Jak już kiedyś pisałem, jestem miłośnikiem toyoty. Za jej niezawodność i prostotę, ale ta też już się kończy i nie odbiega od innych marek.
Dobre modele były do lat 2000 i to też nie wszystkie, bo były wpadki. Silniki vvti które spalały olej i nawet norma 1l na 1000km okazywała się za niska. Przepalające się żarówki. Fakt, zwykła pozycyjna to nie pieniądze, ale irytujące strasznie. W avensisie t25 w lampie tylnej są trzy i średnio co miesiąc wymieniałem przynajmniej jedną. Z drugiej strony w corolli e11fl do świateł mijania żarówka hb4, której ze świecą szukać. Dostępna tylko w ASO lub na allegro.
Tyle, że próżno szukać w tych autach emocji po prostu są i jeżdżą. Zastanawiam się na ile ich bezawaryjność to nie wypadkowa tego jakich klientów przyciągają i sposobu ich użytkowania. Jest parę wyjątków jak gt86, corolla czy yaris TS, mr2, kiedyś celica nie mówiąc już o celice gt4 czy suprze, ale to byłoby na tyle.
Mam w rodzinie kilka toyot, starszych i są bezawaryjne. Samochody po 20 lat, przebiegi ponad 200kkm na oryginalnym łańcuchu rozrządu, sprzęgle, wydechy połatane, ale tłumiki itd. oryginalne, oryginalne amortyzatory co badanie techniczne w normie. W jednym największą bolączką jest lakier, klar schodzi strasznie. W drugim blacha, rdza wychodzi.