Po dłuższej przerwie udało mi się coś obejrzeć, i to konkretnego z kategorii "nadrabianie zaległości z lat 70.". Tym razem było to "Fat City", czyli "Zachłanne miasto" Johna Hustona, którego rocznica urodzin przypada dokładnie dziś. Film rozgrywa się w Stockton, mieścinie jakby wyjętej z piosenek Toma Waitsa czy z trasy Pacino i Hackmana w "Strachu na wróble". Wszystko jest tu zakurzone, obskurne, przepocone i lepkie, a w scenerii tej spotyka się dwóch trzeciorzędnych bokserów - jeden już się kończy, drugi nawet nie wie, czy chce zaczynać. Jeśli ktoś liczyłby na mitologię z "Rocky'ego", to dostanie jej przeciwieństwo. Film, jak wiele artystycznych tytułów z lat 70., nie ma zwartego fabularnego konfliktu, ale w każdej scenie przykuwa uwagę. W roli młodego - Jeff Bridges, a starego (niedługo skończy 30 lat) - naprawdę świetny Stacy Keach, którego może ktoś z forum zna jako swojego sąsiada. Oprócz nich sporo dzieje się na drugim planie - co prawda drażniąca jest alkoholiczka-konkubina, ale za to z dobroduszną ironią pokazani się niezbyt dobrzy, ale pełni pasji trenerzy, a wręcz rewelacyjna jest sekwencja z meksykańskim weteranem ringu Lucero (w tej roli Sixto Rodriguez, ale to nie ten sam, którego później odkryto jako muzyka). Za obraz zaś odpowiada jeden z mistrzów - Conrad Hall: