-
Liczba zawartości
6729 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Ciekawe, ze uszczelka szyby przedniej cieknie z obu stron… czyli albo po 6 latach już jest stara, albo po prostu tak to jest 🤦♂️ W 469 tez ciekła, ale to był stary gruchot… Najlepsze jest to, że ja NAPRAWDĘ lubię ten samochód. Serio. Tylko mnie martwi, że zgnije i za parę lat będzie smutne pożegnanie - chciałbym, żeby był wieczny 😔
-
Tak! To Hunter jak rusza pod górkę 😃 !!! Tu tak wrzucę… W „języku Mordoru”, jak to mówią, ale warto pooglądać urywki. Dwa zupełnie fajne auta. Gdyby tylko Niva miała silnik… Oczywiście - w PL do miasta oba są mniej więcej tak samo bezsensowne, oba się psują, oba rdzewieją. Lada chyba jakościowo ciut lepsza. Bo technologicznie na pewno Ale fajnie się je ogląda, nawet jeśli rozumiem co trzecie zdanie
-
Je to tak, ale ja nie przesadzam, jeździłem gorszymi autami. Tzn może nie gorszymi „obiektywnie” w sensie technologii, parametrów czy prowadzenia, bo wiadomo, że taki UAZ przegra w zasadzie z każdą nową osobówką, ale autami bardziej męczącymi, nudnymi, czy pi prostu mniej przewidywalnymi. Jak tam mówię - UAZem jedziesz wolno, bo wiesz (i czujesz), ze masz jechać wolno. Nie żeby wspomniany XV był złym autem - jeździłem nim trasy do Włoch czy Francji i nie jest wcale zły, ale żadnym innym autem nie zdarzyły mi się tak niebezpieczne, niesygnalizowane i niekontrolowane poślizgi, przy tak „niewinnych” prędkościach, jak XV na mokrym asfalcie. Może w Punto. Ale to porównywalne nieszczęście w wirażach Natomiast jeśli chodzi o auto, które (dla mnie) było gorsze… ot, właśnie Punto 1,2 8V. Ciasne, nieciekawe, niewygodne i do dupy się prowadził. Albo Peugeot 206CC, który był dla mnie za mały i za ciasny Renault Kangoo 1 z dieselem tez tylko lepiej ruszał z miejsca i… to tyle. UAZ po prostu nie jest tak straszny, jak go malują, a przy tym wiele nadrabia „fun factorem”. Już pisałem - wolę się trochę namachać w UAZie, niż jeździć czymś do bólu zwykłym. Nawet pewnie dałbym się namówić na jakaś dłuższą podróż - serio Tylko… jakoś nikt nie namawia 😂
-
W końcu nagrałem coś o jeździe tym samochodem. Nie wiem, czy kogoś to w ogóle obchodzi, ale... oto UAZik na co dzień Ogólnie miało być więcej, ale wyszło mi pół godziny i zanudziłem samego siebie tym ględzeniem, wiec uciąłem w połowie i jest takie... coś
-
Przy 150 raczej rzadko się zdarza. Mało samochodów na tyle sprawnie przyspiesza przy takich prędkościach, żeby wykorzystać niewielką lukę.
-
I tak zawalniasz, żeby go wpuścić przed siebie. Jeśli luka jest tak duża, że zdążyłby wyprzedzić mnie od prawej, to jak się na moment schowam, to od lewej tez zdąży. Mówię o sytuacji, kiedy widzę, ze zbliża się z tylu wyraźnie szybciej. Bo samo nerwowe jeżdżenie z prawa na lewą w sznurku w ogóle mnie nie rusza. Zwłaszcza, ze wielu z nich i tak nie ma silnika, żeby mnie wyprzedzić od prawej w luce miedzy „tirami”.
-
Przy 150km/h to jak widzę z tylu kamikaze to mu na moment zjeżdżam na prawy, żeby sobie przeleciał dalej. Przy tych prędkościach to się nie bawimy 😈
-
Mamy tu bardzo off-top, ale Polacy to dziwny naród. Ludzie są tu jacyś tacy sfrustrowani, niespełnieni, niedowartościowani… nie wiem. Od dawna zastanawiam się, czemu w tym kraju jest taka wieczna „spina” i… nie wiem. Nie znam się i nie wiem…
-
Oczywiście. Jak oglądam stop chama tez mnie to uderza. Człowiek się pomyli, nie zauważy, a nagrywający zaraz wrzeszczy, ze debil i jeszcze wysyła to w świat z dźwiękiem. Tylko z drugiej strony… jak szanować tego pana ze Skody? Albo pana, co mi się ryje na chama i jeszcze trąbi jak głupi? Większość ludzi na drodze jest normalna. Natomiast jak się trafi debil czy chamiprostak, to czasem trzeba nazwać to po imieniu. To, że ogólnie staram się szanowac ludzi, nie zmieni faktu, że debil jest debilem a cham - chamem. I niestety ludzie mnie tego nauczyli. Ja kiedyś bardzo wierzyłem w ludzi. Wierzyłem, ze jak ja będę miły, to ludzie dla mnie też. Że jak ja będę dobry, to ludzie dla mnie też. I niestety po latach stwierdzam, ze ludzie sami mnie z tego wyleczyli. Nie większość. Większość jest normalna. Ale po czasie ta kumulacja złych doświadczeń powoduje zgorzknienie i zobojętnienie. Stałem się mniej wyrozumiały. Taki świat chyba. Uff, rozpisałem się
-
Kozak-nauczyciel w Skodzie szukał guza i znalazł. I źle mówię, i wiem, że źle mówię, ale dobrze mu tak
-
Kozak-nauczyciel w Skodzie szukał guza i znalazł. I źle mówię, i wiem, że źle mówię, ale dobrze mu tak
-
Właśnie - co do nagrania, zdecydowanie „gwiazdą” jest cham w BMW wymuszający pierwszeństwo przy zmianie pasa ruchu. Nagrywający zdecydowanie powinien być na prawym. kamerki często zafałszowują odległości, ale zdecydowanie przez całe nagranie nagrywający nikogo nie wyprzedza. Szczerze - jeśli nagrywający jedzie lewym mając tak długi odcinek wolnego prawego i trzyma taki dystans od następnego, to nie wiem, czy sam bym go nie wyprzedził Natomiast ta chamówa na końcu nie da się usprawiedliwić. Ale są bezczelni ludzie - kiedyś „na suwak” chciały mi się wryć dwa auta, drugi prawie na zderzaku pierwszego (przyczepa?). Oczywiście wpuściłem tylko pierwszego, to cham w drugim jeszcze trąbił jak oszalały. Zastanawia mnie, skąd biorą się tacy debile? Piszę „debile”, bo jestem prawie pewny, że on „myślał” w swoim małym rozumku, że jak wystawi swój przód tuż przed mój to też będzie miał pierwszeństwo. Histeryczność tego trąbienia bardzo na to wskazywała… Ogólnie po wejściu spektaklu „Polacy kontra suwak” jeszcze bardziej pesymistycznie patrzę na możliwości intelektualne ludzi
-
Nieeeeetam. Zupełnie na chłodno, na moment trochę bliżej, zaraz znów dalej i git. Zwłaszcza, że nie chodzi o jazdę z prędkością 140km/h, te sznurki jadą o wiele wolniej. Oczywiście trzeba widzieć dalej niż tylne światła samochodu przed, dlatego ja nie lubię jeździć za busami czy dostawczakami, bo nie przewidzisz, czy i kiedy taki zahamuje. Nie twierdzę, że jestem bezbłędny, ale zdecydowanie jak mnie coś zaskakuje, to z reguły dzieje się to podczas normalnej jazdy, kiedy nic nie może się stać, a jednak się dzieje. Jak ostatnio w Budapeszcie, gdy ja patrzyłem na drogowskaz, a auto przede mną wyraźnie zwolniło i musiałem jednak depnac po hamulcach. Zdecydowanie najbardziej można się pomylić, jak się np. nie zna drogi i uwaga jest rozproszona…
-
I przepraszam, ze się oschły zrobiłem, ale jak jeżdżę w Austrii, Francji czy nawet jak jechałem przez Szwajcarię, to wcale nie musiałem się pilnować, mitygować itp. Tam jeżdżę w zasadzie tak, jak u nas. Mandatów nie widać. Nie jeżdżę przesadnie szybko, ani przesadnie agresywnie. Główna różnica jest taka, że tam nie ma chamów, którym przepisowa jazda się nie podoba i się pchają za wszelką cenę, jeżdżą na zderzaku z prawej do lewej i mrugają długimi jak pojebani. Jak pisałem - nie jestem chamski ani złośliwy, ale jak tylko mogę chama czy cwaniaka nie wpuścić, to go nie wpuszczam.
-
Nie, akurat ja w tej sytuacji wpuszczę. Jeśli na prawym faktycznie jest dużo pustego miejsca i ktoś tam jedzie, to na prawo, bo ma pusty pas. Ciężko wymagać, żeby ktoś na prawym dostosował prędkość do tych na lewym - wiadomo, wszystko przez wyścigi tirowców, trzeba poczekać czy na lewym, czy na prawym. Zresztą - oni wszyscy zaraz ruszą i samo się to rozładuje. Problem najczęściej pojawia się, gdy jest dużo aut i znacznie zmniejszona prędkość. Zawsze znajdzie się ktoś, kto postanowi spróbować zmieścić się z wyprzedzaniem w luce miedzy dwiema ciężarówkami na prawym. Wtedy nie ma bata… po prostu nie. A że luka jest krótka, przyblokowane delikwenta jest z reguły łatwe.
-
Jeep… Jeep… tylko koniecznie coś dobrego z napędem na 4, bo widok dużego SUVa z logi Jeep jak smętnie zsuwa się z ośnieżonego podjazdu, który dla mojej Alfy okazuje się banalny… lipa Ja nie jeżdżę chamsko. Więc z tym znakiem równości, to bym uważał. Nie jeździłeś ze mną, nie wiesz, jak jeżdżę. Z jakiegoś powodu uważasz, ze wiesz lepiej ode mnie, a ja zastrzegam sobie prawo do tego, żeby wiedzieć lepiej od ciebie. Uważasz, że możesz mnie pouczać, a ja - sorry - nie uważam, żebym musiał się tym przejmować. Robię co uważam i uważam, że wiem co robię. I tyle w temacie. Wpuszczając chama karmisz trolla. Prędzej on w końcu kogoś zabije niż ja. Na tej samej zasadzie nie wpuszczam ludzi wyprzedzających mnie poboczem, terenem wyłączonym z ruchu czy pasem do skrętu. I nie ja jestem winny, że ktoś jest chamem.
-
Da się to zrobić tak, żeby przesadnie nie ryzykować. Z reguły dzieje się to na dość niskich prędkościach. Na moment ciut bliżej i zaraz ciut dalej. Nie zrozum mnie źle, ja bardzo często na drodze kogoś wpuszczam, robię miejsce itp. Ale wpuszczając takiego kogoś po pierwsze dajesz mu coś, na co nie zasłużył i - co ważniejsze - po drugie dajesz mu poczucie, że miał rację. Niestety - nie wpuszczam. Oceniaj to jak chcesz. I zdecydowanie nie poczuwam się do narażania życia i zdrowia innych podczas jazdy - przejechałem kilkaset tysięcy kilometrów w ponad 10 krajach Europy z jedną stłuczką parkingową i jednym uszkodzonym na gołoledzi zderzakiem. Przez 18 lat dostałem 4 mandaty za prędkość, żadnego wysokiego. Wiesz… nie lubię się chwalić, ale nawet mi to wychodzi
-
Carl von Zeyten z Szanghaju?
pmwas odpowiedział CanisLupus → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Mechanizmy chińskie. Prawdopodobnie Shanghai, bo spotyka się bliźniacze zegarki tak sygnowane. Ogólnie niektóre całkiem spoko. Tylko… nie sa niemieckie -
Jedno, które działa - jak widzę, ze atakuje, zmniejszam nieco dystans, żeby się nie zmieścił. Ale w sumie to po prostu uczestnictwo w tym cyrku. A z drugiej strony, jak tego nie zrobię, to zaraz będę jeszcze bliżej na zderzaku takiej ryjówki, a z trzeciej strony… zwolnic i jeszcze mu miejsce robić… nie honor Tez się często spieszę i czemu mam grzecznie przepuszczać każdego chama? Raz na zatłoczonej A4 koleś cztery razy podejmował próbę wyprzedzenia mnie od prawej, choć naprawdę nie dało się jechać szybciej. Oczywiście - mogłem to olać i go przepuścić, ale… ni cholery nie wiem dlaczego?
-
co to?
-
Nie, właśnie najlepsze, ze to fabryka!
-
Nie wierzę w wytrzymałość turbopierdziawki w sporym SUVie. Co do elastyczności - pewnie nienajgorsza, ale cały czas na pełnej … na turbo. Ogólnie 1.2 w Qashqaiu to pewna porażka 😁 Żeby było jasne, ja bardzo wierzę w postęp technologii, coraz lepsze materiały, podnoszenie sprawności silników, ale pewnych ograniczeń się nie przeskoczy.
-
WASZE ULUBIONE RUSKI, KTÓRE CZASAMI ZAKŁADACIE
pmwas odpowiedział tomirek → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
-
Moj biedaVacheron… Cholera, żeby to było stalowe… byłby genialny. A tak jest tylko (i aż) śliczny
