Pierwsze co mi się rzuciło w oczy odnosnie modeli które były u mnie, (obecnie automat został manual jest w nowym domu), to ostre wykończenie dekla w manualu - w automacie dekiel jest idealnie do-polerowany, wszelkie krzywizny koperty są idealnie wyprowadzone. Druga różnica to szkło, automat ma płaskie z solidnym AR który daje świetne niebieskie refleksy, manual wewnętrznie wypukłe z bezbarwnym AR. Inny kształt cyfr na tarczy - manual ma cyfry wyraźnie większe, takie "bardziej toporne" moim zdaniem, w automacie są delikatniejsze i takie "jakby bardziej dopracowane. Kolor lumy w automacie jest bardziej vintage. Garda koronki w automacie jest idealnie spasowana, żadnych szczelin czy niedokładności, w manualu jednak nie jest tak idealnie. W automacie tuleje na pinach mocujących pasek - w manualu tulej brak. Kolejna sprawa to koronka - w manualu jest większa i ząbki są "grubsze" - ale to może być spowodowane tym że w manualu koronką się operuje raz na dwa dni, a w automacie (piszę o swoim modelu) raz na dwa miesiące - kiedy zmieniam datę z 31-tego na 1-wszego, bo zegarek, przynajmniej na razie, nie wymaga korekty chodu - a mam go na łapie od 08.08. z krótkimi przerwami kiedy nosiłem frogmana, kinga, albo gravitymaster'a, bądź inny automat - niemniej zegarek od rozpakowania jest na chodzie. To chyba wszystko jeśli chodzi o różnice. Ogólnie jestem pod sporym wrażeniem tego Parnisa, jak już pisałem wcześniej poziom wykonania opisywanego modelu nie odbiega, o ile nawet nie przewyższa taki zegarki jak Seiko Sumo, czy M-force beast - jedyne co bym zmienił to dałbym pełny dekiel bo "okno" na mechanizm jest zbyt duże i nie bardzo jest tam co oglądać i dałbym czarny ring datownika.