-
Liczba zawartości
1930 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez sthool
-
W porównaniu do siostry, to ta Wiesna wygląda bardzo egzotycznie
-
Ta Slava to, moim skromnym zdaniem, jeden z najpiękniejszych modeli radzieckich kwarców. Wszelkie wymienione zalety psuje jedynie bardzo skąpe złocenie koperty (1 mikron) i za duża koronka, która potrafi zostać przypadkowo odciągnięta podczas noszenia zegarka (co oczywiście skutkuje zatrzymaniem werku - wiem to z własnego doświadczenia). W niektórych modelach z tą sześciokątną kopertą stosowano koronki o mniejszej średnicy - jak w damkach. Swoją drogą to trochę dziwne, że ówcześni projektanci byli bardziej śmiali jeśli chodzi o design kwarców a pozostawali powściągliwi w "mechanikach".
-
Jak na razie to nawet przy dziennym świetle nie wyglądałyby dużo lepiej, bo wszystkie wymagają większej kosmetyki. Poza tym z moimi umiejętnościami fotograficznymi jest kiepsko A Rakieta jest w rzadziej spotykanym modelu koperty - ma bardziej sfazowane krawędzie i uszy, co sprawia, że wygląda mniej masywnie niż pozostałe Rakiety - automaty. PS - kto potrzebował jasną tarczę do Rakiety automatu?
-
U mnie mała garstka nowości: 1. Wostok Gajowego (od Kolegi Kwiatek82 – dzięki ) Miałem już kiedyś „Gajowego” – niby był taki sam, ale tarcza była jaśniejsza, a w obecnym jest ciemnozielona, podchodząca pod zieleń „wojskową”. 2. Rakieta Automat, co do której do końca nie miałem pewności czy to rzeczywiście będzie automat, bo zdjęcia z aukcji były zrobione jedynie od frontu: Po otworzeniu zegarka znowu miałem chwilę niepewności, bo okazało się, że wahnik jest zablokowany… Częściowy demontaż pozwolił na stwierdzenie, że jakiś majster założył tulejkę łożyskującą do góry nogami 3. Łucz damka To jest z pozoru zwykły damski Łuczyk na werku 1600 (swoją drogą ładnie zdobionym pasami), ale jego szkiełko jest chyba bardziej wytrzymałe niż szkła w Amfibiach: Swoją drogą ciekawy kontrast: do delikatnej blaszanej koperty z drucianymi uszami wpakowali masywne szkiełko o wysokości 4 mm 4. Wostoczek 2603 Maleństwo. Całe 28 mm średnicy i 14 mm w uszach. Ale po odświeżeniu nie zawaham się go nosić
-
I to jest mądra decyzja! Poświęcasz się nie tylko dla siebie, ale też pro publico bono
-
Ja bym jednak obstawiał oryginał. Gdyby to był składak, to podstawka powinna mieć w środkowej części otwory na śruby lub chociaż jakiś zamaskowany ślad po nich. Równie dobrze podstawka mogłaby pochodzić z tzw. Pioniera, ale tam w obu wersjach (węższej i szerszej) były inne wymiary, poza tym w Pionierach częściej spotkać można było czarne podstawki. Wątpliwości rozwiałoby zdjęcie podstawki od spodu - szczególnie okolice śrub mocujących całą górę.
-
Myślę, że będą "grały" z kolorem tarczy Jak je odnajdę i sfocę, to podeślę Ci zdjęcia.
-
Ten model miał charakterystyczne wskazówki ze stopniowaną szerokością (bliżej części centralnej - szerokie, na końcach wąskie). Gdybyś był zainteresowany, to chyba nawet mam gdzieś komplet takich chromowanych
-
Niejednokrotnie miałem taką nerwówkę w oczekiwaniu na zegarek, ale jakoś zawsze się udawało - tzn. stan, wygląd zegarka był znacznie lepszy niż na zdjęciach itp. No raz jedyny się naciąłem bo przyszła Amfibia z wykruszoną lumą na indeksach (czego kompletnie nie widziałem na zdjęciach). Obecnie też oczekuję w niepewności, ponieważ za małą kwotę zakupiłem Rakietę, która może okazać się automatem - zdjęcia były niewyraźne i wszystkie od przodu, ale wszystko wskazywało na to, ze to automat z jasną tarczą, w chromie. Ale, żeby nie zaśmiecać wątku: http://allegro.pl/zegarek-sekonda-i4583444062.html Wygląda, że ta Sekonda jest oryginalna i w ładnym stanie, tylko ten koszt wysyłki trochę duży (obecnie strasznie ciężko poszukuje się zegarków Sekonda na Allegro, bo jest wysyp jakiejś tandety pod tą samą nazwą ).
-
Mogło tak właśnie być - zapadka wyhaczyła się ze swojej sprężynki i kluczyk nie dał się odkręcić (obracał się z wałkiem w obie strony). Z tak błahej przyczyny nie można było zdjąć pokrywki i ktoś pewnie zrobił ten otwór, aby móc zablokować wałek.
-
Bardzo ładnie dobrałeś kolor Intryguje mnie ten otwór w tylnej pokrywie (przy kluczu do nakręcania mechanizmu chodu). Pierwszy raz widzę coś takiego
-
Właśnie miałem pisać, że chyba za wcześnie wydałem osąd, że ten Wostok to składak - pogrzebałem trochę w Internecie - te Wostoki z czerwoną 12ką występują zarówno w wersji takiej jak ma Fanka, jak i takiej jak mój Wostok. Żeby było śmieszniej, to te czarne małe sekundniczki mają jeszcze kółeczko na "przeciwwadze" Koperta w pierwszej chwili skojarzyła mi się z Wostokiem "gajowego", ale wygląda na to, że czerwone 12-ki też w niej występowały. Mój Wostok "czerwona 12-ka" też na początku nie dawał mi spokoju - więc też poszukałem w necie i natknąłem się na niejeden egzemplarz w takiej właśnie konfiguracji. A Wostoków z koronka na 2-ej to było co najmniej kilka modeli, w tym jakieś "cerkiewne" czy z postaciami bajkowymi, ale najpopularniejsze to są właśnie "gajowy" i "czerwona dwunastka". Wpisanie w wyszukiwarkę hasła "Wostok 2403" ukazuje wiele z nich. Podsumowując - Fanka niczego nie musi modyfikować, bo to prawdopodobnie oryginał Pojęcie "franken" w odniesieniu do tego Wostoka jest nader krzywdzące.
-
Nie masz powodu do zmartwień, bo obydwa nieoryginalne elementy w gruncie rzeczy pochodzą z Wostoków serii 2403, ale z innych wersji kolorystycznych. A tak jak już wspomniałem - czarny sekundnik lepiej pasuje do czarnych wskazówek minutowej i godzinowej. Nie wiem co kierowało projektantami tego Wostoka, że w oryginale dali srebrny mały sekundniczek EDIT: A tak, dla porównania, wygląda mój egzemplarz tego dziwnego Wostoka:
-
Obydwa fajne i w sumie można powiedzieć, że kultowe No i obydwa, z racji rozmiarów i kolorystyki, można traktować jako unisex-y, więc możesz je z Daktarinem na zmianę nosić Ale, żeby nie było tak pięknie: Wostok z koronka "na drugiej"ma chyba nieoryginalny sekundnik - wszystkie, z którymi się spotkałem (w tym mój) mają srebrny sekundniczek. Choć oczywiście czarny pasuje lepiej kolorystycznie. Koperta natomiast pochodzi z Wostoka "gajowego", oryginalna powinna mieć cieńsze uszy. Ale i w tej kopercie zegarek prezentuje się znakomicie
-
U mnie trochę skromniejszy nabytek niż u Kolegów: To niby zwykła Zwezda w średnim stanie wizualnym, ale...: Stosunkowo niedawno zauroczyłem się Zwiezdami - wszystko zaczęło się przypadkowo - od Zwiezdy dodanej "w pakiecie" z innymi zegarkami. Jako, że wcześniej Zwiezdy nie wzbudzały mojego zainteresowania, to musiałem pogłębić swoją wiedzę na temat poszczególnych modeli. W trakcie przeglądania kolekcji m.in Marka Gordona dowiedziałem się, że te zegarki występowały w srebrnych kopertach wykonywanych w zakładach jubilerskich. Zapragnąłem zdobyć taki egzemplarz. Myślałem, że zadanie będzie trudne, ale udało się - i to nawet w dość korzystnej cenie Upolowana srebrna Zwiezda wymaga oczywiście remontu - werk, co prawda, chodzi ochoczo i głośno, ale wskazówki stoją w miejscu (najpewniej ćwiertnik wymaga regeneracji). Oprócz niewątpliwych zalet, zegarek ma też pewne wady - srebrna koperta jest "podatna" - srebro jest samo w sobie na tyle miękkie, że przy ściśnięciu zegarka za uszy werk wraz z deklem potrafi lekko wyjść z koperty - myślę, że delikatne dogięcie ścianek koperty rozwiąże ten problem.
-
Teledysk do "Don't give up" to chyba nawet jakiś oficjalny rekord pobił A czy Kate Bush była Lady Gagą lat 80-tych? Nie sądzę. Osobiście do Lady Gagi to porównałbym bardziej Cyndi Lauper niż Kate Bush Ja natomiast przypomniałem sobie o pierwszym albumie The Sisters of Mercy. Płyta trochę chyba niedoceniana, bo wielu fanów zespołu ale także krytyków muzycznych rozpływa się nad drugą płytą ("Floodland"). Warto też przypomnieć jednorazowy "wyskok" lidera The Sisters of Mercy związany z pewnym konfliktem w zespole - czyli projekt Sisterhood: Utwór "Colours" pierwotnie wyszedł właśnie pod szyldem Sisterhood, ale później występował również na wznowieniach płyt "Siostrzyczek".
-
Logo biegacza identyczne jak w pewnej kwarcowej Slavie 3056
-
U mnie natomiast pojawiła się Rakieta na dość wczesnym 2609HA i w starym typie koperty (dekiel wciskany, późniejsze miały dekiel zakręcany pierścieniem). Zegarek został nabyty w pakiecie z kilkoma innymi i był w opłakanym stanie wizualnym i technicznym. Ale miał przepiękną, nieuszkodzoną tarczę i oryginalne wskazówki w bardzo dobrym stanie. I to właśnie te elementy były powodem, dla którego przeprowadziłem reanimację. Wiem, że była też złocona wersja tego zegarka, ale chromowana wydaje mi się dużo ładniejsza Ta tarcza i wskazówki są obłędne
-
Jakikolwiek Poljot kwarcowy w stanie zbliżonym do NOS jest na pewno wart ceny 50 PLN. Jeżeli to 3050 (czyli np.taki jak ma Treevill), to cena bardzo dobra, bo te Poljoty na chodzie są ciężkie do zdobycia. Jeżeli to Poljot na werku 3056, to też jest to okazja, bo tych Poljotów było niewiele, a jeszcze mniej dotrwało sprawnych do dzisiejszych czasów. Może to być też Poljot na werku 2456 - w tym wypadku też warto dać pięć dyszek, bo to były bardzo solidne werki - chyba nawet lepsze (mniej awaryjne) od popularnych 2356 spotykanych np. w Łuczach czy Slavach. Podsumowując: brać, nie zastanawiać się, a nawet jak coś Ci się w nim nie spodoba, to spieniężysz go za tą samą, a może nawet i lepszą cenę
-
Jeśli chodzi o Kate Bush, to zdecydowanie polecam jej sztandarowe dzieło - czyli album "Hounds of Love". Na pewno jest bardziej popowy niż "The Kick Inside", ale ciężko znaleźć na nim słaby punkt. Pamiętajmy, że to Kate Bush pierwsza wykonała "Running up that hill", które później z powodzeniem zostało przypomniane przez Placebo. To właśnie ten utwór otwiera album: Mniej znanymi, ale wartymi polecenia utworami z tej płyty są "Under Ice" płynnie przechodzący w "Waking the Witch" - całkiem inny klimat niż "Running up that Hill".
-
Raczej nie wygląda to na celowe odciągnięcie - wówczas koronka wystawałaby trochę więcej. Pewnie wałek naciągowo-nastawczy jest za długi, albo też za długa jest tulejka koronki. Nie masz się jednak czym przejmować: części do tych Pobied nie są trudno dostępne, więc zrobisz podmiankę Swoją drogą - ładny jest stan tej Pobiedki.
-
Ritter - masz rację w odniesieniu do tych kwarcowych "buksiaków" z zerową ilością kamieni. Za krótkim okresem planowanej eksploatacji przemawiałby tez w tym wypadku brak trymera na płytce scalonej. Jednak wcześniejsze poczynania z 2356 miały też akcent w postaci zmniejszania kosztów produkcji. Np. werki 2356 z 2.MWF na początku miały 7 kamieni, poźniej 6 (usunięto jeden kamień z płyty), a jeszcze później już tylko 5 (usunięty został kolejny kamień z płyty). Składanie werków "z czego się da" (białe płyty + żółte mostki; odwrotne kombinacje też były) pod koniec lat 80-tych też można podciągnąć pod cięcia kosztów. Najbardziej solidne werki 2356 pochodziły z zakładów Rakiety (przez cały okres produkcji 8 kamieni, z czego 7 łożyskujących), jednak ta fabryka miała jakiś epizod z podwykonawcami (?) werków - w oryginalnych kopertach występowały dwukolorowe 2356 sygnowane jakąś obcą nazwą.
-
Kwarcowych Łuczy jest dość dużo (m.in. na Allegro), więc nie powinieneś mieć problemu ze znalezieniem "dawcy". W przypadku poszukiwań trzeba jednak trochę uważać, bo zdarzały się werki 2356 bez żadnych kamieni łożyskujących (te porządne powinny mieć co najmniej 6 kamieni).
