Zgadzam się z tym, że konstruktor dobiera olej do konkretnej konstrukcji i ma to wpływ na prawidłowe smarowanie. Tylko moim zdaniem dzisiaj to nie jest takie jednoznaczne które rekomendacje producentów brać na poważnie, a których zaniechać...
Czy konstruktor może się mylić i popełnić błąd? Czy konstruktor może balansować parametrami - np. poprzez dobór pasowań, pompy (o zgrozo - o zmiennym wydatku często) i kanałów olejowych, aby zmniejszyć tarcie, opory ruchu kosztem lepszego filmu olejowego i niższej trwałości w dłużej perspektywie, która jest przecież na rękę koncernom i serwisom? Czy można coś zrobić, żeby poprawić "taką" konstrukcję?
Przykładowo producent (konstruktor, czy ktoś wydłużył interwał wbrew woli konstruktora?) zaleca zmianę oleju co 30 kkm to tego należy się trzymać, żeby silnik (zasadnicze komponenty, nie osprzęt czy czujniki) pochodził bez awarii kilkaset kkm?
Przy rzadkich wymianach oleju kilka elementów np. kolektory są dużo bardziej zawalone nagarami i osadami - co ile kkm producent zaleca czyszczenie ich? Obrazek po 63 kkm i prawdopodobnie 2-3 wymianach oleju:
A tutaj, dla bardziej cierpliwych, trochę o tym jak producent / konstruktor "programuje" awarie w czasie...
Wniosek z tego taki, że jak dbasz tak masz. Jeśli ktoś chce jeździć nowoczesnym, eko silnikiem dużo dłużej niż 150-200 kkm bez remontu musisz stosować się do powszechnie opisywanych metod, pochodzących z praktyki warsztatowej. I jasne, że nie wszytko jest czarno lub białe i wiarygodne w 100%, ale można znaleźć sporo przykładów, że serwisowanie wbrew zaleceniom ASO przynosi wiele korzyści dla trwałości.