-
Liczba zawartości
6729 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Teraz sobie przypomniałem… Wsiadam do złoma drugi dzień po zakupie, rozglądam się i myślę mniej więcej „cholera, przy dachowaniu to lipa straszna” … Sprawdziło się!
-
Tu macie film z bardzo podobnego zdarzenia… W porównaniu do wypadków np podczas wyścigów/rajdów gdzie liczy się prędkość, to jest tylko… smutne…
-
Nie no, że ta ma to na pewno inaczej nie miałaby blokady. Tylko taka dygresja, ze zdziwiło mnie, że nie wszystkie maja, myślałem kiedyś, że Duster to z założenia 4x4
-
Powiem tak… nie zraziło mnie to, bo pomysł był głupi, a zjazd za stromy. Nie wina auta. Zdecydowałem się spróbować tylko dlatego, ze kolega zlosliwiec nie powiedział mi, że można to objechać bokiem. Nie mam żalu - on zjechał pierwszy, więc jednak się da. Zrobiliśmy już tego dnia kilka podobnie nachylonych zjazdów i wjazdów, ale ten wyglądał źle - grunt niejednorodny (okazało się że piach po lewej) i do tego lekki łuk. Wiedziałem, że będzie do dupy, ale spróbowałem. To była zła decyzja, nie zakup UAZa. Zresztą, to wszystko dzieje się jak w zwolnionym tempie i ma się dużo kontroli. Owszem - nie jestem specjalnie skłonny do urazów psychicznych. Przeżyłem tez - nie z własnej winy, jako pasażer - koziolkowanie Fiatem przy dużej prędkości i w zasadzie idąc tym tropem powinienem nigdy nie wsiąść do samochodu. To było zdarzenie, kiedy realnie mogłem zginąć, a wypadek na hałdzie to przy tym malutka wtopa… A co do kalectwa i opieki - najgorszy wypadek w życiu miałem wychodząc z jacuzzi. Poślizgnąłem się i połamałem kilka żeber i wyrostki poprzeczne kręgów. Mało brakowało żebym złamał kręgosłup i jeździł na wózku? Samo życie. Nie, nie myślę o tym w ten sposób. Okazuje się, że po koziolkowaniu „czinkusiem” na autostradzie mozna następnego dnia być w szkole, a po rekreacji na basenie miesiąc na L4. Też trochę z serii oszukać przeznaczenie - lata temu nagle, podczas jazdy rozerwało mi oponę. Nie za starą, bodaj czteroletnią. Szkoda, że jakiś miesiąc wcześniej leciałem tym autem 190km/h na autostradzie we Włoszech (wtedy bardziej przymykali oko na takie zabawy). 190km/h już wprawdzie nie jeżdżę, ale i tak nie zrobiło to na mnie wrażenia. I na koniec: Znam tez przypadek człowieka, który wracając z pracy poślizgnął się na chodniku, złamał kręgosłup szyjny i leży sparaliżowany… Nie chcę zmieniać czyichś poglądów, ale moje są takie, że szarżowanie jest wprawdzie złe, ale nadmierna ostrożność tez do niczego nie prowadzi. Jeśli się czegoś boję, to nie jazdy UAZem, a lotu samolotem. Czemu? Bo nie mam kontroli. Żadnej. Wiem, że ryzyko jest znikome. Ale skoro wierzyłem, że mogę wygrać w Lotto, to czemu mam nie wierzyć, że akurat ten samolot się rozbije? Ja się tylko boję braku kontroli, braku najmniejszego choćby wpływu na to, co się dzieje. To jest moja fobia. A na to, że stelaż plandeki wytrzyma nacisk 1,5 tony jeszcze pod kątem to bym złotówki nie postawił, więc to akurat mnie nie dziwi
-
Tylko te kable z miedzi o czystości 99,99999% to trzeba podłączać w próżni i zalać żywicą żeby się końce nie zetknęły z powietrzem atmosferycznym. Cena kabla zawiera bilet w kosmos i wypożyczenie skafandra…
-
Żadnych plastików - nie po to się kupuje UAZa, żeby mieć plastik. Metal i piekło, piekło i metal
-
O ile ma napęd 4WD, bo ostatnio ze zdziwieniem odkryłem, że bazowa wersja ma tylko na przód… Z tanich aut fajny napęd ma też Niva Travel („ruski RAV4”), ale wnętrze jak z 20 letniego Fiata i silnik chyba 70 koni Po długiej walce osiąga z bidą zawrotne 140 - ogólnie Ruscy dali starą Nivę do nowego nadwozia zachowując wszystkie zalety i wszystkie wady tego samochodu. Tylko o ile stara niva wyglada tak, jak jeździ, to nowa wyglada jak współczesne auto, a jeździ dalej jak Niva.
-
Ech… będzie co będzie. Póki co i tak nie wiem jeszcze na co mogę sobie pozwolić. Odezwę się. Ale jeśli cokolwiek kupię, to Huntera
-
Tez tak sobie myślałem… ale to skomplikowane… myślę, że moj trup był tak trupowaty, że jego trupowatość już do niego przylgnęła… nie wiem. Jakos Hunter nie budzi emocji aż tak negatywnych jak 469. Ile w tym jest sensu? A nie wiem… może tak ma być? Może jednak mam mieć Huntera, a nie 469? Naprawdę nie wiem. To już moja trzecia przymiarka do Huntera i może dl trzech razy sztuka?
-
Pamiętam Punto 1.2 8V - po rozpędzeniu tego do 150km/h miało się wrażenie, że wzniesie się w powietrze i poleci 😂
-
Żebyś wiedział Opowieść rodzinna głosi, ze jak dziadek chciał kupić pierwszego Moskwicza, to nie tylko potrzebował pieniędzy. Głównie potrzebował zgody partii. A że był lekarzem miejskim (a nie wiejskim) i mógł korzystać z autobusu, nie było tak łatwo. Ciekawe, czy dożyjemy podobnych czasów? Gdzies już to pisałem, wiec jeśli się powtarzam, to sorry
-
Ogólnie - jest kiepsko. Znaleźć fajny, ładny i ciekawy samochód, który przy okazji daje radość z jazdy jest coraz trudniej. Jak brałem Giulię, miałem niezbyt wygórowane wymagania. Chciałem auto ze stałym napędem na 4, przyzwoitym silnikiem koło 2 litrów i manualem. Okazało się, ze takich aut już nie ma. A w każdym razie nie za rozsądne pieniądze. Tylko przednionapędowe turbopierdziawki 1.0 Giulię wziąłem bo - po pierwsze - fizycznie była w salonie w K-cach, a po drugie - jest piękna. I ma silnik. I z dwojga złego - dołączany jest przód, a nie tył, czyli autko ma klasyczny design tylnonapedowki. Jednak auto przekroczyło planowany budżet o dobre 60-70%. I nie jest to „TO”, po prostu z aut, na które mogłem sobie pozwolić, Giulię uznałem za najbardziej atrakcyjną… Teraz można z rozrzewnieniem wspominać minioną motoryzacyjną różnorodność sprzed 10-15 lat. Kazdy mógł mieć to, co lubi, a dziś możesz mieć to, na co ci łaskawie pozwolą…
-
-
Nie, nie miałem przyjemności Ale Giulia po prostu nie jest skonstruowana, żeby miała dużo miejsca. Im chodziło o prawidłowy rozkład masy, tylny napęd aerodynamikę i ogólną stylowę i wyszło świetnie. I wizualnie i w kwestii osiągów i prowadzenia. To cudne auto, ale długi przód z zamontowanym wzdłużnie silnikiem skraca kabinę, a tylny most spłyca bagażnik. Z przodu miejsca jest dużo, ale z tyłu ja ledwo się mieszczę i nie jest za wygodnie. Natomiast jeździ się tym zajebiście 👌 Tylko lepiej nie jechać na zakupy do Ikea. Do tego lepszy będzie.. UAZ Ech… wiele wskazuje na to, że duet Giulia i Żulia wroci w nowej odsłonie i muszę powiedzieć, że podoba mi się ta perspektywa 😃
-
Eleganckie autko
-
. Swoją drogą Giulia jest bardzo niefunkcjonalnym autem. Nie widziałem tej wielkości auta z tak ciasnym wnętrzem i tak małym bagażnikiem. Całości dopełnia brak składanej kanapy i… ogólnie miejsca jak w Kii Rio No, może ciut więcej, z naciskiem na ciut. Ale wiadomo, ze to nie był priorytet przy projektowaniu Giulii
-
🤦♂️ tak, wiem - jak idziesz z psem na spacer to macie po 3 nogi 😒
-
Ten ma istotny feler - plastiki we wnętrzu. Bleeeeeeeee… Powoli. Nie pali się W każdym razie wyglada na to, że jakiś UAZ będzie 💪
-
Niekoniecznie. Nie jest moją intencją bronić kościoła jako całości. Natomiast trzeba pamiętać, że będąc częścią instytucji, zwłaszcza tak wielkiej i tak wpływowej - można walczyć z jej patologiami, natomiast nie można walczyć z nią jako taką. Jeśli nawet Wojtyła wiedział o patologii, to nie jest tak, że mógł ja ot tak ukrócić.
-
Mnie w tym wszystkim (i nie chodzi tu tylko o Jana Pawła II) denerwuje to zerojedynkowe podejście do oceniania ludzi. Ktoś albo jest całkiem dobry, albo całkiem zły. Nie ma człowieka, który nie popełnia błędów. Trzeba zawsze patrzeć na całokształt dokonań i tak oceniać człowieka, a nie uczepić się jednego problemu i mieszać kogoś z błotem. Nie wiem, czy Jan Paweł II był święty. Ale na pewno był wielkim Polakiem. Jak będziemy zaciekle atakować naszych narodowych bohaterów, to jak inni mają nas szanować, skoro my sami siebie nie szanujemy? Co jakiś czas w mediach wypełzają informacje, że np. Jerzy Waszyngton nie był krystalicznie czysty, bo „cos tam”, ale mam wrażenie, że nikomu w USA nie przyjdzie do głowy, żeby go zupełnie odsądzać od czci i wiary. Nawet u Ruskich kult Stalina trzyma się dobrze i można to uznać za skrajną głupotę, ale oni widzą w nim potężnego przywódcę, który stworzył radzieckie mocarstwo, z który cały świat musiał się liczyć. Polska dużo zawdzięcza swojemu papieżowi i choćby z tego powodu wszelkie dyskusje powinny być prowadzone z należytym dla jego dokonań szacunkiem. Nie ma ludzi idealnych.
-
-
Mam, ale tym się nie da jeździć Szczerze - odkąd rozbiłęm 469-kę... strasznie mi jej brakuje. Naprawdę. To taka genialna odskocznia - wytoczyć toto z garażu i sobie gdzieś pojechać. Alfa jest cudownym autkiem, ale - jako że nie kręci mnie zabawa na torze, a poza tym strach to rozwalić - jest to dla mnie autko typowo użytkowe do komfortowego jeżdżenia do pracy. Zabawa Alfą tylko na torze, bo na ulicy to nieodpowiedzialne, a poza tym mandaty teraz takie, ze strach się bać... A przejażdzka UAZem - bajka. Nie każdy lubi takie coś, ale ja naprawdę bardzo lubię "trudne" samochody, a UAZ przy tym jest po prostu epicko prymitywny. Taka szajba. Nie poradzę. Głowna wada Giulii? Każdy głupi umie tym jeżdzić. Oczywiscie - jak za głupi, to depnie za mocno i skończy na drzewie, ale to auto po prostu samo jedzie. Jest absolutnie genialna, ale nie powiem, żeby jazda tym autkiem dawała spełnienie. Bo to po prostu autko jest świetne, a nie ja ;D Zresztą... UAZ ma wsztsko to, czego nie ma Giulia, a Giiulia wszystko to, czego nie ma UAZ - jakby dało się z nich zrobić "transformersa" byłoby auto idealne A moja przygoda na hałdzie nauczyłą mnie, że... - UAZ jest genialnym autem - cieżki teren to za duże ryzyko i szkoda auta dla paru chwil przyjemnosci i adrenaliny Szkoda mi bardzo mojej 469-tki, bo nie po to przeżyła prawie 50 lat, żeby jakiś kretyn ją rozwalał na hałdzie, ale z drugiej strony stan tego auta był średni, dziura na dziurze i cała mechanika w zasadzie do roboty, więc - jakkolwiek jest mi przykro, straty nie są duże. Tak finansowe, jak i - że tak powiem - moralne. Także kupię sobie tym razem porzadną maszynę do rekreacyjnej jazdy co najwyzej w lekkim terenie, a plus jest taki, ze jestem mądrzejszy tym razem hałdy odpadają
-
Dziś ruszają negocjacje… Najtwardsze warunki stawia oczywiście żona… zero zegarków/antyków aż spłacę UAZa. Bolesne. Ale chyba się zdecyduję. Nie wiem, czemu tak chcę to badziewie. Ale skoro od 6 lat mnie męczy i nie przeszło, to chyba jedynym lekarstwem na tą chorobę jest zakup złoma. Ja to chyba mam po dziadku - on uwielbiał radziecką myśl techniczną 😂
-
Moje zdanie jest takie, ze porządny kabel poprawia brzmienie zestawu, a w zasadzie że marny kabel najpewniej może je po prostu zepsuć. To kwestia jakości transmisji sygnału, oporności itp. Ale jeśli uważam, że warto zamiast kabla za 5zł kupić kabel za 50zł, o tyle nie uważam, ze warto zamiast kabla za np 100 zł kupić kabel za 1000zł. Z innej działki - to chyba tak jak może warto wydać - strzelam - 10000zł żeby zwiększyć moc silnika o 100KM, ale czy warto by było dołożyć jeszcze dodatkowe 50000zł, żeby to nie było 100 a 105KM? Bo to mniej więcej coś takiego Po prostu różnica miedzy kablem bardzo dobrym a super bardzo dobrym jest już tak mała, że nie warto, chyba ze się śpi na forsie.
-
Oczywiście, wciąż najbardziej ucieszyłaby mnie „pomarańczka”, ale tego to nikt nie sprzeda, a już na pewno nie tanio. Zresztą jeździ ich w Polsce może z 10. Ale na zwykłego zielonego kilkulatka spokojnie mnie stać - budżet mi się nie zawali. Oczywiście jeżdżenie po skarpach odpada - co innego rozwalić autko za dyszkę (szkoda, ale mówi się trudno), a co innego rozwalić ładnego, lśniącego Huntera Bardzo lubiłem przejażdżki moim strupem - a teraz garaż pusty, autka nie ma i strasznie tęsknie
