-
Liczba zawartości
6729 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Owszem, Wojtek rozbierał kiedyś jakiegoś 5Z... Ale czy ktoś to wszystko spamięta ??? Czy 5Z występowały w innej formie niż naręczna... A kto ich tam wie, w sumie. Myślę, że produkowali tez jednodniowe chodziki do pojazdów wojskowych i samolotów, choć te, co widziałem zawsze mogą mieć wymieniony mechanizm. O ile pamiętam mój metalowy, wojenny chodzik z samolotu miał mechanizm z Czystopola (niestemplowany), ale nie mam gwarancji, że nie był podmieniony, prawda ? Co do Złatousta jestem pewien, ze na K-43 robili pełny asortyment. 5Z to faktycznie głównie naręczne...
-
2 czas zawod zaczął produkować ten mechanzim w roku 1936. Pierwsza seria złocona, dalej niklowane. Projekt bazował na mechanizmie typ 1 z Kirowa, ale ma inną zapadkę, półmostek kotwicy zamiast mostka, inny mechanzim naciągowo nastawczy pod tarczą i inaczej położoną śrubkę mocującą włos do półmostka. W roku 1941/2 fabrykę ewakuowano do Czystopola, gdzie od 1942 roku produkowała głownie naręczne K-43 (i zegary wojskowe) na mechanizmie K-43, początkowo niestemplowane, później stemplowane 5Z. Od roku 1946 (czy może 1947?) fabryka stemplowała mechanizmy znanym dobrze logo CzCzZ. Najmłodszy CzCzZ jaki widziałem to rocznik 1950.
-
Te charakterystyczne, "białe" koła z 5Z... Przepiękny wczesny Czystopol, jeden z najładniejszych K43 jakie można sobie sprawić. Genialny! Brak przetarć może też sugerować stalowy dekiel, niektóre chyba miały Miałem kiedys wczesnego (niestemplowanego) K43 z Czystopola i miał na 99% stalową puszeczkę od spodu (i chromowaną od góry).
-
A sobie wczoraj pomajsterkowałem... Posiadacze zacnej (w sumie) maszyny jaka jest Fiat Stilo wiedzą pewnie, jak fantastyczny jest dostęp do lewego reflektora. Wymiana żarówki świateł mijania to z tej strony koszmar, bo między lampą a obudową akumulatora ledwo jest miejsce na przedramię dorosłego mężczyzny. Ja mam chudzieńką łapkę i mam spory problem. Niestety nie da się rzeczonej obudowy przesunąć, wykręcić, po prostu tam jest i przeszkadza. Najłatwiej jest się tam dostać od spodu, z kanału. i gdy miałem do kanału dostęp, sam wymieniałem żarówki, od spodu właśnie. Lata minęły i samochód należy w tej chwili do brata i ostatnio brat był w warsztacie celem wymiany żarówki świateł mijania. Wczoraj jechałem z nim do Katowic i zauważyłem, że reflektor swieci o wiele za wysoko, oślepiajac kierowców jadących z naprzeciwka... Co się okazało. Żarówka była włożona krzywo, więc i krzywo świeciła. Do tego wcelowanie bolcami pokrywy reflektora w dziurki, przy tak ograniczonym polu manewru to istny koszmar (mnie wychodzi za milionowym podejściem po godzinie pracy, chyba, ze jestem pod spodem). Więc... pan w warsztacie tak "zamknął" reflektor, że w środku znalazłem mały, zasuszony listek. Po prostu chwycił pokrywę zamkiem z jednej strony, z drugiej była luźna... Do tego wyrwał z mocowania żarówkę światła przeciwmgłowego. Cóż, godzinę zajęło mi naprawianie szkód - czyli kilka minut na zdjęcie pokrywy i poprawienie obu żarówek i kilkadziesiąt minut na próby zamknięcia cholernej lampy. Obdrapałem sie przy tym konkretnie Konkluzja - zawsze jak ktoś z naprzeciwka oślepiał mnie reflektorem, "nóz mi się w kieszeni otwierał" i wyzywałem do w duchu, że idiota sam majstruje zamiast do warsztatu jechać... Cóż, teraz widzę, że sporo osób mogłem niestety zwyczajnie obrazić. W zasadzie powinienem chyba podjechać sobie do panów w warsztacie, bo nie tylko źle wykonali swoją pracę i wzięli kasę nie przyznając się, że nie potrafią zamknąć lampy, ale nie sprawdzili, czy dobrze założyli zarówkę, narazili mojego brata i kierowców jadących z naprzeciwka na wypadek z powodu źle ustawionego reflektora i wreszcie narazili samą lampę na poważne uszkodzenie z tytułu otwartej pokrywy (wiadomo jakie są warunki pogodowe). Ale mi się nie chce, szkoda zachodu... Czasem nie rozumiem ludzi - wiem, ze wymiana zarówki w Stilo to koszmar. Ale jak nie umiem, to mówię, sorry, nie wyszło, nie da rady. A ci - zadowoleni z siebie, jeszcze wykasują. Wierzyć się nie chce...
- 1003 odpowiedzi
-
- majsterkowanie
- narzędzia
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tylko ten niedojda ponoć rozwalił Luke'owi całą akademię I nagle całą jego wielką moc szlag trafił. Chyba, że ich we śnie dorwał, przebiegły drań Ogólnie Kylo to totalna porażka. Scenariusz to zwykła porażka. Jak mówię - byłaby fajna gra komputerowa. Ale nie "wielki" film na miarę pierwszej trylogii. Nie zbliża sie poziomem po prostu.
-
Jak nie ma jak są? Klimat części 4-6 to zupełnie inna bajka niż części 7... Gra komputerowa Knights of the Old Republic jest bardziej klimatyczna niż część 7 Kolega zauważył, że wszystko w tym filmie jest jakby 'deus ex machina', w poprzednich częściach akcja rozwijała się wolniej, poszczególne wydarzenia są uzasadnione, wytłumaczone, a tu... nagle deus ex machina pojawia się potężne zło, z jakimś brzydalem na czele i mrocznym lordem niedojdą, który jest tak straszny, że posikać się ze śmiechu można, deus ex machina pojawia się Jedi samouk, który po paru minutach obycia z Mocą jest potężniejszy niż wyszkolony pan niedojda, a potem łapie za miecz i już wymiata, no i ten szturmowiec zdrajca, który od początku zbyt ostentacyjnie pokazuje, że coś jest z nim nie tak... O "modlitwie" do rozdeptanej maski już ne wspomnę - "żal.pl", jak to mawiają... Bieg wydarzeń jest nadmiernie przewidywalny, scenariusz jest w zasadzie kalką z części 4 i choć ogląda się to całkiem fajnie, do poziomu części 4-6 temu jest bardzo, bardzo... bardzo daleko. Czekam na 8-kę, liczę, że będzie lepsza... BB-8 wymiata, to fakt
-
Szczerze??? Toto ma byc lepsze niż częśc 1-3??? 4-6, wiadomo, genialne. 1-3... cóż, jakby mniej genialne, ale siódemka to dramat! Scenariusz na grę komputerową, a i tak KotOR ma lepszą fabułę! Popłuczyny po poprzednich seriach, zwykły film akcji bazujący na efektach specjalnych, brak klimatu, za szybko, za dynamicznie i bez sensu i logiki. Nie chcę robic za duzego spoilera, ale jak "mroczny lord' nie daje rady dwóm amatorom, to cóż... widac, ze po znajomości się do Akademii Jedi dostał Jedi samouk w dwa dni uczy się tego, czego w dawniej uczyło się zawsze latami i wielce wymiata jak sam mistrz ObiWan... No i ten groteskowy miecz... Owszem - film jest nieźle zrealizowany. Ale nic poza tym Wrażenie deja vu z cz. 4 jeśli chodzi o ogólny zarys scenariusza, ogólnie jakby trochę odgrzany kotlet Liczyłem, że akcja będzie osadzona o wiele później, z ew. nawiązaniami do starych historii. A tu - najważniejsze, żeby wsadzić kilka znajomych twarzy. Reszta - trochę wybuchów, trochę machania mieczem i jakoś pójdzie. Nie poszło
-
Co nie zmienia faktu, że mechanizm jest szwajcarski i tam lepiej je znają
-
Hmmm. może w "szwajcarskich" by wiedzieli... Ja na modelach ETY jakoś nie bardzo się znam
-
Klasyk... przepiękny
-
Trzeba by dorwać taką ramkę... Niestety nie mam akurat żadnej luźnej w moich zapasach... Poza tym fajny zegarek, Rockford to bardzo dobry producent. Ja dzisiaj również mam do pokazania Rockforda Mniejszy i wcześniejszy, damski model rozmiaru 6, Świetny stan. Ostatnio udało mi się dostać kopertę, brakuje mi tylko wskazówki minutowej...
-
Nie, nie... Mnie chodzi o te bardzo wczesne tarcze. Mają taki gładki, szary lakier, z metalicznym połyskiem. Takie coś
-
Właśnie... nie wiem, czy to kwestia konserwacji (Ruscy lubią malować tarcze lakierem bezbarwnym - zwłaszcza w przypadku pękających tarcz z lat 30-40 -tych, ale nie tylko), czy taki ten lakier wtedy był. Po prostu nie mam pewności... Wydaje mi się, że na obu tarczach czarne przebarwienia (od wilgoci chyba) powstały przed pokryciem tarczy dodatkową warstwą lakieru. Ale trudno orzec - ta tarcza wygląda zupełnie inaczej niż wczesne tarcze z GosCzasZawoda i chyba zastosowano zupełnie inny lakier.
-
rk7000 - znam ten zegarek dośc "dogłębnie" Każdą jego część Swoją drogą jest to pięknie zachowany egzemplarz. Niestety wydaje mi się, że ta tarcza chyba została pokryta lakierem bezbarwnym, pewności nie mam, ale rzadko spotyka się je w takich stanach. Z reguly to stare, przemoczone wycieruchy Edycja Dyskusja na temat GCzZ przeniesiona z innego wątku
-
PRIM – nejlepší české hodinky!!!
pmwas odpowiedział yorki_man → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Chiński to nadużycie. Prim (ten tańszy) w swoich materiałach zapewnia (i pokazuje na filmie), że ma maszyny do produkcji kopert i tarcz. Mechanizmy sprowadza z róznych miejsc, niestety są też chińskie automaty, choć jakość raczej zależy od tego, jaki to automat, bardziej niż skąd. Dziurbiliony też mają na koncie, o zgrozo. I prawdziwe tourbillony też Oprócz chińskich mechanizmów stosuja też Miyotę. Także wydaje mi się, ze te tańsze Primy nie są wcale złe, choc zawsze robi się "kwas", jak dwie firmy mają prawo do jednej marki... -
Grigoris, piękny mechanizm. Kopertkę trzymaj i dokup mechanizm 16s Howarda. W oryginalnych kopertach są dużo droższe niż solo Można skompletować cudny zegarek ja mam Howarda w nieoryginalnej kopercie, ale to wygląda na bardzo stara przekładkę (tzn wymianę zużytej koperty jeszcze w epoce) i nie będę ruszał
-
Super !
-
Tez mi się podoba... Bardzo fajny
-
Ja tak tylko teoretyzuję "prawdziwego" howarda, sprzed ery 'Keystone-Howard' jeszcze się nie dorobilem...
-
Dziwnie duża ta koperta... nie nadałoby się to na dużego Howarda? Bo ten Elgin 18s jakiś mały się wydaje...
-
Ależ skąd. To zegarek dla wojska, więc nie robili niesamowitych wykończeń, al eto znacznie lepszy zegarek niż mój Leader
-
Coin silver. To oznaczenie oznacza srebro, jak najbardziej.
-
'Private Label' to zegarek sygnowany nazwą (label) firmy, która go zamówiła,. Sygnowane były tarcze i/lub mechanizmy, czasem z dodatkowa sygnaturą macierzystej fabryki, czasem bez. Bardzo popularne w USA. --> Piotr K. piękny Veritas! Ty masz najwyzszy model Elgina, a ja... najniższy Siedmiokamieniowy mechanizm rozmiaru 17 z 1877 roku ma tylko 4 płyty, 9 śrubek (sic!) i to, co musi mieć zegarek z wychwytem szwajcarskim (bęben z kołem zapadkowym i zapadką, przekładnie chodu, wychwyt i najtańszy możliwy balans). Klocek włosa mocowany na wcisk... Jak na Elgina wręcz uroczo tandetny Na tyle tandetny, że rynek raczej nie przyjął go entuzjastycznie i produkowano go krótko i w niespecjalnie wielkich ilościach... Za to w fabrycznej, srebrnej kopercie. Śliczny
-
429 to masówka, ale po pierwsze dobra masówka, a po drugie na 429 powstało wiele pięknych zegarków. Więc czasem warto...
-
Ja ostatnio "zakochałem się" w Marionach i Lancasterach Tylko takie, które bym chciał kosztują dużo za dużo
