Zimno, szyby oszronione - pogoda na UAZa! Eeee… prawda???
Zadowolony, że mam sibirskie autko odpalam silnik. Zapalił od strzału, nawet lepiej niż latem
Zapowiada się dobrze. W środku zimno jak w psiarni, ale wiadomo - musi się nagrzać. A ponoć nagrzewa się szybciutko.
Ruszam - choć zimne, wszystko chodzi normalnie, tzn nie zgrzyta bardziej niż zwykle.
Plyn ma 80*, przełącznik w pozycji grzania (pod deską od strony pasażera jest zawór odcinający płyn z chłodnicy od wentylacji na lato), włączam wentylator.
Ryczy to tak, ze już nie słyszysz hałasów przeniesienia napędu. Ogólnie wentylacja w UAZie jest tak
glosna, ze zagłusza - i tak przecież głośny napęd. Czyli grubo, od samego ryku wentylatora można dostać bólu głowy.
I teraz najlepsze. Z wentylacji leci ciepłe powietrze, od którego przy 7-10* jesienią można się ugotować, natomiast leci go za mało, żeby nagrzać nieszczelnego UAZa.
Cale 35km jadę w zimnie, z nawiewem przestawionym na stopy, bo buty mam jeszcze wczesnojesienne.
Wniosek? UAZ nie zawodzi. Wciąż szukam i szukam jednej rzeczy, która w tym aucie byłaby naprawdę dobra i dalej nic.
Wciąż twierdzę, że najlepszy jest silnik, ale tez był już 2 razy naprawiany.
Przygoda trwa i raz jeszcze podkreślam - ja nie narzekam, ja opowiadam jak jest
Najleosze, że to auto wciąż mnie nie zniechęciło - jedzie się niemal pod każdym względem jak w jakiejś zabytkowej ciężarówce i to jest piękne