Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

pmwas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6691
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez pmwas

  1. pmwas

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Jesli umowa jest ważna, tylko nieopłacona, to - o ile wiem - musi po prostu zapłacić z odsetkami. Jeśli umowa jest nieważna, to może dostać karę za brak ubezpieczenia OC. Pewności nie mam, najprościej chyba skontaktować się z ubezpieczycielem
  2. pmwas

    Pogadajmy o samochodach :-)

    OC powinno się odnowić, chyba że kupił auto i miał po poprzednim właścicielu, to wtedy nie. Tylko 2 miesiące to długo - powinni się dawno kontaktować i krzyczeć o kasę
  3. Pełna, tylko to stara limitka. Świetna rzecz, ale… to było dawno
  4. Dalej… …ale jutro już zmiana, bo szkoda go obijać
  5. pmwas

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Taka sytuacja… zostałem w Święta kierowcą nieswojego samochodu. Do miasta najlepsza mała skodzinka Citogo, więc w drogę. Coś to głośno chodzi, dziadostwo, ale to 3-cylindrowy 1,0 MPI, taki eko-wynalazek, to głośne. I się telepie. Autko niezbyt stare, przebieg 130000km, rozgrzany, to dawaj szybki zakręt w lewo, a co. Może to nie wyścigówka, ale te małe i lekkie autka często fajne prowadzą się w zakrętach. Bo są małe i lekkie? Może Fun z „brawurowej” jazdy Skodą Citigo psuje krzyk. Nie żony, bynajmniej (to nie UAZ), tym razem wrzeszczy elektronika akompaniując głośnym piskiem migającej kontrole ciśnienia oleju. Cudnie. Maska do góry, na bagnecie susza. Wymiana oleju wg właściciela 14-15, według naklejki 22000km temu. Czad. Liczę, ze może to jednak nie najnowsza naklejka, a jakiś staroć, ale pewnie nie. Wycieczka na stację, do silnika dolewam litr oleju. Na bagnecie dalej nic (tzn jednak coś - kropelka na samym czubku), ale do domu blisko, odpalam i jadę. Delikatnie… Mechanik jest 500m od domu, tyle się dokula, a płacić kolejną stówę za kolejny litr… bez sensu, i tak do wymiany razem z filtrem. Morał? Oczywisty (nie zabijcie mnie za taki banał) - jak to mówił „mój” mechanik - „<¥#£@, sprawdzać olej!!!” Ot, takie świąteczne przygody
  6. Sławcia - miniaturka jak z USA z 1950-go W środku SEIKO NH-15. Najgorszy mechanizm jaki miałem w nowym zegarku. Dramatycznie niedokładny. Ale dramatycznie. Wyregulować - nie idzie, odchyłki pozycyjne liczone w minutach
  7. Trafiłem ostatnio na alle… dwa zgniłki. Jeden jest tak zgniły, że chyba nic z niego nie będzie, natomiast drugiego po długiej walce udało mi się rozmontować… Rdzy umiarkowanie dużo, tak do przeżycia. Sprężyna, wałka nie udało mi się rozebrać… tylko wymoczyłem… Mostek ma zapieczoną śrubkę. Można by ją pewnie wybić, ale po co demolować? Już i tak musiałem wybić na chama resztki śrub mocujących tarczę. Chciałem je kulturalnie rozwiercic, ale nie wyszło i wybiłem. I tak dobrze, ze rozwiercilem łebki nie uszkadzając tarczy… Przegniłe, że hej… Uwagę zwracają nakrywki łożysk - każde przewidziane dla pary… Pierwsze koła… …i mostki. Nakrywki są bardzo ważne - bez nich koła mają ogromny luz… Koło (zde)centralne… …i sprężyna. Największe zaskoczenie - wkręty w kole zapadkowym nie były zapieczone, a bałem się, że rdza w tym miejscu może pogrzebać projekt… Kolo wychwytowe i test przekładni. Zaliczony, ale na mocne 3 (pracuje nieco nierównomiernie) Pod tarczą przekładnia wskazań i koło datownika… Koło było makabrycznie zapieczone na stalowej osi i długo mi zeszło zanim udalo sie je bezpiecznie zdemontować. Pomogla mi pęseta filatelistyczna - szeroka i bardzo płaska ładnie weszła pod spod i mogłem powoli podważać. I gotowe. Sprężynka jest za słaba i datownik - niestety - przeskakuje o 2. Tjudno… Balans i mechanizm hula. Tarcza mocowana jest na śrubki, jedna wyszła mi ładnie, druga była już wcześniej rozwiercana i teraz - po kolejnym przegwintiwaniu - jest za duża… Ale grunt, że się trzyma. Wskazowki trochę od czapy, ale na razie założyłem to, co było. Ta minutowa to zresztą może i oryginalna, tylko złamana i zardzewiała… Pod deklem…. …korozja, będem polerować Tak to wyszło. Nawet chodzi Może nie super, ale to tylko staryzgniłek IMG_1391.mov Na tarczy… Hochreuther z Hanau. Karl lub jego ojciec Cornelius. Najpóźniej rok 1865, ale raczej starsza rzecz. Ogolnie? Szkoda, że zgniłek, ale dobrze, że udało się cokolwiek z niego wykrzesać
  8. pmwas

    Mój upragniony 🍊 UAZ...

    UAZ zamarzł ale nie wymiękł Pojechaliśmy do Doliny Suchej Wody i wróciliśmy bezpiecznie do Sosnowca. I… UAZ przeżył trasę 💪
  9. Dzisiaj… Spod pensjonatu (w tle Kasprowy i Nosal) pojechałem do Doliny Suchej Wody… Dolina nudna jak flaki z olejem, zimą - jakby ładniejsza. Okolo 10:30 dotarłem na spóźnione śniadanie, po którym ruszyłem w stronę Czarnego Stawu. Cel? Karb… W tym miejscu tabliczka ostrzegawcza jest bardzo na miejscu, to właśnie tu… …80.02.1909r zeszła lawina… …, w której zginął Mieczysław Karłowicz. Widok na dolinę suchej wody… …i powoli dopełzłem do kotła Czarnego Stawu! Staw skuty lodem, a Karb… …tam. I co? Stromo. Za stromo. Zimą - jak widać - działa stary, dawno zamknięty szlak. Powiem tak - pewnie i bym wlazł, ale patrząc na tych ludzików walczących w sniegu - zrezygnowałem. Jeszcze mi ktoś na głowę zleci… albo ja zjadę na dno jeziora? Nie, nie ma głupich Zatem - w tył zwrot do Murowańca i… …lezę do Zielonego Stawu - może ze zadu mi się poszczęści Ludzi na Kasprowym sporo. A zima piękna! Sciezka w stronę Zielonego Stawu nawet wydeptana… …to lezę. Miejscami głęboki śnieg, ale to ścieżka raczej mało wymagająca - polecam dzieciom Ostatnie podejście… …i jestem Koscielec… …i Babia Widoki ładne. Raz jeszcze rzut oka w dół na Czarny Staw… …, co utwierdziło mnie w słuszności mojej decyzji o ataku z drugiej strony. Stromo i okropnie, nie dla mnie. Zejście tą samą drogą. Teraz to się widoki zrobiły! Na parking doszedłem o zachodzie słońca i… do domu. Szkoda, że tak krótko, ale przecież wrócę
  10. W USA łatwiej, tylko nowe przepisy tak uprzykrzyły kupowanie czegokolwiek od sprzedawców w USA, że już nawet nie wchodzę na Dave’s Watch Parts patrzeć, co nowego, bo tylko mi przykro będzie. Z każdej pierdoly trzeba się przed UC tłumaczyć
  11. pmwas

    Mój upragniony 🍊 UAZ...

    UAZ dojechał do Zakopanego Jutro planuję śniadanie w Murowańcu, ciekawe czy wypali? Bo warunki ponoć średnie. Kusi mnie, żeby pójść na łatwiznę i wyjść Doliną Suchej Wody. W sumie… czemu by nie?
  12. Tak, jeśli jest w fajnym stanie, to ok. Ale zawsze jest trochę porysowany, trochę zapocony Poza tym ja kupowałem Wostoki w Rosji gdy były raczej tańsze niż droższe
  13. Ja kupuję nowe. Prawie zawsze. Choc przyznam, ze udało mi się trafić używkę NOMOSa - gdyby nie to, na pewno NOMOSa bym nie miał
  14. Podoba mi się poprawiona lokomotywa. Srubki dość łatwo dostać, tyłków Polsce z reguły wiąże się to z dorwaniem trupa na części…
  15. A czy ja piszę, że dobry 🤢 ? Tak szczerze mówiąc, to smakuje jak dawniej… a dawniej znaczy bardzo dawno… jak to, czy coś kosztuje 15 czy 30 złotych miało wielkie znaczenie 😂
  16. I najgorsze - jak mu odeślesz z mordą, to się obrazi i znów będzie trzymał i pewnie psuł jeszcze bardziej. On go nie umiał naprawić, bo to nie była całkiem łatwa naprawa. Tylko… nie umiał tego przyznać. Do illinoisa zamontował wielki balans z Anglika i zostawił 16200, podczas gdy ten miał już 18000/h. Lipa straszna. Do dzisiaj tego nie rozumiem - umiał naprawiać zegarki, kilka zrobił ładnie.
  17. Tak tylko mówię. Akurat jeśli chodzi o drugiego zegarmistrza - nie, leżał i czekał na naprawę. Co do pierwszego - co chwila już miał być, potem okazywało się, ze jeszcze nie, potem ze znów trzeba dopłacić, w końcu odesłał ledwo cykajace, spóźniające badziewie z nieoryginalnym balansem (ja szczęście oryginalny był osobno), a cena tych napraw przekroczyła znacznie wartość zegarka. Bywa i tak 😒
  18. W aktualnej sytuacji geopolitycznej to chyba i tak najbardziej adekwatne rozwiązanie Bylaby ruska wódka, ale… hmmm… albo i nie, może nie Swoją drogą brakuje mi ruskiego piwa. Dobre było… takie słodowe, chlebowe… I krymskich win… I jeszcze była czernichowska „Biała Noc”, ofiara wojny
  19. Nie chcę w sumie ryć się w ten spór o Kacpra i jego terminy… Ja kiedyś wysłałem zegarek do znanego i cenionego tu zegarmistrza i czekałem… lata. Naprawdę, lata. W międzyczasie zdołałem wyprzedać kolekcję z USA, zbierać ruskie, wyprzedać ruskie i znów odbudować kolekcje z USA. W sumie, tylko dzięki temu czekaniu mam dalej ten zegarek, bo bym go pewnie sprzedał. Warto tez dodać, że wcześniej był u innego znanego zegarmistrza, który tylko ciagle musiał zrobić jeszcze to, jeszcze tamto, wziął (wtedy!!!) kilka stów i… spieprzył koncertowo. To tak na marginesie. A z innej beczki… …dziś „stuknęło” 10000km na UAZie 🥳
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.