-
Liczba zawartości
6689 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
4x4 czyli im bardziej terenowe auto tym dalej trzeba iść po traktor
pmwas odpowiedział memento mori → na temat → PO GODZINACH
Pewnie ze nue zawiść, moje odczucia są dokładnie takie same, ale co wyznawca to wyznawca, a BFG ewidentnie mają wyznawców -
4x4 czyli im bardziej terenowe auto tym dalej trzeba iść po traktor
pmwas odpowiedział memento mori → na temat → PO GODZINACH
Wiem, mnie chodzi o to, że opinie o slizgajacych się BFG to z zawiści -
4x4 czyli im bardziej terenowe auto tym dalej trzeba iść po traktor
pmwas odpowiedział memento mori → na temat → PO GODZINACH
Gdzieś czytałem opinię, że tak z zawiści piszą ci, których na BFG nie stać -
4x4 czyli im bardziej terenowe auto tym dalej trzeba iść po traktor
pmwas odpowiedział memento mori → na temat → PO GODZINACH
Muszę zmienić opony w 🍊 Te BFG A/T KO2 to jest absolutny koszmar. Dodam, że one mają oznaczenie zimowe. Wyjechałem teraz na osnieżoną drogę osiedlową i to auto tańczy jak chce. Specjalnie dałem tylko tył i jest po prostu koszmar. Nie rusza, nie hamuje, idzie bokiem, koszmar. Sailun Terramax to przy nich naprawdę wspaniała opona. Nie oceniam twardości w terenie. Oceniam prowadzenie na śliskim. To nie subtelne różnice, to jest po prostu przepaść. BFG może i są twarde na kamieniach, ale na śliską jezdnię one są po prostu niebezpieczne. Naprawdę niebezpieczne. Jak i moje zimowe BFG swego czasu w Punto, a najgorsze, że wtedy nie było mnie - biednego studenta - stać na inne i jeździłem na tej kupie... -
Dowód osobisty, resztę sobie sprawdzają w CEPiKu
-
Ogólnie ta wymiana nie była aż tak trudna, tylko dostęp do mocowania beznadziejny. I najważniejsza informacja, w Alfie - przynajmniej sprzed liftu - można jednak bezkarnie odłączyć akumulator, bo błędy jednak da się skasować we własnym zakresie. Bo najbardziej się obawiałem, że po wymianie wizyta w ASO, a w ASO potem się nasłucham, że trzeba było nie tykać...
-
Nie muszę chyba mówić, że po wymianie akumulatora Alfa działa dobrze, czyli to nie awaria elektryki drenująca akumulator, a sam akumulator. Ale to było (prawie) oczywiste... Ale chciałem o czym innym - temat wałkowany od mniej więcej 5 lat, ale raz jeszcze przypomnę i tu, żeby po kontrolach drogowych sprawdzać wpisy w CEPie. Ostatnio trafiłem na patrol sprawdzający trzeźwość i dokumenty. Przebieg 59910, a w CEP 79910. I potem na przeglądzie czy przy kolejnej kontroli - byłby cofnięty licznik. Ponoć już poprawione... Ale naprawdę warto sprawdzać.
-
Jednak tanie jest dobre. Od kiedy Chińczycy nauczyli się robić zegarki naprawdę nie warto do roboty brać drogich rzeczy, bo taki chińczyk to jakby co mała strata, a wygląda bardzo dobrze.
-
Czasem udaje się też trafić z zestawem, który się "lubi". Ja wiem, że wciąż operuję w zakresach najtańszego hifi, ale pamiętam jak kupiłem TLC 130S i podłączyłem je do niedrogiego Onkyo. Zagrało to jak marny monitorek, z przejaskrawioną górą i małym basem. Potem zmieniłem na Sony TA-FE710R z leciwym Marantzem CD84 i zagrały zupełnie inaczej. To nie był absolutnie początek mojej przygody z hi-fi, raczej już schyłek, natomiast jak mi Bryn Terfel stanął dosłownie na środku pokoju, to było coś. Jednak TLC 130S to były kolumny ocenione na 3/5, ale w dość wysokiej półce cenowej i one potrafią zagrać dobrze, a ten akurat wzmacniacz (swoją drogą fajna konstrukcja oparta na MOSach) bardzo do nich pasuje. Tak mi to gra, że już dalej nie szukałem. Przez chwilę używałem - nieco jednak gorszej w brzmieniu ale za to fajniejszej - Foniki PA428, ale odkąd Jasiu biega i grzebie wróciłem do Sony, bo mniej będzie szkoda jak rozwali. Może o tyle, że znów będę musiał szukać czegoś o fajnym brzmeniu.
-
O tym piszę. Jak można tak szaleć w temacie który kabel czy które słuchawki są lepsze? Tak jakbym na tatromaniaku zlorzeczył, że ktoś lubi buty Dolomite, a ja uważam, że wcale aż tak dobre nie są i czuję się osobiście dotknięty. Jakby audio to była kwestia życia i śmierci.
-
Aktualnie projektowanie samochodów idzie w kierunku by auta były z jednej strony jak najbardziej bezobsługowe, a z drugiej - by jakąkolwiek obsługa odbywała się w ASO. Czynności niegdyś oczywiste, jak wymiana żarówek czy demontaż i ładowanie akumulatora przestały być proste, ale - przynajmniej w założeniach - nie są już potrzebne. Sęk w tym że jednocześnie usterki niegdyś błache stały się poważne i zwykle zużycie akumulatora czy awaria reflektora to dziś duży kłopot. Ostatnio wymieniałem H4 w Hunterze i tam to w ogóle wyjmuje się całą lampę (fakt, że tu akurat był inny kłopot w postaci zardzewiałej śrubki) i można ją sobie wziąć do auta i nawet w ciężkim deszczu wymienić na sucho w parę minut. A w Stilo to żeby lewą wymienić musiałem włazić pod auto. Nie żebym był wielkim przeciwnikiem postępu, nowe auta generalnie - poza unijnymi wmuszonymi na siłę systemami - są bardzo fajne, ale te stare też mają swoje zalety. Zwłaszcza jak ktoś umie sobie sam pewne rzeczy ogarniać.
-
Wiem, przecież nie słucha tylko płyt testowych 😉 Oczywiście, ja całkowicie rozumiem, kto to aufiofil. Może doprecyzuję: Tak lepiej 🙂 Mnie po prostu wystarczy dobra jakość dźwięku, nie musi być super. Choć oczywiście kiepska (jak system audio w Rio) jednak wciąż przeszkadza.
-
Nie wtrącam się, ale... Nie wierzę. Sam kiedyś chciałem bawić się w audiofilizm (bawić się, bo miałem Diorę 704 i Tonsile, a w porywach Sony z KEF iQ3) i - niestety - zdążyłem się przekonać, jak wielkie emocje budzi sprzęt audio. Napisanie, że Tonsile są dobre było wtedy jak obraza uczuć religijnych 😆 Zresztą do dziś mam TLC 130S oraz do kompa lekko zmodyfikowane Excellence Ex1S (nieznacznie mocniejszy rezystor w torze tweetera, żeby nieco stępić wysokie) i uważam, że to dobre kolumny. Nie audiofilskie, ale dobre. Fakt. Dziś stać by mnie było na audiofilizm, to wybrałem UAZy. Rany, gdybym za tą kasę co poszła na UAZy kupił sprzęt... To byłby SPRZĘT! Ale ja jednak doszedłem do wniosku, że jednak jestem melomanem, a nie audiofikem. Szukam super (choć czasem wystarczy przyjemna) muzyki na przyzwoitym sprzęcie, a nie odwrotnie. Natomiast - czemu w ogóle dziś piszę... W zasadzie chciałem tylko to napisać, ale trafiłem na poprzednie posty. Dziś stwierdziłem, że się starzeję. Jaś wyłączył mi source direct, dał treble na maxa i się nie kapnąłem 🤣 Ech... Naprawdę z czasem wysokie się słyszy gorzej...
-
Ja się w jazz nigdy nie wciągnąłem, zostałem przy muzyce "poważnej", ew. pop, ale nie za dużo. Ale mam parę płyt, np bardzo lubię to:
-
Zarąbiste. Wahałem się i koniec końców nie kupiłem, ale jest zarąbisty.
-
Dla mnie w ogóle - jak to się mówi - "chore" jest to, że producent w ogóle może zdalnie sterować moją własnością. Równie dobrze deweloper mógłby do zawsze zachować prawo do wyłączenia co prądu czy wody w mieszkaniu. I tu kolejna rzecz. Otóż nie od dziś mówi się, że za jakiś czas samochodu w ogóle nie będą sprzedawane na własność, a tylko wynajmowane. Dziś to brzmi jak teoria spiskowa, ale są przecie dawne teorie spiskowe, które dziś są rzeczywistością
-
Ja dziś budżetowo...
-
Pewnie tak. Podejrzewam też, że po prostu w końcu wszędzie ma olej. Raz, że wszędzie... Dwa, że olej 🙂
-
Nie jestem przesadnym kinomanem, ale mam parę ulubionych scen. Nie wiem, czy ta jest akurat ulubiona, ale ilekroć oglądam Django muszę mieć piwo w lodówce, bo ta scena, gdy nalewają piwo jest tak dobrze nakręcona, że aż się chce go napić 😃
-
Dobra. Działam. Uprzedzam, że tam jest ciemno nawet w oświetlonym garażu, więc polecam czołówkę. Tak to wygląda. W zasadzie wszystko normalnie, podpinać tylko trzeba kable i rurkę odprowadzającą gaz z akumulatora... Największy problem jest z mocowaniem akumulatora (jest od tyłu). Trzeba użyć przedłużki, ale jedna za krótka, a druga za długa... Śrubka mi się nieco obrobiła jak nasadka zjechała skosem, bo tam jest mało miejsca i ciężko to odkręcać idealnie pionowo. Potem jeszcze jaja z wyciągnięciem tego ciężkiego kloca z wnęki... ...u jeszcze większe z włożeniem nowego. Wlazł, ale fajne to to nie było. Akumulator kupiłem taki sam co do centymetra, zatem exide jest większy. Tak jak jeszcze przy tej Varcie dało się wsadzić rękę i pomacać to mocowanie, więc myślałem, że - choć ręka nie dało się ruszać - jakoś tą śrubkę do dziurki ręka wsadzę, o tyle po włożeniu Exide'a nie ma mowy. Brakuje pewnie kilku milimetrów, ale ręka nie wejdzie. Wymyśliłem (tzn nie że wynalazłem, tylko mi przyszła do głowy) zatem inną metodę. Dałem dwie wartswy ręcznika papierowego i wbiłem śrubkę z papierem w nasadkę na przedłużce. Namacałem dziurkę i wstępnie wkręciłem. Potem aparat w telefonie i kontrola, bo zajrzeć tam nie ma jak... Jest ok, dokręcam. Dalej kable i cyk, jest... Natomiast czemu ta rurka od gazów nagle jest za krótka - nie wiem. Sprawdzałem, nie przygniotłem jej, leci dalej gdzie ma być, nic jej nie trzyma. Sięgnęła ale ledwo. Naprawdę nie wiem. Auto odpaliło, a po odpaleniu na desce litania do Św. Romea, patrona złomiarzy. Przepraszam fanów marki, ale nie mogłem się powstrzymać Błędy faktycznie udało się skasować bez wizyty w ASO, czyli przedliftowa Giulia to jednak stare auto Acha... Czemu Exide? Bo to AGM 96Ah za 820zł, a na forum o Alfach znalazłem pana, co dał poprzedni model 950 (95Ah) i bardzo poleca. A że był to wziąłem... Dodam, że ona nowa w salonie tam ochoczo nie odpalała 😆 I na koniec (wiem, że jestem nudny, ale psycho fani często bywają nudni) - jednak parę lat z UAZem zrobiło że mnie prawie mechanika. Dwa czy trzy lata temu - jak pierwszy raz padła - bałem się klemę odpiąć, a teraz...
-
62000km przebiegu i dalej jeździ. Muszę ogarnąć pasek od pompy wspomagania, bo strasznie piszczy. I chyba już by pasowało klocki zmienić, choć jak patrzyłem te 10kkm temu (przy zmianie opon) to jeszcze trochę okładziny było. On ma takie te felgi, że nic nie widać, nie da się tam zerknąć, żeby zobaczyć, ile klocka zostało... Ogolnie to jednak jest postęp. Kiedyś z każdej długiej trasy wracał zepsuty, a teraz na Podhale kursuje regularnie kilka razy w miesiącu...
-
Mały update. Na Hali Ornak naświetlilem tarczę porządnie latarką... Po 45 minutach jeszcze dawałem radę odczytać. Po godzinie: Ja jeszcze dawałem radę oszacować, co tam jest, telefon już jej nie "widział". Ale to marny, stary telefon... Także realnie do pół godziny daje radę, może trochę ponad.
-
Szybki spacerek po pracy... Godzina dziesięć w górę... I przybyłem na obiad na Halę Ornak. Tu chodzi głównie o to, że to Hala Ornak, bo samo jedzenie jest przeciętne. Znów się skusiłem na ten ich mocno przyprawiony barszcz, ake chyba był już z dna, bo był to wywar z przypraw i gdyby nie kolor, nie wiedziałbym, co to jest... Do tego "danie Ornak" czyli zasadniczo kiełbasa z ziemniakami i sosem i piwo. Malutkie. W Kirach to bym się po królewsku o żarł i opił, a tu ledwie coś skubnąłem, ale to może i dobrze... Wracam w ciemności. Przy okazji naswietlilem tarczę, żeby zobaczyć ile poświeci... Po 45 minutach jeszcze jest w miarę czytelna, po godzinie już bardzo ciężko cokolwiek zobaczyc. Ale to tak na marginesie. W Kirach już noc. Trzeba było wejść na piwo do Harnasia, bo w Marymoncie restauracja czynna - w zależności od sezonu do 19:00 lub 20:30, więc o 18:45 na piwo już jest za późno. Chyba logiczne, nie wiem, czego nie rozumiem.
-
-
Ano Neptun już tak zrysowany, że strasznie by było szkoda, gdyby był zabytkowy. Dlatego też prawie nie noszę 1967. Parę razy założona i już ma rysy. Ze na bransolecie to trudno, ale nawet na przedniej szczotkowanej powierzchni też jedną ma. I teraz żałuję, że ją w ogóle nosiłem... To akurat nie zabytek, ale też rzadkie.
