-
Liczba zawartości
490 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez shreq
-
Nie widzę ćwierćwałka, a jedynie sinemę. Jedno i drugie mogę dorobić. priv.
-
W sumie racja, piekarnik i drewno, co takiego może się stać? Chyba przeczytałeś mojego posta będąc z góry negatywnie nastawiony do moich wątpliwości. Ochłoń i przeczytaj jeszcze raz bez nerwów. W żadnej linijce tego tekstu nie śmiałem się z metody, a jedynie jej brzmienia i mojej sytuacji w kuchni. Podzieliłem się swoimi wątpliwościami które chyba są logiczne. Mieć wątpliwości to nie ujma, To że nie należę do Koła Wzajemnej Adoracji, nie pozbawia mnie prawa do wypowiedzi. W ostatnim poście napisałem że metoda na robaki jest skuteczna, wątpliwość mam co do zachowania się samego drewna i jego kompozytu. Nie umiem pływać i uznaję wodę za niebezpieczną - nawet nie próbując. Teraz przeczytałem jeszcze post kolegi Leskosa .- Nie przeczytałem tekstu po łebkach, wręcz przeciwnie, dlatego pojawiły się wątpliwości które myślałem że rozwieje dyskusja merytoryczna, a nie to co wyszło. To co nam wydaje się oczywiste niekoniecznie musi być dla kogoś, kogo wrzuci tu google wpisując ,,jak pozbyć się robaka"
-
O tak, ja też mam kilka sztandarowych zwrotów technicznych, które skutecznie usprawiedliwiają cenę za prostą usługę. Akcja z piekarnikiem!!!! Jak tylko wszedłem do kuchni, moja Pani już wiedziała że coś się święci ( normalnie nawet siłą mnie tam nikt nie zaciągnie) Ale jak zobaczyła co przyniosłem! - Koniec testów. Nie zamierzałem sprawdzać skuteczności na robaki, bo nietrudno się domyślić że jest skuteczna. Raczej wpływ wygrzewania drewna na jego strukturę, miejsca połączeń klejonych, i wypatrzenie. Mając doświadczenie, można wiele sytuacji przewidzieć. Polecając tą metodę pasjonatom bez doświadczenia, a tacy to forum też czytają, bierzemy odpowiedzialność za ich błędy. Płaskoziemców jest mnóstwo, i nie trudno sobie wyobrazić jak ktoś wkłada kawałek drewna uprzednio nasączony chemią, do piekarnika gazowego - bum. Na każdym lekarstwie drukowana jest lista skutków ubocznych, warto o nich wspomnieć, bo mimo że zdarzają się bardzo rzadko, to jednak się zdarzają.
-
Właśnie szukam odpowiedniego elementu z czynnym robakiem i zamierzam sprawdzić Ciekawy jestem min pracowników muzeum, gdy w planie konserwatorskim napiszę że zamierzam wsadzić coś do piekarnika na trzy zdrowaśki
-
Ja nie potępiam tej metody na zasadzie ,,nie bo nie"(cytując klasyka). Po prostu nie zaryzykował bym wsadzenia powierzonego mi przedmiotu z drewna do piekarnika, a tym bardziej nie polecał bym tego robić osobom z małym doświadczeniem. To nawet brzmi mało profesjonalnie. Od 30lat nieprzerwanie, zawodowo zajmuję się konserwacją przedmiotów zabytkowych, głównie drewnianych. Z zawodu jestem stolarzem, po zawodówce, technikum, i studium konserwatorskim. Nikt nigdy takiej metody mnie nie uczył i stąd moje powątpiewanie. Klej kazeinowy stosowano i ja stosuję go nadal, perełka to podstawowy klej w mojej pracowni i znam jego granice doskonale. Ale masz rację, jeśli to Twój przedmiot, to kto zabroni... Ps. Znam wszystkie pracownie w Krakowie, które działają dłużej niż 15 lat, jeśli to nie tajemnica to daj namiar na tego stolarza, (priv) może się jeszcze czegoś nauczę,
-
Tak, ale co jeśli przedmiot jest klejony z kilku elementów? W wysokiej temperaturze nawet klej kazeinowy się wykruszy, o kostnym nie wspomnę. Metodą stosowaną przez konserwatorów jest uczynienie środowiska bytowania ,,drewnojadów" niejadalnym. Można po truciu i odparowaniu wprowadzić np. sól lub żywicę, Zasalanie działa powierzchniowo i zabezpiecza drewno przed szkodnikami zewnątrz. Nośnik soli czyli z reguły woda ma słabą penetrację, drewno pęcznieje i zamyka się na dalsze wnikanie skutkiem czego może zostać warstwa drewna jadalnego. Ja stosuję paraloid rozpuszczony w acetonie który naprawdę głęboko wnika i nie deformuje drewnianych elementów a kleje organiczne są na niego obojętne.
-
Ta glizda to larwa Spuszczela Pospolitego. Zła wiadomość to taka, że może ona przeżyć konserwację i trucie. Hibernuje i wraca do życia gdy otoczenie staje się jadalne.
-
Tak, Twój jest jak najbardziej w porządku. W tym kolegi Fotolizard klapka z tyłu ma toporny zawias, raczej nie fabryczny. Na ostatnim zdjęciu widać że coś przy ramce było klepane, ale nie wyrokuję bo po 80-tym egzemplarzu wiem że wśród miniaturek wszystko się zdarzyć może. Front jak by od tego z prawej.
-
Takiego modelu jeszcze nie spotkałem, a wydawało mi się że mam już wszystkie. Czy aby to nie 2 w 1?
-
Mam nadzieję że nie dotrzymasz słowa. Bo jeżeli Wszyscy przestaniecie, to w jakim kierunku pójdzie dyskusja i działania? Z jakiej plasteliny zrobić dzwonek? Kolega Dymar już podjął decyzję i jestem pewny że za każdym razem gdy nakręcając budzik dotknie plastiku, inaczej pomyśli o swoim działaniu. Odlewanie z metalu korzystając z oryginalnej części też jest ryzykowne, około 7 procent skurczu (np. mosiądzu) może zepsuć formę budzika. Wiem że mam taki uchwyt, po wakacjach przeprowadzam się do nowej pracowni i wtedy odbędzie się wielkie grzebanie w złomie. Jak znajdę, to masz Dymar prezent.
-
35 lat temu, w zakładzie gdzie miałem praktyki było 2 snycerzy, którzy zajmowali się tylko ornamentyką ciągłą. rzeźbili wszystko co im majster położył na warsztacie, często nie mając pojęcia do czego to będzie potrzebne, a gotowe ornamenty leżały latami na regałach i czekały na swój czas albo kupca. Zakład miał ponad 150 letnią tradycję i nie widzę problemu żeby ten system nie działał już wcześniej. Tak dla uzupełnienia moich wynurzeń. To zdjęcie, pierwszego z brzegu zegara znalezione w necie. Proszę zwrócić uwagę na podział środkowej płyty. W jednym i w drugim zegarze 1/3 jest poświęcona otworowi na soczewkę wahadła i wyraźnie odcięta linią, co oznacza że jest nieprzekraczalna! Ideałem jest gdy oś minutowa wyznacza drugą linię podziału na 3. Rozeta okalająca ramkę mosiężną, na moim przykładzie alegoria liścia akantu [ może to być inny motyw roślinny], unosi się ku górze, tworząc niby cokół dla tarczy zegara, i jest to niemal reguła. Inne rozwiązania reprezentują inną stylistykę a nawet styl. Kolejną sprawą to okucia [dekoracje] które powinny mieć tyle miejsca, ,,oddechu" aby były widoczne, nie tylko patrząc na w prost. Jeszcze tylko listwy ozdobne, [kimation]. W przedmiotach z epoki, [ramy obrazów, luster, zegarów] zdobionych wolim okiem, miejsca gierowania [ łączenia w narożniku ] były zakończone odcinkiem prostym, tak aby nie powstał wzór inny niż założony w kimationie. W późniejszym okresie ta praktyka zanikła, powodem mogło być pojawienie się gotowych ornamentów w sprzedaży. Style, dawniej opisywane w traktatach, rządziły się swoimi zasadami. Nie jest to tylko wzornictwo, ale też podział i proporcje. Warto o tym pamiętać tworząc kolekcję.☺️ Przepraszam za przynudzanie i zaśmiecanie tematu, ale czułem się nie zrozumiany.
-
Ba! Takich jest najwięcej. Nie przez przypadek można je było kupić na każdym większym miejskim targu. I zgadzam się że rzemieślnicza robota, i tyle. Mam takie dwa, a od następnych oczekuję więcej? Wole oko to rodzaj kimationu, określenie z zakresu historii sztuki, powtarzający się wzór w linii prostej, głównie roślinny ale nie tylko. Ten pierwszy z brzegu ma kształt połowy wolego oka i tak go nazywa autor Słownika Terminologicznego Sztuk Pięknych - Stefan Kozakiewicz.
-
Listwy ozdobne cięte z ,,metra'', dokładną definicję znajdziesz necie. Ja nie twierdzę że jest brzydki, po prostu źle mi się na niego patrzy,wygląda jak robiony na ,,ilość'' z elementów dostępnych w składzie z galanterią drewnianą. Niby wszystko tak jak powinno być, ale czegoś brakuje. To coś, to mogą być proporcje, spójność projektu i wykonania, oraz detale które wyróżniają przedmiot zrobiony przez ebenistę, na tle skrzynek zbijanych z tego co jest akurat dostępne. Oglądając zdjęcie zegara, mam wrażenie że listwy ozdobne, i rozeta w okół mosiężnej ramki są XX wieczne. Jest to tylko moja ocena zdjęcia oglądanego na 12-to letnim laptopie. Jeśli komuś tą oceną sprawiłem przykrość lub czymś uraziłem to przepraszam, nie to było moim zamiarem. I jeszcze mam wątpliwości czy zegarmistrz z sygnatury, na dobrej klasy emalii, życzył by sobie reklamy w tej skrzyni.
-
Małe ale. Wole oczy idealnie równe, jak z automatu, kimation to samo. Tył stolarka archaiczna, ale taka bywała, tylko że razem z przodem średnio się trzyma kupy. Do tego nieco zadurza ,,stokrotka'' w okół ramki sprawia że źle go odbieram. Może to wina zdjęć, konserwacji albo mojego czepialstwa ale dla mnie ten zakup, to dopiero początek drogi.
-
Gratuluję! Jestem fanem od niemal początku istnienia składu. Muzyka na każdą porę dnia, POLCAM..
-
Oddzielimy forum od stowarzyszenia. Następnie wywalimy dział zegarków kieszonkowych, bo reklamy są tylko tych naręcznych .Zegary wieżowe, obciążyć kosztami utrzymania na serwerze, jest tam kilku wariatów, to niech płacą . Kiwaki wahadłowe- co to jest?! Oddzielić! To wszystko brzmi jak początek końca niestety.
-
Nie do końca jestem zwolennikiem rozdzielania funduszy. na bardziej lub mniej ,,forumowe,,. Codziennie rano idę do sklepu i biorę jeden towar, z jednej półki, ale mam świadomość że marża idzie na utrzymanie innych półek, z których nie korzystam. Warsztaty dają wiedzę z której prędzej czy później, korzysta całe forum. A spotkania? Czy naprawdę jest możliwe żeby ktoś anonimowo, przez lata , społecznie, organizował ludzi, warsztaty, forum, itp.? Możliwość spotkania daje szansę naładowania akumulatorów, wymiany doświadczeń. Jest to czas, kiedy można podejść do kolegi, poklepać po ramieniu i powiedzieć ,,dobra robota,, . Wpłacam, bo mam świadomość i zaufanie, przeczytałem założenia statutowe stowarzyszenia i się z nimi zgadzam. Tyle.
-
Znowu się Zenkowi dostało
-
O wartości forum, przekonałem się po dłuższym okresie korzystania. Gdyby na początku ktoś kazał mi zapłacić-pewnie bym tu nigdy więcej nie wszedł. Dzięki forum oszczędziłem tyle czasu i pieniędzy, że wystarczyło by na jego roczne utrzymanie, albo i więcej. Podoba mi się takie jakie jest i chętnie wpłacę luźną kwotę, Bez żadnych przywilejów, które mogą zwiększyć koszty utrzymania. Moim zdaniem wystarczy raz w roku, [częściej się przeje ] pospolite ruszenie, do tego znaczek przy awatarze i wystarczy. Jak mówił mój znajomy ,, im prościej tym prościej,,
-
Tak , zgadzam się, ale pisz tych zenków z małej litery, bo czuję się obrażany.
-
Polecam każdemu miłośnikowi starych zegarów! Rewelacyjne zdjęcia zegarów i ich mechanizmów Szczegółowe opisy nie są ograniczone jedynie do epoki i stylistyki historycznej, ale zawierają informacje dotyczące konstrukcji mechanizmów. Jednym z recenzentów katalogu, jest dr. inż. G. Szychliński, który bardzo wysoko ocenił pracę autorki,, E Błażewskiej.
-
Warsztaty Zegarmistrzowskie - Toruń, 1 / 2021
shreq odpowiedział Eugeniusz Szwed → na temat → WARSZTATY ZEGARMISTRZOWSKIE
Oczywiście my też hotel 2 doby. ============================================= Miło będzie spotkać się z Wami -
Warsztaty Zegarmistrzowskie - Toruń, 1 / 2021
shreq odpowiedział Eugeniusz Szwed → na temat → WARSZTATY ZEGARMISTRZOWSKIE
Mam miłe wspomnienia z warsztatów w Gdańsku, do Torunia proszę wpisać 2 osoby. -
100 złotych
-
A skąd pewność że z tej ? Ja po prostu tak czuję, o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad św. Wielkiej Nocy, można gadać bez końca, lubię wiedeńczyki i tyle. Szanuję Twoje zdanie ale oceniasz zdjęcia, a ja fizyczny przedmiot. Może uda mi się zrobić leprze zdjęcie podkładu tarczy, na którym widać linie traserskie, obrysu płyty mechanizmu.( z tym też pierwszy raz się spotkałem) naniesione na starsze pozostałości po piłowaniu. Wątpliwości budzi też wyłącznik bicia który wygląda, razem z wycięciem jak z innej bajki. Poza tym jego niedokładne użycie grozi zatrzymaniem pracy zegara i zegarmistrz zastosował by inne rozwiązanie. Czytam forum od 7 lat i znam Twoje zdanie na niemal każdy temat, nie wdał bym się w polemikę, gdybym miał wątpliwości co do swojego zdania. Moja historia jest podobna do do tej nibykolbuszowej, przecież jeżeli nikt nie usunie tego mechanizmu, albo przynajmniej nie nada osobnego nr.katalogowego (jeśli to własność muzeum) to następne pokolenie pomyśli że tak mogło być.
