Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2621
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Znalazłem fajne zdjęcie, a to chyba najodpowiedniejszy temat (choć od lat opuszczony), by je pokazać. Zdjęcie z magazynu "Life" - Gordon Cooper, kot i Bulova Accutron Astronaut:
  2. Przeczytałem "Zająca z Patagonii" Claude'a Lanzmanna. Było kilka miażdżących recenzji tej książki, ja jednak na pewno nie żałuję lektury. Faktycznie jednak, megalomania autora miejscami aż się wylewa z tych wspomnień. A gdy mowa o Polsce to wiadomo: antysemityzm i prymitywizm lub cwaniactwo (zabawny wątek z Lwem Rywinem). Strasznie wkurza jego ignorancja wobec Polski. Gdy wspomina o oporze wobec Hitlera, to przywołuje Sophie Scholl i jej brata, gdy mówi o żołnierskiej ofierze na frontach II wojny - mówi tylko o Australijczykach, gdy pisze o ofiarach politycznych represji - wymienia wszystkie nacje świata oprócz Polaków, a gdy pisze o Bitwie o Anglię - ani słowa o polskich lotnikach. Gdzieś tam wspomina - dosłownie - o kilku dobrych polskich zakonnicach, które uratowały paru Żydów. Oczywiście, nie ma obowiązku powoływania się na polskie doświadczenie, jednakże cały czas stara się utrzymać czytelnika w przekonaniu o swej własnej erudycji i rozległej wiedzy o losach współczesnego świata. Ale jednak czyta się tę książkę świetnie, jako subiektywną kronikę pewnej epoki i grupy społecznej - lewicowych, aktywnych artystycznie i politycznie intelektualistów. Uderza to, jak istotna jest sieć znajomości i powiązań tzw. elit. Co chwilę Lanzmann wspomina kogoś, kto po latach został jakimś ważniakiem. Mnóstwo jest o Sartrze, wspomina trzy razy też Malraux, z którym oczywiście politycznie było mu nie po drodze, ale którego ceni jako pisarza. Typowa jest też fascynacja Izraelem, o którym potrafi pisać naprawdę barwnie. Oczywiście - rozgrzesza izraelską przemoc, z radością pisze o prowokacyjnych przelotach nad Bejrutem. Opisu lotniczych doświadczeń nie powstydziłby się jednak żaden dobry pisarz z kręgu literatury wojennej czy przygodowej. Zabawne są fragmenty o wpadkach Lanzmanna jako podróżnika (wspinaczki bez przygotowania i sprzętu, zawsze kończące się w szpitalach). Jest też nawet wyjście ze sklepu przez zamknięte szklane drzwi, poważnie. I całkiem fajny romans w Korei Północnej - choć ile w tym prawdy, trudno orzec. Najciekawsze są jednak kulisy powstawania "Shoah", gdzie oczywiście Lanzmann jest w typowy dla siebie sposób butny i nieobiektywny, ale jednak odsłania mnóstwo pasjonujących niuansów swej pracy nad tym, trzeba to przyznać, wyjątkowym filmem. W sumie więc - specyficzna lektura, ale jednak godna uwagi.
  3. Dziś USA. I dwa razy Gruen: Zwraca uwagę napis, by najpierw kupić obligacje wojenne. Ta ostatnia reklama jest także o tyle ciekawa, że w podobnym kontekście (zegarek jako upominek u progu dojrzałości) pojawia się w jednym z zapomnianych arcydzieł kina amerykańskiego lat 40. - "The Red House", z wielką rolą Robinsona. I to chyba Gruen? Bo mój post z innego tematu nie przyniósł rozstrzygnięć:
  4. Airman 1 wygląda moim zdaniem rewelacyjnie, dla mnie to wręcz chyba jedna z najlepszych "neovintage'owych" (o rany, co to za słowo...) reedycji ostatnich lat.
  5. Zgadzam się z @eye_lip. Bardzo ładne i praktyczne. Jedyne, co mi się nie podoba, to wodoszczelność 5bar - 10 (a jeszcze lepiej 30, skoro można w zwykłych Conquestach z podobnymi kopertami?) czyniłoby go idealnym zegarkiem do noszenia na co dzień.
  6. Jacku, napisz, jak wrażenia. Wciąż trochę trudno mi wyobrazić sobie zespół bez Adriana B. Bardzo fajne zdjęcia, ale nie boisz się, że woda przeleci z tych kwiatów na płyty? U mnie (po małej traumie chyba jeszcze z czasów podstawówki) obowiązuje absolutny zakaz umieszczania kwiatków na regałach z moimi książkami i szafce z płytami.
  7. Prawdę mówiąc nigdy nie zwracałem większej uwagi na Airmany, ale ta wersja wygląda świetnie. U mnie to, co zawsze, ale na chwilę był też ten:
  8. Ja też obejrzałem "Moonlight". Wprawdzie trudno jest zrozumieć sens (?) powyższego zdania, ale w sumie bardzo dobrze, że się pojawiło (i to w tak prymitywnej formie) słowo "pedał". To taka pierwsza granica oddzielająca widza od "Moonlight" - jeśli bowiem uzna, że to tylko film o pedale, to na pewno go odrzuci. Co ciekawa, scena z wyjaśnianiem znaczenia słowa "pedał" należy do najlepszych w filmie. Nie jestem wprawdzie jakoś szczególnie zachwycony "Moonlight", jednak moim zdaniem to dobry film. Ewolucja bohatera (i Kevina) pokazana intrygująco, tak jak powolne, ale przejmujące finałowe spotkanie. Nie ma białych - to znak, że czarni wciąż żyją w gettach i czasem nie mogą, a czasem niekoniecznie chcą się z nich wyrwać. I sami stwarzają sobie często syf. Trochę szkoda, że Ali jest tak krótko na ekranie - nie gra może nic aż tak wielkiego, ale przykuwa uwagę. Bardzo podobała mi się forma filmu - długoogniskowe obiektywy i nieostre tło, powracający niebieski kolor (świetnie skorelowany z kluczowym dla filmu dialogiem o świetle księżyca), efekty dźwiękowe, wystylizowane ujęcia. Uwielbiam też "neonową" stylistykę nocnych scen (wiadomo, Michael Mann i te sprawy). Niby nic nowego, ale świetnie zbudowało oniryczny nastrój filmu. Razem pozwoliło to wszystko wyrwać się ze sztampy zaangażowanego społecznie kina czarnych. Ale - może nieco znużyć widza oczekującego typowego Oscarowego hitu, którym "Moonlight" nie jest. Tym niemniej - gdybym to ja przyznawał Oscary, to wygrałby "La La Land". Bo jak żaden inny film obejrzany w ostatnim czasie pozwolił mi zrozumieć, jak bardzo kocham kino.
  9. Kończąc już trochę nieoczekiwany wątek "Shoah" w tym temacie - poniższy kadr nie znalazł się w ostatecznej wersji filmu. Na zdjęciu Filip Muller, uwagę widza przykuwa (a na pewno ma przykuwać) numer obozowy, spostrzegawczy widz dostrzeże też jednak zegarek - chyba Rado Green Horse?
  10. Pawle, a nie myślałeś o zakupieniu oryginalnej bransolety, na której ten zegarek wygląda najlepiej? Ja dzisiaj nosiłem oba, zdjęcie jednak wczorajsze:
  11. Reklama Rolexa znakomita. Zastanawiam się tylko, jak to jest z Rolexem Eddie'ego Felsona. Film widziałem 3 czy 4 razy, ale już wiele lat temu, więc nie wszystko pamiętam, ale pamiętam, że rozpoczyna go "wykład" Eddie'ego o podrabianej whisky, tak doskonale podrobionej, że nie można odróżnić jej od oryginalnej. Całe jego życie opiera się zresztą na udawaniu, blefowaniu - może jego Datejust też jest podrabiany? Prawdziwe byłby tylko Balabushka (chyba?) i genialne, końcowe "I'm back!" - uwielbiam to ostanie ujęcie i stopklatkę na Paula.
  12. Dzięki, nie widziałem wcześniej - bardzo fajnie zrobione.
  13. Zegarek, który nosił Malraux - Cartier Tank. Z klasą:
  14. W lutym widziałem dwa filmy: - "Honorowy obywatel" - zaskakująco świetne kino z Argentyny. Wygląda jak telewizyjny reportaż, ale ma to swoje uzasadnienie. Sporo świetnych scen, dużo humoru i jeszcze więcej goryczy. W roli głównej Oscar Martinez, bardzo dobra rola. - "Ukryte działania" - niby wszystko ok, fajne aktorstwo kobiecego tria i Costnera, ale troszkę bez wyrazu. Utrzymane w podobnym klimacie "Służące" sprzed kilku lat były bardziej poruszające, a "Pierwszy krok w kosmos" ciekawiej pokazał program kosmiczny.
  15. To jeszcze dwie kolejne reklamowe twarze Longinesa. Ładny Grand Prize: I nieco pokraczny kieszonkowy Olympic Pocket Watch z 1984:
  16. Reklamy zegarków w "Texas Monthly" zazwyczaj, po teksańsku, stawiały na złoto. Nie inaczej było w przypadku Longinesa:
  17. Świetny! Akurat dla mnie to najfajniejsza rzecz związana z Panerai - właśnie ta otoczka, to poczucie wspólnoty. Bo zegarki niezbyt mi się podobają, od pasków wolę bransolety, a polityka firmy mnie nie przekonuje (choć LAB-ID mi zaimponował). A na temat: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/143827-reklamy-zegark%C3%B3w-z-czasopism/page-2?do=findComment&comment=1944424 To aktualna lektura czy po prostu lubiana? Ja czytam obecnie coś innego niż na zdjęciu (za jakiś czas napiszę o tym w stosownym dziale), ale miejscami dostrzegam pewne podobieństwa:
  18. Lubiłem go zwłaszcza, gdy grał w Sampdorii. Claude Lanzmann - ciekawy człowiek, choć do miłośników Polski i Polaków to na pewno nie należy... Na ręku JLC Reverso:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.