No dobra, może trochę przesadziłem. Teraz będzie jeszcze gorzej, bo powołam się na to, co słyszałem parokrotnie od znajomego. Ten znajomy samą Igę zna o tyle o ile, ale Wiktorowskiego, Radwańskich czy Kerberów zna bardzo dobrze. I on mi mówił po pierwszym wygranym przez Igę RG, że ona będzie w topie, bo jest typem prawdziwej zapierdalaczki. Żyje tenisem, trenuje jak szalona. Jak jej trener każe robić sto powtórzeń jakiegoś zagrania, to robi sto powtórzeń, jak dwieście, to dwieście, zero marudzenia. Generalnie w życiu robi to, co da jej sukces na korcie. Na pewno ma swoje hobby, ale nie ma życia w takim sensie, jak 99,9% jej rówieśniczek. (Taką samą zapierdalaczką była i jest Koerber. Tylko ma mniej talentu. Za to od groma talentu miała Radwańska. Tylko ta była leniwa. czy raczej „leniwa”, w tym sensie, że dla niej świat poza tenisem jak najbardziej istniał). Moja wcześniejsza wypowiedź nie była zarzutem w stosunku do Igi. Raczej chodziło mi o to, żebyśmy nie wymagali od niej (czy od innych gwiazd sportu, muzyki, filmu…), żeby nam mówiła jak żyć, co jest dobre, co złe, jak się ubierać, etc. (i najlepiej jeszcze, żeby to, co mówi, robi… było zgodne z naszą wizją „dobrego” życia). Ona jest doskonałym sportowcem, najlepszą obecnie tenisistką na świecie. I tego się trzymajmy. No i zdobyła właśnie brąz olimpijski!