-
Liczba zawartości
1930 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez sthool
-
Myślę, że uczenie się na mechanizmach 5671 to dobry pomysł. Wszakże te mechanizmy w uproszczonej wersji (bez modułu budzika) występowały jako zestawy typu "Mały zegarmistrz"
-
Niby-bezel, sekundnik, uszczelka, wreszcie szkiełko zbrojone, a nawet stylistyka tarczy - te modele są dość blisko Amfibii/Komadirów
-
Niebawem obydwa Poljoty wrócą w Twoje ręce - naprawa trwała krótko, ale "dostrajanie" zajęło dużo czasu Tymczasem wrzucam obiecaną fotorelację z konserwacji silnika krokowego starego typu (z dużym kołem zębatym). Niniejsza naprawa została wykonana na silniku z werku 3050, ale przedstawione wskazówki mogą być stosowane również w przypadku silników z werków 3056, bowiem różnice konstrukcyjne są niewielkie. Demontaż silnika najlepiej przeprowadzić z wykorzystaniem kluby zegarmistrzowskiej, której końcówka umożliwi uchwycenie przedmiotu o średnicy 2,8 mm. W klubę ujmujemy kołnierz na dolnej części silnika krokowego (zaznaczony zieloną obwódką). To właśnie ów kołnierz ma średnicę 2,8 mm. Teraz czas na najbardziej delikatną i ryzykowną część operacji - rozdzielenie części wirnika. Jedną dłonią trzymamy klubę, paznokciami drugiej dłoni delikatnie obracamy kołem zębatym silnika - ruch musi być odciągający. Po zdjęciu części z kołem zębatym można wysunąć wałek silnika wraz dolną częścią (jest oczywiście też możliwość, że wałek zostanie wraz z górną częścią - nie ma to znaczenia). Tak, jak wspominałem w poprzednim wpisie - chemicznie czyścimy jedynie elementy wirnika, stojan zawiera bowiem bardzo delikatne elementy cewki - nie przesadzę, jeśli powiem, że grubość drutu jest mniejsza niż grubość włosa Z tego powodu należy unikać mechanicznego kontaktu jakichkolwiek elementów z częściami cewki. Oczywiście wskazane jest oczyszczenie kamieni łożyskujących wałek wirnika. Po wstępnym oczyszczeniu elementów wirnika należy dokładnie obejrzeć je pod lupą - na magnesach lubią bowiem osadzać się zanieczyszczenia, których nie da się wydmuchać - musimy je usunąć mechaniczne. W dalszej kolejności trzeba naoliwić wałek wirnika (ja do tego celu użyłem typowo "kwarcowej" oliwy Moebius 9000). Montaż zaczynamy od włożenia wałka wirnika w łożyska stojana. Następnie kładziemy silnik na płaskiej powierzchni i nakładamy górną część wirnika, po czym dociskamy ją czymś płaskim. Przy tych czynnościach wymagane jest odpowiednie wyczucie - tak, aby niczego nie uszkodzić. Teraz konieczne będzie ponowne ujęcie silnika w klubę i obrócenie górnej i dolnej części wirnika tak, aby magnesy na tych częściach ustawiły się dokładnie naprzeciw siebie. Po montażu sprawdzamy luz osiowy wirnika w stojanie - powinien być wyczuwalny; na moje oko wynosi on ok. 0,1 mm. Przed zamontowaniem silnika w mechanizmie sprawdzamy czy wirnik obraca się lekko - można tego dokonać trzymając silnik w klubie i obracając stojanem - w całym zakresie obrotów (0 - 360 stopni) obrót powinien odbywać się bez przyhamowań. Jeżeli takowe wystąpią, to oznacza to, że luz osiowy jest zbyt mały - trzeba wówczas odsunąć obie części wirnika. Poprawnie zmontowany silnik należy zainstalować w werku i sprawdzić bez obciążenia (brak zazębienia z przekładnią chodu). Jeżeli koło obraca się skokowo bez zacięć we wszystkich pozycjach, to oznacza, że naprawa została przeprowadzona prawidłowo
-
To tylko zwykłe wpusty dekla - tak się składa, że chyba tylko w Amfibiach występowały dwa, w innych Wostokach był tylko jeden, a w jeszcze innych (np. wczesne 2409A) nie było ich wcale. Ale Twoje pytanie jest zasadne, bo te wpusty często są zmasakrowane przez kogoś, kto nie wie jak się zabrać do otwierania zegarka. Teraz będziesz wiedział Jeżeli już jesteśmy przy Amfibiach (manualnych), to dodam, że przy zamykaniu koperty należy pamiętać o lekkim odgięciu (na zewnątrz) trzech wypustek na "puszeczce" antymagnetycznej - wtedy będziemy mieli pewność, że werk nie będzie latał w kopercie
-
Materiał tych kopert to ZnAl, czyli tak jak wskazują symbole chemiczne - stop cynku z aluminium. Jako ciekawostkę dodam, że ZnAl był kiedyś szeroko stosowany do produkcji korpusów gaźników A tu okazja dla kwarcowych majsterkowiczów - w sumie chyba nie jest drogo, a Orexa czyli rumuńskie wcielenie Slavy nieczęsto się spotyka na aukcjach: http://allegro.pl/2x-rumunski-pozlacany-zegarek-orex-quartz-czajka-i4904976441.html
-
Cytuję sam siebie, ale mam ku temu pewien powód. Otóż dzisiaj sprawdziłem, że w amatorskich warunkach jednak da się rozebrać silnik krokowy i przeprowadzić jego konserwację Tym samym wszedłem na kolejny level radzieckich kwarców Do tej operacji potrzebna jest kluba zegarmistrzowska, w którą ujmujemy dolną część wirnika. Następnie palcami delikatnie obracamy kołem zębatym i w ten sposób zdejmujemy górną część wirnika. Silnik rozdzielony zostaje na trzy części: dolna część wirnika (z wałkiem), górna część wirnika (z kołem zębatym) i "stojan" z cewkami, stykami i ułożyskowaniem wirnika (2 kamienie). Dolną i górną część wirnika możemy poddać czyszczeniu chemicznemu (izopropanol lub benzyna). Nie wiem w jaki sposób są mocowane magnesy trwałe na elementach wirnika (chyba klejenie), ale izopropanol nie szkodzi temu połączeniu Nie ryzykowałbym natomiast chemicznego czyszczenia głównej części silnika z cewką - sama cewka jest bowiem wykonana z niesłychanie cienkiego drutu i wystąpiłoby ryzyko uszkodzenia uzwojeń. Najlepiej oczyścić mechanicznie kamienie łożyskujące wirnik i przedmuchać stojan w celu usunięcia drobnych zanieczyszczeń. Po czyszczeniu oliwimy wałek wirnika i montujemy całość. Po włożeniu dolnej części wirnika w łożyska należy nabić górną część wirnika, przy czym ważne jest położenie magnesów - te z górnej części muszą znajdować się dokładnie naprzeciw tych z dolnej części wirnika. Problem demontażu i konserwacji silników krokowych jest o tyle istotny, że wewnątrz tych silników gromadzą się zanieczyszczenia (głównie kurz), które niekiedy potrafią zatrzymać werk. Poza tym uzyskujemy dostęp do ważnego punktu oliwienia (2 kamienie). Dziś niestety nie mogłem wykonać zdjęć, ale zrobię je przy najbliższej okazji konserwacji silnika krokowego
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
sthool odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
W ogóle to dziwna sprawa z tymi zegarkami w radyjkach - ja mam wersję w takiej samej obudowie, jak u M.Gordona, ale z werkiem z centralnym sekundnikiem. Jest raczej oryginalny, bo to ja zrywałem plomby przy demontowaniu tego cudaka Gdzieś w Internecie (niestety nie pomnę gdzie) natknąłem się na informacje, że te radyjka były produkowane w pierwszej połowie lat 80-tych. Nie tak dawno na Allegro sprzedawało się takie radyjko z identycznym zegarkiem jak mój - sprzedawca twierdził, że pochodziło ono z 1981 roku. Obecność zdobionego werku Pobiedy z centralną sekundą w tamtych czasach byłaby co najmniej dziwna. No chyba, że było to korzystanie z zapasów magazynowych -
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
sthool odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
W takim razie masz chyba wcześniejszą wersję takiego radyjkowego zegara O, znalazłem nawet podobny u M. Gordona: http://www.ussrtime.com/cgi-bin/details.pl?id=1186 -
Super, że się pojawił na Forum, ale szkoda, że nie wziął udziału w Turnieju
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
sthool odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Mi to wygląda na zegarek z małego przenośnego radyjka. Ja mam dość podobny: W moim jest werk identyczny jak w Pobiedach z centralnym sekundnikiem, zdobiony pasami - u Ciebie ktoś chyba zrobił podmianę na werk z małym sekundnikiem (musiał chyba skrócić jego oś). Dodam, że ten typ zegarków służył po prostu jako czasowy włącznik radia o ustawionej godzinie - kreseczka na przezroczystym dysku wskazywała godzinę włączenia. Piękna Sława z rzadką odmianą werku 2409 - przy braku datowników ta odmiana jest najmniej awaryjna. Koledzy słusznie zauważyli, że dekielek nie jest zgodny z resztą jeśli chodzi o wersje językowe, ale to raczej nie problem, bo dekielki pasują z innych wersji. Odmiany bez datownika były dość rzadkie w porównaniu z masowymi 2414 i pochodnymi, co sprawia, że warto się nimi interesować -
Tak, jak napisali Koledzy - koperta tego Wostoka jest na 100% od kwarcowej rakiety. Swoją drogą, ta koperta jest w bardzo ładnym stanie - szkiełko wygląda na oryginalne (żadne inne tu nie pasuje), bezel też nie jest zniszczony. Gdybyś znalazł oryginalną kopertę wostokową, to ja chętnie odkupię tę kwarcową
-
I popularny "gajowy" stał się nagle Poljotem Do tego strasznie zbladł, a jego wskazówki się niespodziewanie ozłociły http://allegro.pl/poliot-gajowego-w-bieli-17-kamieni-ladny-stan-i4883195298.html
-
Niestety ta Rakieta jest poskładana z co najmniej 3 zegarków. Tarcza i wskazówki od Rakiety złoconej wmontowane zostały w kopertę chromowaną, a wszystko to okraszone zostało czerwonym sekundnikiem, który w automatach nie występował. Werk jest prawidłowy (automat), ale ciężko określić w jakim jest stanie, zwłaszcza, że sprzedający przyznał się do amatorskiego "grzebania"
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
sthool odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Toż to Cardi-Vostok na drugim zdjęciu! Niektórzy twierdzą, że to jest jeden z najbardziej kiczowatych zegarków radzieckich/rosyjskich. To sprawia, ze sam w sobie jest wyjątkowy -
Dlatego w poprzednim poście napisałem "prawdopodobnie składak" Wiadomo bowiem, że w radzieckich (zwłaszcza wczesnych) kwarcach popularne były zapożyczenia między różnymi fabrykami. I tak np. w wielu naszych Slavach, Rakietach, Poljotach 3056 znajdziemy płytkę elektryczną z logiem fabryki w Ugliczu i nie będą to składaki. Być może w przypadku tego modelu Rakiety było podobnie i w Petrodworcu korzystali z moskiewskich części. Edit: Pamiętałem, ze gdzieś czytałem o zawiłej produkcji werków 3050 i jest to bardziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać (stronka po włosku, ale google-translator sobie radzi): http://orologi.forumfree.it/?t=64404395 Wynika z tego, że część mechaniczna była produkowana w I MWF, silnik krokowy w II MWF, płytka elektryczna była produkowana w mińskich zakładach Integral na zlecenie fabryki w Ugliczu, finalny montaż oraz kontrola jakości odbywały się w Ugliczu. Wszystko wskazuje więc na to, że logo Poljota w Rakiecie 3050 nie jest objawem składaka
-
Z zewnątrz bardzo ładna, ale to prawdopodobnie składak - kto się dobrze przyjrzy, ten znajdzie logo Poljota na płycie głównej Poza tym werk jest po przejściach - płytka elektryczna była zaśniedziała, brakuje jej jednej śrubki, a druga ma urwany łepek (na dodatek umieszczono pod nią "łapkę", która w jakimś innym zegarku służyła do trzymania werku w kopercie).
-
Z tymi elektromechanicznymi Łuczami jest więcej zabawy niż z klasycznymi kwarcami. Znakomita większość tych egzemplarzy, które pojawiają się np. na Allegro ma padniętą elektronikę. Część z nich padła zapewne ofiarą nieumiejętnego naprawiania - przewody zasilające cewkę (która jest pod balansem) są bardzo cienkie i niezmiernie łatwo je przerwać. A jak zabrać się do naprawy? Na początku najlepiej sprawdzić układ elektryczny. W tym celu można zdemontować przekładnię, a następnie zamontować baterię - jeśli balans zacznie się kiwać, to znaczy, że szwankuje któryś z elementów przekładni chodu. A bateria jest montowana standardowo - plusem do góry. Z tego powodu zastosowano plastikowy "koszyk", który ma izolować boczną część baterii. Ta kreska na blaszce stykowej nie jest oznaczeniem
-
Cieszę się, że taki instruktaż się spodobał i może się komuś przydać. Oczywiście podana kolejność nie musi być trzymana "na sztywno". W opisywanym przypadku wstępnie sprawdziłem, że werk przejawia oznaki życia. Jeżeli nie mamy pewności, że werk zastartuje, to nie ma np. sensu bawić się w składanie datownika - wystarczy zmontować przekładnię chodu i układ elektryczny, po czym sprawdzić działanie silnika krokowego "luzem" Przy okazji pozdrowienia dla Kolegi mechanik, bo to akurat werk z jego zegarka posłużył jako "model" @gregh: Twoja Slava ma taki sam werk, ale 3055 to całkiem inna bajka
-
Jeśli silnik działa bez zarzutu w różnych pozycjach, to wyjmujemy baterię i przystępujemy do końcowego montażu werku. Silnik krokowy "sprzęgamy" z przekładnią chodu za pośrednictwem koła pośredniego. Tu trzeba zastosować pewne odstępstwo od reguły oliwienia łożysk - musimy posmarować czop tego koła i dopiero umieścić go w płycie. Jeśli chcielibyśmy oliwić zgodnie z zasadami sztuki musielibyśmy rozebrać datownik Zamontowane koło nakrywamy mostkiem i oliwimy łożysko w mostku. Montujemy baterię i sprawdzamy działanie kompletnego werku. Dokonujemy tego w różnych pozycjach; jeśli na tym etapie werk będzie się zatrzymywał, a sam silnik pracował prawidłowo, to oznacza, że przyczyna zatrzymań tkwi w przekładni chodu. Jeżeli wszystko działa prawidłowo, to możemy zamontować werk w zegarku i cieszyć się z charakternego rzadkiego radzieckiego kwarca Warto jeszcze wspomnieć, że stop-sekunda działa na zasadzie mechanicznego blokowania przekładni chodu - nie ma w tym przypadku "wyłączania" układu elektrycznego. Koło silnika krokowego drga wówczas w jednej pozycji. Warto o tym pamiętać i nie pozostawiać na dłużej odciągniętej koronki, przy zamontowanej sprawnej baterii. Tyle ode mnie - w następnym odcinku będzie kolejny kwarc - prawdopodobnie 3056A
-
Po złożeniu i naoliwieniu przekładni chodu ponownie odwracamy werk i przystępujemy do montażu przekładni wskazań oraz datownika. Koło pośrednie przekładni wskazań to znów zapożyczenie z Rakiety 26xxHA, o czym warto pamiętać jeśli napotkamy na koło z uszkodzonymi zębami. Montaż datownika nie jest jakoś specjalnie trudny, oczywiście trzeba uważać na sprężynki Po skontrolowaniu poprawności działania datownika można przystąpić do montażu układu elektrycznego. Przed zamontowaniem płytki należy sprawdzić stan styków - jeśli są zaśniedziałe, to należy je wyczyścić drobnym papierem ściernym: Tu widoczny jest rezonator kwarcowy starego typu: Płytkę montujemy na płycie głównej za pomocą dwóch śrub (nie przykręcamy jeszcze śruby przy baterii): Teraz czas na silnik krokowy. Jego konstrukcja jest bardzo podobna, jak we wczesnych werkach 3056, podstawową różnicą jest wymiar koła zębatego (w 3056 jest większe): Na górnej i dolnej blaszce silnika (od środka) promieniowo umieszczone są magnesy trwałe. Wałek ułożyskowany jest na kamieniach. Niestety, w amatorskich warunkach rozebranie silnika bez jego uszkodzenia byłoby bardzo trudne. W tym miejscu warto też wspomnieć o ważnej praktycznej wskazówce. Bardzo często w tych silnikach dolna blaszka z magnesami jest odgięta ku górze - jest to efekt nieostrożnego montażu silnika na płycie. W efekcie magnesy ocierają o cewkę i silnik może się zatrzymać. Można temu zapobiec poprzez bardzo delikatne odgięcie blaszki. Silnik jest montowany do płyty za pośrednictwem dwóch mosiężnych śrub - osoby, które nie mają wyczucia w palcach powinny użyć niewielkiego wkrętaka, bo takie śruby bardzo łatwo ukręcić Po zamontowaniu silnika na płycie należy przykręcić jego styki do płytki elektrycznej - nie ma tu obawy, że złamiemy przy tym płytkę, bo konstruktor zastosował sprytne "podparcie" Na tym etapie możemy sprawdzić poprawność działania układu elektrycznego podczas pracy "luzem". Nie sprzęgamy silnika z przekładnią, ale montujemy baterię i obserwujemy czy silnik zastartuje i czy będzie chodził w różnych pozycjach. Przed zamontowaniem baterii umieszczamy podkładkę izolacyjną, a następnie blaszkę stykową. To jest słaby punkt tych werków - często pojawiają się tam "przebicia". Blaszka stykowa jest mocowana za pomocą śruby, ale ta śruba powinna być odizolowana od blaszki i od płytki - na zdjęciu izolatorem jest kawałek grubego papieru, bo oryginalny plastikowy izolator został najprawdopodobniej zgubiony. Po zamontowaniu baterii przykręcamy drugą blaszkę stykową. Silnik powinien ruszyć - koło powinno obracać się skokowo w 1-sekundowych interwałach.
-
Zgodnie z tym, co kiedyś obiecałem będę systematycznie wrzucał materiały (opis, informacje, zdjęcia) dotyczące naprawy radzieckich kwarców. Ze względy na to, że ilość miejsca na grafikę w jednym poście jest ograniczona, obszerna relacja będzie rozciągnięta na kilka postów - mam nadzieję, że nie narażę się tym Moderatorom Dziś, na pierwszy ogień pójdzie dość rzadki werk 3050 znany przede wszystkim z zegarków Czajka "rezonator", ale występujący również w Rakietach, Poljotach czy Slavach. 3050 jest typowym werkiem kwarcowym z rezonatorem kwarcowym i silnikiem krokowym. Z wielu źródeł wynika, że był to pierwszy tego typu werk produkowany masowo w ZSRR. Oznaczenie 3050 należy rozszyfrować w następujący sposób: pierwsze dwie cyfry, to oczywiście rozmiar (średnica 30 mm), dwie ostatnie to specyfikacja czyli "kwarcowy z silnikiem krokowym, z datownikiem oraz kalendarzem dni tygodnia". Konstrukcja werku bazuje na solidnej płycie głównej. Płyta ma wyfrezowania na poszczególne elementy, co pozwala na zachowanie dużej sztywności (w przeciwieństwie do następcy czyli werku 3056, w którym płyta miała postać krążka blachy z filarkami i otworami montażowymi). Rozbieranie werku nie przysparza większych trudności (nie ma "pułapek"), dlatego w swoim wywodzie skupię się na czynnościach montażowych i towarzyszących im "kruczkach". Pierwszą czynnością jaką należy wykonać jest zamontowanie koła minutowego i ćwiertnika. Tu pierwsza ciekawostka: w werku jest niby "normalny" ćwiertnik, ale na kole minutowym jest sprzęgiełko. Na zdjęciu widać, że między samym kołem, a mosiężnym pierścieniem jest sprężysta blaszka, która odpowiada za przenoszenie momentu tarcia między kołem a osią. Podobne, równie dziwne rozwiązanie stosowano w niektórych 3056/3056A. Szczerze mówiąc, to nie znajduję uzasadnienia, dlaczego oni się tak uparli na stosowanie tych dziwnych sprzęgiełek. Zwłaszcza, ze Rakieta 3056 obeszła się bez niego W każdym bądź razie typową usterką tych werków jest zacieranie się sprzegiełek, co skutkuje przestawianiem wskazówek "na siłę" a w konsekwencji uszkodzeniem koła przekładni wskazań. Wiele werków 3050 mogło nawet z tego powodu zakończyć żywot, bo zakleszczona przekładnia uniemożliwiała chód zegarka i ktoś "dawał sobie z nim spokój". Na wszelki wypadek lepiej zastosować oliwienie obu połączeń ciernych (oliwa została umieszczona na sprzęgiełku pod blaszką oraz na osi koła minutowego). Tu widok po montażu koła i przykręceniu mostka: Kolejnym etapem będzie złożenie zespołu nastawczego, którego elementy wyglądają tak: Tu pojawia się pierwsza ciekawostka, bo mostek remontuaru oraz wodzik ze sprężynką są identyczne, jak w werkach 26xxHA Rakiety. Zespół nastawczy ma 3 położenia: koronka wciśnięta - położenie neutralne, pierwsze wysunięcie koronki - przestawiane datownika, drugie wysunięcie - przestawianie wskazówek. Po złożeniu mechanizm nastawczy wygląda następująco: Pojawia się tu również kolejna typowa usterka - związana jest ona z tym elementem: Jest to dźwignia odpowiedzialna za sprzęganie wałka z tarczką kalendarza i z przekładnią wskazań. W mocno wyeksploatowanych egzemplarzach koło osadzone na tej dźwigni łapie luzy, co skutkuje wyzębianiem się przy próbie przestawiania wskazówek. Lekarstwem na to jest wymiana półbeczki z oryginalnej na tę z Rakiety 26xxHA (ta półbeczka ma taki sam wymiar wewnętrznego "kwadratu", ale wyższy kołnierz z wieńcem zębatym). Teraz możemy odwrócić werk i przystąpić do składania przekładni chodu. Zadanie jest wyjątkowo proste, bo przekładnia składa się jedynie z dwóch kół, mostka i śrub. Oczywiście oś koła sekundowego powinna być naoliwiona przed jej zamontowaniem. Przed założeniem mostka montujemy również dźwigienkę stop-sekundy.
-
Fajnie wyszło Tą metodą mógłbyś też aktualizować tarczki z rocznikami w Rakietach z wiecznym kalendarzem
-
Od wielu lat obserwuję aukcje z kwarcowymi Slavami - taką, jak ma Hans najrzadziej się spotyka. Taka jak Twoja jest chyba faktycznie najczęstsza - oczywiście rzadko trafiają się sprawne. W ogóle ostatnio coś słabo z tymi 3056 na Alle. Jest jeszcze odmiana "nie-sportowa", czyli czarna tarcza bez biegacza + złoty ring Mam nawet taką, ale obecnie jest w kawałkach, bo czeka na części i remont Dokładnie o tym myślałem - może jeszcze gdyby to nietypowe szkiełko było całe, to znalazłby się amator, nawet za tak wysoką cenę.
-
Sława też ciekawa i w sumie nie pojawia się dość często. Jeśli jest na chodzie, to już w ogóle można mówić o szczęściu Te zegarki były dość starannie wykonane - jeśli ktoś zdejmował tarczę, to wie, że ten złoty pierścień z indeksami jest mocowany do tarczy za pomocą trzech śrub. Uważam to za bardzo eleganckie rozwiązanie. Otwierałeś już kopertę w tej Slavie? Jeśli nie, to uważaj, bo w tych Slavach uszczelka lubi zmieniać postać ze stałej w płynną
-
Ten element, o którym piszesz, to tzw. trymer czyli kondensator o zmiennej pojemności. Jego pokrętło i tak obraca się w kółko, więc jak nawet pokręcisz w dobrą stronę, ale o duży kąt, to wrócisz do punktu wyjścia W wielu trymerach w tych werkach kręcenie w lewo powodowało przyspieszanie chodu, ale nie jest to regułą. Ja to dostrajanie wykonuję metodą prób i błędów - pokręcam o ok.15 - 20 stopni w jednym kierunku, ustawiam dokładny czas ze wzorcem, czekam np. 24 godziny i porównuję wskazania zegarka i wzorca. Po takim wstępnym rozeznaniu można przystąpić do dalszego doregulowywania. A Poljot bardzo ładny i w bardzo ładnym stanie. Nie mam jednak pewności czy wskazówka sekundowa nie powinna być pomarańczowa (we wszystkich egzemplarzach tego modelu była właśnie w tym kolorze). Jeśli komuś się takie Poljoty podobają, to aktualnie na Alle jest jeden, tyle, że cena jest trochę zaporowa i szkiełko ma mikropeknięcia.
