Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2559
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Dwa pierwsze już dawno obejrzane, a dziś zacząłem "Novecento" Planuję obejrzeć w trzech częściach, co jest pewną ironią z uwagi na mój brak zainteresowania serialami. Ale jak dotąd to chyba najdłuższy film fabularny, za który się zabrałem. Za mną pierwsze 90 minut, zakończone świetnym przejściem montażowym między 1908 a 1918 rokiem. Wrażenia na razie dość osobliwe - jest tu sporo dziwnych scen, dużo ludycznej erotyki (a sceny typowe dla erotomana Benia jeszcze przede mną), dużo też typowych dla Storaro efektownych ujęć. Muzyka Morricone na razie nie robi na mnie większego wrażenia. Było też kilka scen zaskakująco źle wyreżyserowanych (pierwsza z nich jest... pierwsza w całym filmie), ale całość zaciekawia. Lancaster i Hayden już zagrali swoje - obaj dobrzy, choć zwłaszcza Burt musiał się zmagać z paroma operetkowymi scenami, ale dał radę. Ideologicznie natomiast film na razie bardzo jednoznaczny, to raczej się nie zmieni do końca.
  2. Po pierwsze - gratuluję nowego zegarka, moim zdaniem jednego z najbardziej atrakcyjnych Longinesów (a konkurencja spora ). Rozmiar idealny. Przykro mi z powodu problemów powstałych przy skracaniu bransolety, ale teraz sytuacja wydaje się zmierzać ku całkiem komfortowemu rozwiązaniu: nowa bransoleta + pierwsza po delikatnym spolerowaniu i masz na zmianę dwie bransolety (które i tak nabiorą pewnie kilku "swoich" rys).
  3. Dzięki za szczegółowe informacje. Ja postanowiłem spróbować mesh Bonflair od Dolińskiego - w czwartek wieczorem zamówiłem, dziś był już w paczkomacie. Pierwsze wrażenia pozytywne - dodaje na pewno przyjemnego ciężaru zegarkowi i podkreśla rodowód lat 50.
  4. Na dysku masz tę naklejkę antykradzieżową? Dzięki za post na temat tej płyty - muszę uważniej jej posłuchać. A stylizowane zdjęcie z okładki wygląda jak kadr z jakiegoś filmu wyprodukowanego przez Davida Puttnama. Anderson i Vangelis są tu trochę jak młody Colin Firth i De Niro z planu "Szalonego Megsa" albo "Harry'ego Angela" Ostatnie posty o Procol Harum (i... drugi seans "Pamięci") skłoniły mnie do przypomnienia mojego "best of" tego zespołu (chyba nawet kiedyś pisałem takiego posta). Tzn. - pomijam utwory z "A Salty Dog", bo z tej płyty bardzo lubię dosłownie każdy. A poza tym - m.in. spora reprezentacja nierównej, ale też trochę niedocenionej "Home".
  5. Panowie, mam nietypowe pytanie od mojego synka - czy ma ktoś może autko Renault Twingo (pierwsza generacja) w skali 1:64? Np. Majorette, Guisval albo Norev. Rozważylibyśmy rozsądne oferty sprzedaży
  6. To jest znakomite i ponadczasowe. Ja natomiast obejrzałem "Pamięć", w której ważna jest muzyka Procol Harum i ich największy przebój. Sięgnąłem więc po mój bodaj ulubiony utwór tej świetnej formacji:
  7. Ależ znakomity pomysł! Kurczę, wiosną i latem rzadziej zakładam Conquesta, z uwagi na małą wygodę noszenia zegarka na pasku. A taki znakomicie dobrany mesh wydaje się być idealnym rozwiązaniem. On jest z jakiejś polskiej dystrybucji? Dorian bywa kontrowersyjny w swych estetycznych poglądach i decyzjach
  8. Za mną trzy udane seanse w ciągu tygodnia: - "Bękart" - widowiskowe w swej surowości kino kostiumowe, z klimatem "Rob Roya" i "Kosa". - "W sieci" - przyjęcie miał przed laty chłodne, nie jest na pewno tak udany jak "Fatalne zauroczenie", ale to jednak wciąż fajna rozrywka. Gdy jest Michael Douglas i seksualne napięcie, to zawsze jest dobrze. Dziś taki film by chyba nie przeszedł I jest też zegarek, o którym pisałem w temacie "zegarki ze szklanego ekranu". - "Pamięć" - w rolach głównych Peter Sarsgaard i Jessica Chastain. Film o ludziach mocno poranionych życiem. z kilkoma zaskoczeniami, nieoczywistym zakończeniem i Procol Harum jako ważnym kontekstem wspomnień. Dobry film, warto.
  9. Obejrzałem sobie bardzo fajny film z Michaelem Douglasem "W sieci", ze wspaniałego 1994 roku. W najsłynniejszej scenie moją uwagę najbardziej przykuwał oczywiście zegarek Douglasa Już po tym ujęciu miałem podejrzenie graniczące z pewnością, że to TAG Heuer 2000 - potwierdziło się ono kilkanaście minut później, w klasycznym - nomen omen - zbliżeniu: "W sieci" to zatem kolejny film z lat 90., w którym bohater nosił TAG Heuer, swego rodzaju kwintesencję stylu dekady.
  10. Cóż, kilka razy w roku na 48 minut zawieszali swą przyjaźń
  11. Obejrzałem "Ćmę". Zupełnie inne niż wszystko, co robiono u nas na przełomie lat 70. i 80. Wilhelmi gra trochę jak w "Wojnie światów", ale tu ma lepiej napisaną postać. Dobry portret rozdarcia, szamotania się z codziennością i presją, układami, słabościami. Znakomita jest strona wizualna filmu, zwłaszcza sceny w nocnym radiowym studio, w którym propagandowe plakaty sąsiadują ze zdjęciami seksownych kobiet i reklamami Michelin czy Lufthansy. Dużo fajnych ról drugoplanowych, m.in. oczywiście Piotr Fronczewski, ale też np. Iwona Bielska. Co ciekawe - pojawiający się w jednej scenie Paweł Nowisz jest dubbingowany przez Wiesława Drzewicza, co daje dość osobliwy efekt Frapująca jest też muzyka, w eklektyczny sposób łącząca klimat w stylu Piwnicy pod Baranami z dancingiem na Wybrzeżu epoki Gierka. Warto znać.
  12. Być może, ale Starks i Harper (czy ktokolwiek z porządnie broniących w latach 90.) też znacznie ostrzej pilnowali dystansu niż ci "plażowicze" z Denver. Na pewno nie miałby tyle czasu i przestrzeni, by sobie przymierzyć. Pamiętajmy jednak o wspomnianych zmianach, jakie zaszły przez te lata. Pytanie otwarte - jaka koszykówka jest ciekawsza?
  13. W słynnej "Ćmie" szarpiący się z życiem bohater Wilhelmiego cały czas nosi - najprawdopodobniej - elektroniczną Sekondę:
  14. Niektórzy ludzie ekscytują się, że wysoki z SAS rzucił 17 punktów w 3 minuty. https://www.sport.pl/koszykowka/7,64947,30884006,wembanyama-zadziwil-swiat-oto-co-zrobil-w-3-minuty-kosmita.html#do_w=107&do_v=819&do_st=RS&do_sid=1057&do_a=1057&s=SMT_Img_5&do_upid=819_ti&do_utid=30884006&do_uvid=1712997458736 Chłopaki na zdjęciu poniżej zastanawiają się, czy przy nich rzuciłby więcej niż 2.
  15. Dziękuję za namiary! Niestety jednak, język włoski znam mniej więcej tak jak bohater "Rimini" Ulricha Seidla . Wydanie DVD też nie ma angielskich napisów. Ale znam kilka osób mówiących po włosku, więc może wyznaczę kogoś na lektora/lektorkę
  16. W tym tygodniu stare i nowe kino: - "Strefa interesów" - rzeczywiście, bardzo interesujący. O Sandrze już pisaliśmy, świetnie oddała to, na czym właściwie trzyma się koncept filmu - wizję niemieckiej matki organizującej wzorowe życie rodzinne. Drugi filar to oczywiście organizacja sprawnej niemieckiej korporacji. Jest jednak kilka scen, które musiałbym raz jeszcze obejrzeć, by w pełni je zrozumieć - zatem pewnie wrócę za jakiś czas do tego filmu. - "Pogarda" - obejrzałem, bo zaintrygowała mnie willa Malapartego, która jest miejscem części akcji, no i lubię Michela Piccoli. BB eksponuje swe piękne ciało, jest sporo smaczków z historii kina, dużo naprawdę pięknych ujęć (i to nie tylko plenery) i naprawdę wspaniała muzyka - tyle tylko, że jest wykorzystywana jak najlepsze motywy Morricone pisane do akcyjniaków z Belmondo, czyli bez opamiętania i wyczucia. Bardzo konwencjonalny (lepszy?) reżyser niż Godard zostawiłby ją sobie na kluczowe sceny, a tu tymczasem kończy się dialog godny soap opera (- "Nienawidzę cię". - "Dlaczego?" - "Bo nie potrafisz mnie wzruszać") i bach - wchodzi ta przepiękna muzyka. Za kilka minut Piccoli bierze z półki książkę, albo poprawia kapelusz - i znów: Ale warto, bo to film, który drażni, ale jednak dobrze go chyba znać. I jeszcze coś - za kilka tygodni 75. rocznica najsmutniejszego wydarzenia w historii futbolu. Planuję wrzucić post na ten temat, ale tu chciałbym zapytać, czy ktoś (np. @beniowski) widział (lub wie, gdzie obejrzeć) ten film?
  17. Gdzie jest temat "żarty żartami"? Pomógłby nam może jakoś przetrwać to nieszczęście...
  18. Nie będzie dla mnie, ale wybierałem takiego, którego sam chętnie nosiłbym na co dzień.
  19. Nie kupiłem go dla siebie, ale wybrałem naprawdę dobrze:
  20. Paula Beer jest znakomitą aktorką. Do tego spośród tych najlepszych niemieckich (a jest ich kilka - oczywiście Sandra Hüller, ale też Nina Hoss, Jördis Triebel, Saskia Rosendahl) ma najwięcej typowo kobiecego uroku (no dobra, Rosendahl też ma tu sporo atutów). Nie jest może klasyczną pięknością, ale potrafi zadziałać na wyobraźnię - kto widział "Obrazy bez autora", ten wie Niedługo planuję obejrzeć z nią "Czerwone niebo".
  21. Zwykle wrzucam tu starych i brzydkich facetów, więc dla odmiany teraz ładna i bardzo zdolna Paula Beer i Citizen Eco-Drive:
  22. "Kos", bardzo zręcznie posklejany z kilku filmów Quentina pieróg-western. Każdy gra tu dobrze (nawet jeśli z kontrolowaną przesadą), jest wiele humoru i dzika brutalność, do tego klarowna forma. Film odpowiada na polskie zapotrzebowanie na ciekawie zrobione kino historyczne (z aktualnym kontekstem), a jednocześnie rozrywkowo-gatunkowe. Bo w obu dziedzinach na ogół bieda (Tadeusz Bieda ), a tu proszę - takie fajne połączenie. Później można nawet sprawdzić, czy tak było naprawdę, ale nie wiem, czy ktoś tak robi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.