Tak, ale… pomijajac już nawet fakt, że żywcem nie mam już mostka, który by pasował, ta płyta ma już tyle dziur na śrubki, ze wiercenie kolejnych to już nonsens. A sprzętu i umiejętności, żeby zrobić mostek, który by pasował do istniejących już otworów nie mam.
Do tego praktycznie wyczerpałem już zapas dużych „szpindlakowych” mostków i trzeba by znów nakupić „dawców” i wydać setki złotych na zepsute szpindlaki tylko po to, żeby je potem do reszty zepsuć i kasa psu… no tam…
Musiałbym zrobić mostek.
Albo polmostek podobny do poprzedniego, albo owalny mostek z wykorzystaniem zrobionych wcześniej otworków na śruby (bo mostek tez pasowałem i nawet się prawie udało. Z naciskiem na prawie.
Tylko to się w zasadzie nie może udać. Wymagana dokładność jest poza moim zasięgiem