Matti- teza z wieloletniego doświadczenia ;). Odpowiedź taka jak Tomasso i VVV. To po prostu fakty. Tempomat nie powstał do oszczędzania a dla wygody. Jego specyfika działania, niezależnie czy dawniej, czy nowoczesne adaptacyjne dziś - nie jest nakierunkowana na minimalizację spalania tylko na utrzymanie prędkości. Ja mam tempomaty od 2003 roku. Jako, że zazwyczaj dawniej auta były służbowe to spalanie niespecjalnie mnie obchodziło, ale w ramach "testów" na tempomacie nie udało mi się nigdy przy podobnej prędkości średniej uzyskać lepszego wyniku niż na "nodze". Pewnie, że to nie jakieś super różne spalania, ale o drobnych różnicach przecież toczy się dyskusja. Teraz mam adaptacyjny no i również jak jadę sobie te "stokkilkadziesiąt" na godzinę na nodze i na tempomacie to jest dobre 0,5 litra różnicy na niekorzyść tempomatu. Tu widzę zdziwienie, ale doświadczenie znajomych jest podobne do mojego. A był czas, że było w firmie ze 250 aut z tempomatem. Dyskusje o spalaniu tez częste :). Jedni chwalili się, że mało, a inni, że na baku 350 kilometrów.
Pewne jest, że z tempomatem prawa stopa odpoczywa.