Jakość wykończenia płyt nie chwyta za serce, ale to dobrej jakości mechanizm - jakość elementów mechanicznych nie zostawia wiele do życzenia. Zegarek chodzi, choć potrafi się zatrzymać, a ponadto troszkę mu się cwiertnik slizga. Ogólnie - wleńskie Eppnery nie są łatwe do zdobycia, bo powstało ich stosunkowo mało (patrząc po numerach seryjnych to jakieś 20.000), wiec jestem bardzo szczesliwy z zakupu