Waldek, dla wyższej kadry te auta są benefitem, a nie narzędziem. Więc jeździ się, gdzie chce. W firmie, o której piszesz, trochę się chyba teraz zmieniło. Bo SUVy to tylko board. Poza zarządem wybrać sobie auto może jeszcze kilku grubych misiów, a tak to w miarę jednolicie. Choć oczywiście segment D, ale golasy. W obecnej pracy zaproponowano mi auto, ale jako narzędzie (czyli obowiązek rozpisywania jazd prywatnych - służbowych). Podziękowałem, jeżdżę komunikacją. Jednak gdyby był to benefit, to pewnie bym wziął. Edit: w aktualnej pracy mam koleżankę, która komunikacją dojeżdża do pracy 20 minut (krótki spacer + tramwaj, wiec praktycznie pełna powtarzalność). Tymczasem autem w godzinach szczytu ok. 40 minut. Jeździ autem, bo ma służbowe [emoji15]