Ej, Szymon, takie podchody jak opisujesz to chyba w czarnym ptaku jak chcesz Rolexa
Ja tam wchodzę do salonu z buta, mówię, co chcę obejrzeć. Sprzedawcy w naszych salonach z reguły wiedzą tyle, ile da się wyczytać z marketingowego bełkotu. Oczywiście gadanie to ich robota, więc jak mówią, to im nie przeszkadzam.
Na końcu zdejmuję zegarek, który oglądam i przymierzam, patrzę sprzedawcy głęboko w oczy i pytam "ile"?
Propozycja mniej niż 15% pada rzadko, po minucie negocjacji jest z reguły 20% lub okolice.
A w sklepach internetowych typu zielona czy doliński jeszcze łatwiej, bo po prostu wysyłasz zapytanie o "best offer" i już.
Ale może to przez to, że ja cham i prostak jestem.