Marku niestety mijasz się z prawdą nieco, tak powiedzmy delikatnie... Tak się składa że rownocześnie miałem dwa zegarki w podobnym stylu - jednym był Parnis duży pilot 47mm (choć tak naprawdę ma 45 mm ), zakup nowego egzemplarza wyszedł mnie (z wszystkimi opłatami) 345zł, a drugim Steinhart NAV B-UHR B-Type 44mm cena katalogowa (na dzień dzisiejszy) 1720PLN Jakby ktoś nie wiedział to przywołane zegarki wygadają tak: Równice w wykonaniu na korzyść Steinharta w zasadzie mogę wymienić tylko jedną - lepsza luma (choć też taka se jeśli się ja porówna z innymi posiadanymi przeze mnie zegarkami, ale to pewnie dlatego ze gustuję w diver'ach). Parnis to lepiej wyprofilowana koperta - wykonanie porównywalne z stenkiem, ładniejsza tarcza - szlif doskonale absorbował wszelkie refleksy, a przecież podobno stenek ma AR (czego absolutnie nie zauważyłem), większa dokładność mechanizmu ST 25 od ETA 2824-2. Parnis dużo wygodniejszy... Profil koperty pilotów i marin Steinharta to, moim zdaniem jakieś nieporozumienie - tego pilota Steinharta nie dałem rady długo nosić na łapie, ale to może być wina mojego nadgarstka... No i jeszcze nawiązanie do różnic w mechanizmach - dużym plusem dla Steinharta jest serwis bo ten się przydał... po pół roku użytkowania, w Parnisie nie miałem okazji sprawdzać bo nie było takiej konieczności. Przez 2,5 roku mojej bytności na tym forum przez "moje pudełko" przeszło około 50 zegarków - pewnie ze dwa razy tyle obejrzałem - oczywiście ten fakt nie robi ze mnie eksperta, ale jako użytkownik i hobbysta wyrobiłem sobie zdanie że najlepiej rozpocząć "przygodę" z zegarkami od właśnie Parnisa potem przejść do Orienta - Seiko - Citizena i dopiero potem wchodzić w tematy swiss made z dolnej pułki (do 10 tys zł ) - jeśli kolejność jest właśnie taka to jest duża szansa że zegarki "szwajcarskie" niższej pułki zostaną pominięte w "kolekcji" bo nie wytrzymają porównania do wcześniejszych doświadczeń zegarkowych a ich "lepszość wykonania" w sporej części zostanie uznana jako mit, a jeśli już jakiś się trafi (bo nie przeczę że niektóre modele "szwajcarów" są całkiem przyzwoite wizualnie)... to należy wybierać takie manufaktury które mają niezły serwis. I pomimo całej sympatii jaka Cię darzę nie wmówisz mi że miedzy Doxą, Davosą, Steinhartem itd. a Parnisem jest różnica w wykonaniu która by tłumaczyła 10-cio krotna różnicę w cenie, nawet biorąc pod uwagę długoletnia historię i wkład w zegarmistrzostwo tych szwajcarskich marek. O ile jestem w stanie zrozumieć że zegarek Davosa który jest oparty na pomyśle tej manufaktury może się cenić, o tyle nie ma szans żebyś mnie przekonał że zegarek którego wygląd jest w 100% zerżnięty z innego zegarka, a w środku jest średnio udany, obcy, mechanizm najniższej klasy to cena kształtuje się ze względu na "sztukę" zegarmistrzowską... (no chyba że chodzi o Kazimierę) Oczywiście bez urazy... przecież ja się nie znam W przedstawionym przeze mnie poście jest wyrażone moje (i tylko moje) prywatne zdanie - które wcale nie musi być traktowane jako obiektywne - może po porostu miałem pecha, albo nie umiem obchodzić się z zegarkami...