Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

pmwas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6691
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez pmwas

  1. To akurat nie od firmy, a od wersji bardziej zależy. Topowe zegarki amerykańskie z tego okresu zawsze sa cudne, nie ważne czy to Illinois, Elgin, Waltham, Hamilton, czy którykolwiek inny "poważny" producent
  2. Ewidentnie coś jest namieszane ze wskazówkami. Jedna nie ma końcówki i są z dwóch różnych zestawów.
  3. To nie była korupcja, tylko umiejętna perswazja. Faktem jest, ze lepiej, zeby takie cudo zostało u "naszych" . A tak - pewnie już jechałoby na wschód... Oczywiście, przepraszam jeśli kogoś uraziłem wycofując aukcję zegarka... BTW - dawno tu nie byłem - parę prawdziwych cudeniek się przez ten czas pojawiło - gratuluję !!!
  4. Wm McKinley to były piękne mechanizmy
  5. Ale cuda pokazujecie Skoro o hamiltonach mowa - mnie ostatnio trafi się 950... Szkoda tylko, ze w marnym stanie i teraz szukam części. Ale upoluję na bank i wtedy pokażę cudo
  6. Dwa mechanzimy: Jak widać pięknie wykończony, wysokiej klasy Elgin. W środku też cudowny: I taki wczesny, jeszcze szwajcarski Columbus: Oba bardzo przyzwoitej klasy, choć w przeciętnych stanach. Elgina udało się, po długiej i mnomentami nierównej walce, uruchomić
  7. Owszem - pierwsze Saljuty były z 1946 roku. Ale to już bardzo wielka rzadkość. Ten prezentowany tutaj jest wspaniały!
  8. Goral, ładne sławki - przyzwoity stan i ciut rzadsze modele.
  9. Włos może byc też sklejony olejem. Trzeba rozłożyć, wyczyścic, poogladać i myśleć, co dalej. W razie czego 2609HA na dawcę kompletu balansowego nie jest zbyt trudno dostać
  10. Dwa nowe Elginki w kolekcji. Jeden to piękny, naręczny zegarek w zakrzywionej kopercie, wyprodukowany około 1928-29 roku: zdjęcie mechanizmu kompletnei mi nie wyszło, ale juz nie chcę go otwierać kolejny raz... I damski Elginek z końca działalności fabryki, wypuszczony ok 1955-1960 roku. Pudełko, papiery, stan niemal idealny Cudeńko!
  11. No widziałem, żeś nakupił Gdyby nie to, ze w tym miesiącu cieniusieńko z kasą (cieniej niż zwykle...), sam bym wziął, a tak - tylko top wishlisty wchodzi w grę Gratuluje zakupu, kapitalny stan!!!
  12. Te 24 kamieniowe Rockfordy są cudowne, ale kwoty, które trzeba wyłożyć... no właśnie takie...
  13. Nie dziękuj, zasłużyłeś Aż miło popatrzeć!
  14. A też miałem i żałuję, że sprzedałem za marne grosze. Cudny zegarek
  15. Taki Łucz bez paska się nie liczy Ten pasek to tez klasa sama dla siebie
  16. pmwas

    Xicorr

    45mm??? Rany, a ja już kliknąłem przedpłatę Qniec świata A tak serio, 45mm to jeszcze nie dramat nawet na moim chudzieńkim nadgarsteczku. Choć faktycznie jest to już kawał zegara i nie nada się na każdą okazję I tak szkoda takiego zegarka do codziennego ciorania, moim zdaniem. Ładną i pożądaną limitkę Wostoka Amfibia 1967 założyłem sobie z 5 razy i już poza rysami na zapięciu bransolety ma jedną rysę na szczotkowanej powierzchni koperty i szlag mnie jasny chce trafic... Do ciorania to kwarcowy Fossilek jak znalazł
  17. pmwas

    Nowe BŁONIE !

    Zależy jak bardzo męski. Dla mnie 40-42mm to maximum tego, co mogę założyć. A garniturowe to koniecznie poniżej 40mm, bo mi odstają A co do polskich marek - Polpora, Copernicus są drogie, ale faktycznie kapitalne. Atlasa zdecydowanie widziałbym u siebie, gdyby mnie było stać... Gerlach... nie mogę się przekonać. Pomysł ambitny, projekty - różne, część modeli interesująca, wykonanie chińskie, montaż w Polsce, co się chwali. Może się podobać, ale jakoś każdemu z ich zegarków czegoś brakuje... Z budżetowych marek nie mogę się doczekać gdy na własne oczka zobaczę Xicorr'a 125p - moim zdaniem bardzo obiecujący
  18. Ech... ja wiem, czy to jest dobry wątek do tego typu dyskusji... Moim zdaniem za drogi. Nieciekawy i drogi.
  19. Nowy nabytek. Tandetny New York Standard, w pieknej kopercie. Gdyby tylko kowal nie pozrywał gwintów i nie poszczerbił brzegów otwierając "na pałę" ... Nie wiem też, czy to ten sam, czy inny myśliciel kopał w deklu w poszukiwaniu mosiądzu, który, jak widać, znalazł. W KGHM może byliby z niego dumni, tu - raczej jakby mniej... Mechanizm - jak widać - marny. Taki tam, New York Standard... tandeta, ale działa Nawet pomimo demolki, którą znalazłem w środku: Spiłowany mostek kotwicy niemal do zera, spiłowane widełki kotwicy (!!!!!!!), do tego zupełnie niepotrzebnie, bo wystarczyło tylko dogiąć spiłolwany mostek i zmniejszyć luz, żeby się nie obijała o balans. Masakracja, jak to mówią. Daj tu dziecku pilnik... Na szczęscie gwinty, po 2 godzinach walki i z trzema pęcherzami na dłoni, udało mi się z powrotem dopasować
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.