Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

shreq

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    490
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez shreq

  1. shreq

    Porady potrzebuję 😊

    Do trasowania używam zwykłego gwaszu, ładnie się rysuje rysikiem czy cienkopisem, i kreska jest trwała, na lakierach potrafi się rozmyć rozmazać.
  2. shreq

    Nasze Budziki

    Eterna świetna! Uwielbiam te budziki. Od tego typu budzika, 26 lat temu zaczęła się moja przygoda z zegarkami. Kupiłem go za jakieś śmieszne pieniądze na targu staroci i mam do dzisiaj. Oto Longines;
  3. shreq

    odezwa...

    Daleko nie trzeba było szukać. W Muzeum Historycznym Krakowa, jest taki zegar. Ciekawostką w nim jest koło wychwytowe.
  4. shreq

    odezwa...

    Google znalazło nasze archiwum; Jeszcze tylko jedno pytanie; Gdybym trafił na taką tarczę caplera (zapplera), to przebudowa do poprzedniego systemu miała by sens ? W końcu zegarmistrz raczej nie był autorem repusowanej tarczy. A może to zbytnie naginanie historii? Osobiście wolał bym być właścicielem zegara niż części do zegara Jednak jest to sprzeczne z moim dążeniem do poprawności historycznej, i oto dylemat.
  5. shreq

    odezwa...

    1720r. to jeszcze daleko od daty śmierci zegarmistrza z sygnatury. Wyobrażając sobie ten mechanizm, z przednim wahadłem ( ślady po nim są wyraźne}, w obudowie typu capler, mógł bym zbliżyć się z datowaniem, do przełomu wieków. Niestety nawet jeśli spadkobiercy, mieli prawo do posługiwania się nazwiskiem starego mistrza, to taka sytuacja nie mogła chyba trwać dziesięciolecia?
  6. shreq

    odezwa...

    Nie wiem, czy to już starość się zbliża, czy pozostałości po młodzieńczym zarozumialstwie. Dopiero wczoraj przyszło mi do głowy zdjąć tarczę i podkład. Odpowiedzi na moje pytania są na zdjęciach/ Przeróbki na tylne wahadło były często wykonywane, szkoda tylko mostka na kole godzinowym.
  7. shreq

    odezwa...

    Właśnie wahadło na zawieszce nicianej zbija mnie cały czas z tropu. i nie tylko mnie. Mechanizm mam od pół roku, i oglądali go ludzie których uznaję za autorytety w tej dziedzinie. Wszyscy mają podobne wątpliwości co do konstrukcji ale nie samej oryginalności mechanizmu. Sam też jakąś tam wiedzę mam a i zegary z tego okresu są lub były w moim posiadaniu. myślę że to będzie fajna wakacyjna zagadka.
  8. shreq

    odezwa...

    N Właśnie w tym problem, że nie jestem sobie wstanie wyobrazić obudowy. W filarkach są gwintowane nie metryczne otwory, calowe śrubki też nie pasują. Nicolaus Nesell( inna pisownia Nestl i podobnie brzmiące z germańskim wysokim B które nie wiem jak się nazywa) z Gratz. Różne źródła podają różną pisownię, ale daty i miejsce są takie same.
  9. shreq

    odezwa...

    Kompletny. Chodzi mocno, równo i głośno .
  10. shreq

    odezwa...

    Spokojnie, jest! Na dodatek wszystkie części oryginalne. Ciekawostką jest to, że motyw poziomki na ażurowym mostku, jest charakterystyczny dla zegarów gdańskich z tamtego okresu, np. kaflaków.
  11. shreq

    odezwa...

    Wakacje chyba są powodem lekkiej nudy, w dziale zegary. Pokaże, ale przede wszystkim opowiem historię zakupu zegara w Bytomiu. Zegar mniej, za to mechanizm moim zdaniem bardzo interesujący. Przeszedłem kilka razy obok niego i nic mnie do niego nie ciągnęło. Tłoczone wskazówki zalatywały tandetą, a tylko one rzucały się w oczy. Dopiero gdy ujrzałem go z profilu, zobaczyłem długą oś minutową, raczej rzadką w późniejszych, typowych zegarach. Podniosłem go z ziemi i zaskoczyła mnie jego waga, całkiem słuszna jak na takie małe ,,tykadełko". Zanim zdążyłem otworzyć, usłyszałem za plecami, jęk mojej żony - ,,poco ci ten złomek". Lekko rozdrażniony zapytałem sprzedawcę o cenę, ten podał mi wartość dwóch budzików. Nie zaglądając do środka, w akompaniamencie narzekań mojej Pani, jaki to jestem stary i głupi, zapłaciłem. Pierwsza, do środka zajrzała moja Pani i zaniemówiła, potem ja i też mnie zatkało. Oceńcie sami, dodam że wg. Abelera, zegarmistrz zmarł 1682r.
  12. Tak się kończą zabawy wyrzynarką w garażu. Ale zdjęcie wahadła sobie zostawię- bo zabawne
  13. shreq

    RENOWACJA SKRZYŃ STARYCH ZEGARÓW

    Może to być też oryginalny flader imitujący palisander. Aby go uzyskać, najpierw politurowano element jasną politurą, następnie malowano słoje ciemną politurą z barwnikiem. Po wyschnięciu nakładano laserunek z politury o bardzo ciemnej, palisandrowej barwie, co dawało świetny efekt drewna palisandrowego. Niestety laserunek trzeba nakładać na niezmatowioną powierzchnię, (żeby nie zetrzeć mazerunku) i z dużą ilością oleju, co powodowało słabą przyczepność do podłoża, a duża ilość barwnika osłabiała politurę. W efekcie, z czasem laserunek się wycierał pozostawiając jasne elementy. Co sprytniejsi dodawali do politury kalafonię aby uzyskać szybciej i lepszy połysk. Taki laserunek w suchym pomieszczeniu lubił pękać i łuszczyć się a w zakamarkach tworzyły się jak by grudki .
  14. shreq

    RENOWACJA SKRZYŃ STARYCH ZEGARÓW

    Nie widzę ćwierćwałka, a jedynie sinemę. Jedno i drugie mogę dorobić. priv.
  15. shreq

    Porady potrzebuję 😊

    W sumie racja, piekarnik i drewno, co takiego może się stać? Chyba przeczytałeś mojego posta będąc z góry negatywnie nastawiony do moich wątpliwości. Ochłoń i przeczytaj jeszcze raz bez nerwów. W żadnej linijce tego tekstu nie śmiałem się z metody, a jedynie jej brzmienia i mojej sytuacji w kuchni. Podzieliłem się swoimi wątpliwościami które chyba są logiczne. Mieć wątpliwości to nie ujma, To że nie należę do Koła Wzajemnej Adoracji, nie pozbawia mnie prawa do wypowiedzi. W ostatnim poście napisałem że metoda na robaki jest skuteczna, wątpliwość mam co do zachowania się samego drewna i jego kompozytu. Nie umiem pływać i uznaję wodę za niebezpieczną - nawet nie próbując. Teraz przeczytałem jeszcze post kolegi Leskosa .- Nie przeczytałem tekstu po łebkach, wręcz przeciwnie, dlatego pojawiły się wątpliwości które myślałem że rozwieje dyskusja merytoryczna, a nie to co wyszło. To co nam wydaje się oczywiste niekoniecznie musi być dla kogoś, kogo wrzuci tu google wpisując ,,jak pozbyć się robaka"
  16. shreq

    Porady potrzebuję 😊

    O tak, ja też mam kilka sztandarowych zwrotów technicznych, które skutecznie usprawiedliwiają cenę za prostą usługę. Akcja z piekarnikiem!!!! Jak tylko wszedłem do kuchni, moja Pani już wiedziała że coś się święci ( normalnie nawet siłą mnie tam nikt nie zaciągnie) Ale jak zobaczyła co przyniosłem! - Koniec testów. Nie zamierzałem sprawdzać skuteczności na robaki, bo nietrudno się domyślić że jest skuteczna. Raczej wpływ wygrzewania drewna na jego strukturę, miejsca połączeń klejonych, i wypatrzenie. Mając doświadczenie, można wiele sytuacji przewidzieć. Polecając tą metodę pasjonatom bez doświadczenia, a tacy to forum też czytają, bierzemy odpowiedzialność za ich błędy. Płaskoziemców jest mnóstwo, i nie trudno sobie wyobrazić jak ktoś wkłada kawałek drewna uprzednio nasączony chemią, do piekarnika gazowego - bum. Na każdym lekarstwie drukowana jest lista skutków ubocznych, warto o nich wspomnieć, bo mimo że zdarzają się bardzo rzadko, to jednak się zdarzają.
  17. shreq

    Porady potrzebuję 😊

    Właśnie szukam odpowiedniego elementu z czynnym robakiem i zamierzam sprawdzić Ciekawy jestem min pracowników muzeum, gdy w planie konserwatorskim napiszę że zamierzam wsadzić coś do piekarnika na trzy zdrowaśki
  18. shreq

    Porady potrzebuję 😊

    Ja nie potępiam tej metody na zasadzie ,,nie bo nie"(cytując klasyka). Po prostu nie zaryzykował bym wsadzenia powierzonego mi przedmiotu z drewna do piekarnika, a tym bardziej nie polecał bym tego robić osobom z małym doświadczeniem. To nawet brzmi mało profesjonalnie. Od 30lat nieprzerwanie, zawodowo zajmuję się konserwacją przedmiotów zabytkowych, głównie drewnianych. Z zawodu jestem stolarzem, po zawodówce, technikum, i studium konserwatorskim. Nikt nigdy takiej metody mnie nie uczył i stąd moje powątpiewanie. Klej kazeinowy stosowano i ja stosuję go nadal, perełka to podstawowy klej w mojej pracowni i znam jego granice doskonale. Ale masz rację, jeśli to Twój przedmiot, to kto zabroni... Ps. Znam wszystkie pracownie w Krakowie, które działają dłużej niż 15 lat, jeśli to nie tajemnica to daj namiar na tego stolarza, (priv) może się jeszcze czegoś nauczę,
  19. shreq

    Porady potrzebuję 😊

    Tak, ale co jeśli przedmiot jest klejony z kilku elementów? W wysokiej temperaturze nawet klej kazeinowy się wykruszy, o kostnym nie wspomnę. Metodą stosowaną przez konserwatorów jest uczynienie środowiska bytowania ,,drewnojadów" niejadalnym. Można po truciu i odparowaniu wprowadzić np. sól lub żywicę, Zasalanie działa powierzchniowo i zabezpiecza drewno przed szkodnikami zewnątrz. Nośnik soli czyli z reguły woda ma słabą penetrację, drewno pęcznieje i zamyka się na dalsze wnikanie skutkiem czego może zostać warstwa drewna jadalnego. Ja stosuję paraloid rozpuszczony w acetonie który naprawdę głęboko wnika i nie deformuje drewnianych elementów a kleje organiczne są na niego obojętne.
  20. shreq

    Porady potrzebuję 😊

    Ta glizda to larwa Spuszczela Pospolitego. Zła wiadomość to taka, że może ona przeżyć konserwację i trucie. Hibernuje i wraca do życia gdy otoczenie staje się jadalne.
  21. shreq

    Nasze Budziki

    Tak, Twój jest jak najbardziej w porządku. W tym kolegi Fotolizard klapka z tyłu ma toporny zawias, raczej nie fabryczny. Na ostatnim zdjęciu widać że coś przy ramce było klepane, ale nie wyrokuję bo po 80-tym egzemplarzu wiem że wśród miniaturek wszystko się zdarzyć może. Front jak by od tego z prawej.
  22. shreq

    Nasze Budziki

    Takiego modelu jeszcze nie spotkałem, a wydawało mi się że mam już wszystkie. Czy aby to nie 2 w 1?
  23. shreq

    Nasze Budziki

    Mam nadzieję że nie dotrzymasz słowa. Bo jeżeli Wszyscy przestaniecie, to w jakim kierunku pójdzie dyskusja i działania? Z jakiej plasteliny zrobić dzwonek? Kolega Dymar już podjął decyzję i jestem pewny że za każdym razem gdy nakręcając budzik dotknie plastiku, inaczej pomyśli o swoim działaniu. Odlewanie z metalu korzystając z oryginalnej części też jest ryzykowne, około 7 procent skurczu (np. mosiądzu) może zepsuć formę budzika. Wiem że mam taki uchwyt, po wakacjach przeprowadzam się do nowej pracowni i wtedy odbędzie się wielkie grzebanie w złomie. Jak znajdę, to masz Dymar prezent.
  24. shreq

    Lwowskie zegary

    35 lat temu, w zakładzie gdzie miałem praktyki było 2 snycerzy, którzy zajmowali się tylko ornamentyką ciągłą. rzeźbili wszystko co im majster położył na warsztacie, często nie mając pojęcia do czego to będzie potrzebne, a gotowe ornamenty leżały latami na regałach i czekały na swój czas albo kupca. Zakład miał ponad 150 letnią tradycję i nie widzę problemu żeby ten system nie działał już wcześniej. Tak dla uzupełnienia moich wynurzeń. To zdjęcie, pierwszego z brzegu zegara znalezione w necie. Proszę zwrócić uwagę na podział środkowej płyty. W jednym i w drugim zegarze 1/3 jest poświęcona otworowi na soczewkę wahadła i wyraźnie odcięta linią, co oznacza że jest nieprzekraczalna! Ideałem jest gdy oś minutowa wyznacza drugą linię podziału na 3. Rozeta okalająca ramkę mosiężną, na moim przykładzie alegoria liścia akantu [ może to być inny motyw roślinny], unosi się ku górze, tworząc niby cokół dla tarczy zegara, i jest to niemal reguła. Inne rozwiązania reprezentują inną stylistykę a nawet styl. Kolejną sprawą to okucia [dekoracje] które powinny mieć tyle miejsca, ,,oddechu" aby były widoczne, nie tylko patrząc na w prost. Jeszcze tylko listwy ozdobne, [kimation]. W przedmiotach z epoki, [ramy obrazów, luster, zegarów] zdobionych wolim okiem, miejsca gierowania [ łączenia w narożniku ] były zakończone odcinkiem prostym, tak aby nie powstał wzór inny niż założony w kimationie. W późniejszym okresie ta praktyka zanikła, powodem mogło być pojawienie się gotowych ornamentów w sprzedaży. Style, dawniej opisywane w traktatach, rządziły się swoimi zasadami. Nie jest to tylko wzornictwo, ale też podział i proporcje. Warto o tym pamiętać tworząc kolekcję.☺️ Przepraszam za przynudzanie i zaśmiecanie tematu, ale czułem się nie zrozumiany.
  25. shreq

    Lwowskie zegary

    Ba! Takich jest najwięcej. Nie przez przypadek można je było kupić na każdym większym miejskim targu. I zgadzam się że rzemieślnicza robota, i tyle. Mam takie dwa, a od następnych oczekuję więcej? Wole oko to rodzaj kimationu, określenie z zakresu historii sztuki, powtarzający się wzór w linii prostej, głównie roślinny ale nie tylko. Ten pierwszy z brzegu ma kształt połowy wolego oka i tak go nazywa autor Słownika Terminologicznego Sztuk Pięknych - Stefan Kozakiewicz.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.