Weryfikowanie danych w różnych źródłach jest dobre pod warunkiem, że najpierw zweryfikujesz ich wiarygodność. Po przeczytaniu Twojego posta kolego van gut, nie mam jasności czy uważasz, że lekarz jest na pasku koncernów czy państwa...czasem jak widzisz na swoim przypadku za dużo koncepcji skutkuje brakiem koncepcji ...
Tego antyszczepionkowego kotleta z 2014 roku aż szkoda komentować.
Krytycy wszystkiego muszą się zdecydować czy wolą siedzieć w domach następne dwa lata patrząc jak wokół (nad) umierają ich bliscy i dalsi a „ lepiej poinformowani i przygotowani” przejmują za bezcen ich upadające biznesy czy jednak w interesie społecznym, czyli także swoim, solidarnie przerwiemy ten zaklęty krąg. Dobrze rozumiem ludzi w tym kraju, którzy nie wierzą w ani jedno słowo rządzących i nie mają zaufania do Państwa dlatego w tej sprawie słucham wyłącznie naukowców.
To prawda, że firmy produkujące szczepionki były/są pod presją dostarczenia szczepionki jak najszybciej ale z drugiej strony wielu naukowców wywierało skutecznie i publicznie przeciwną presją na producentów i FDA ( organ kontrolujący rynek leków i żywności w US) by mieć więcej czasu i danych do oceny. Analiza skuteczności i bezpieczeństwa nie kończy się w momencie uzyskania autoryzacji więc każdego dnia dostajemy więcej danych do oceny . Podobnie jak w przypadku każdego innego rejestrowanego leku na rynku.
Ludzie pakują w siebie dzień w dzień niesprawdzone kompletnie substancje „kręcone przez Staśka z Heńkiem w stodole” a raczej coraz częściej Stasiek tylko pakuje proszek który przypłynął do niego statkiem z „dotrzymującej wysokich standardów” fabryki gdzieś w Chinach i myślą że to leki bo kupili je w aptece ( razem z mydłem i cukierkami )
Nikt tego nie bada nie kontroluje a ludzie łykają bo reklamowane w telewizji. A w przypadku leków i szczepionek które przechodzą kosztowne procesy badań, analiz i recenzji wszyscy mają nagle wątpliwości.