Coś nareszcie udało mi się obejrzeć. "Posłaniec" - taki klasyk, Złota Palma, ale mimo, że jestem miłośnikiem angielskiego filmu kostiumowego, to "przeszedłem obok". Alan Bates i Julie Christie w podobnym układzie społecznym i emocjonalnym znacznie bardziej podobali mi się w "Z dala od zgiełku". "Posłaniec" wydał mi się chłodny i niezbyt odkrywczy. Czytam bardzo ciekawą książkę o Irenie Kamieńskiej i obejrzałem (w dwóch przypadkach ponownie) kilka jej filmów: - "Dzień dobry, dzieci" - skromny, szczery portret początkującej nauczycielki zderzającej się z zacofaną wsią. Przepiękna scena, gdy dzieci bawią się w puszczanie latawców. - "Zapora" - ciekawa konfrontacja prostych ludzi z gadającymi nowomową urzędnikami. - "Piękna, mroźna polska zima" - starzy ludzie wyrzucani na śmietnik, prawie dosłownie. Szokujące obrazy z polskich rodzin. - "Robotnice" - mocny film o warunkach pracy w fabryce w Krośnie. Znakomite zdjęcia (choć nieco podrasowane), polska fabryka z 1980 roku wygląda jak angielska z czasów wczesnej rewolucji przemysłowej. - "Dzień za dniem" - ten film dosłownie boli fizycznie. Doskonały, przygnębiający. Treściwie oddana propaganda pracy kolejnych epok PRL.