Ja wciąż naiwne wierzę, że po remoncie skrzyni toto już będzie jeździć. Głupoty jak tłumik czy uszczelniacz to detale, a myślę, że mechanika jest ogarnięta. Może się mylę. Ale w tym stanie wizualnym sprawny czy niesprawny to już mała różnica w cenie
Most raczej spektakularnie nie padnie. A jeśli rozleci się silnik, to i tak będę miał gniewny telefon od potencjalnego nabywcy, bo tu już mógłby dochodzić swoich praw...
W skrócie. W tym stanie wizualnym sprzedam go jako sprawny za ok 50-60% łączonych kosztów (zakup plus naprawy). Jak sprzedam doinwestowane auto że stratą i się nie rozleci, tom frajer. Jak sprzedam jako sprawny i się rozleci, to mogę mieć kłopot...
Jak sprzedam jako niesprawny, to sprzedam zbyt tanio.
A on aktualnie jeździ. Trochę ma chyba luzu w układzie kierowniczym, bo lekko stuka przy szybkich, naprzemiennych ruchach kierownicą, ale on lekko (choć teraz chyba ciut mocniej - albo ja po naprawieniu grubych rzeczy szukam drobiazgów) stuka odkąd go mam. Więc znów zastanawiam się, czy on naprawdę miał 9000 przebiegu jak go kupiłem (bo trzeba by go ładnie katować, żeby tyle rzeczy w 9000 zarżnąć), ale - już to pisałem - może to naprawdę UAZy gorszej jakości, bo nie chcę też rzucać bezpostawnych oskarżeń...
Umrze? Pomarańcza też by dostarczała atrakcji przy rocznych przebiegach na poziomie 15-20 tysięcy