Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2618
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Myślę, by zrobić teściowi zegarkowy prezent - i rozważam PRX (automat granatowy lub czarny), ale moja żona akurat patrzy na ten model z dużą niechęcią. Krytykuje zintegrowaną bransoletę i samą kopertę ("pełno tej blachy dookoła"...). Przy okazji wpadłem sobie przypomnieć, jak PRX 40mm wygląda u mnie i pani podała mi takiego:
  2. Naprawdę dobry? Bo choć uważam, że Hackman z lat 70. nie ma sobie równych (może Pacino z tego samego okresu), to za ten film akurat nie mogę się nigdy zabrać. Twój post pewnie mnie zmobilizuje. A później prawdopodobnie po raz nie wiadomo który przypomnę sobie tę scenę, w moim prywatnym rankingu nr 2 na liście scen wszech czasów:
  3. W serialu wersja była unowocześniona. Ta czołówka była mistrzowska! Jako fan tamtego Manna sporo odcinków obejrzałem, choć... chyba nie wszystkie.
  4. Był taki fajny czas, że mogła: Uwaga, będzie bardzo nostalgicznie i jednocześnie zabawnie:
  5. "Zuma" to nie tylko jeden świetny utwór:
  6. Niebawem planuję obejrzeć "Anatomię upadku" i "Strefę interesów" - dodam tylko, że o Sandrze Hüller piszemy tu już od dawna
  7. Żartowaliśmy kiedyś z Diego, że nosi dwa Hubloty, bo nie zna zegarków z funkcją GMT. Tymczasem zdarzało mu się niszczyć system: Do walki z systemem oprócz Rolexa przydawał mu się też Che:
  8. "The Front Page" - 1931, reż. Lewis Milestone, produkcja - Howard Hughes. Bardzo dobry, podobał mi się bardziej niż przereklamowany film Hawksa. Jest trochę ironicznego humoru, ale to w sumie szorstki portret amerykańskich mediów drapieżnych lat międzywojennych. Pierwsze lata kina dźwiękowego, ale w ogóle tego nie czuć. Ostatnie słowo w filmie to zegarek "Obsesja" ("May December" - ciekawszy tytuł) - toksyczne baby level master Bardzo pomysłowo opowiedziane. Niby taka telenowela, ale w wersji mocno podrasowanej artystycznie.
  9. Bardzo interesujące zestawienie. Zwraca uwagę mocna reprezentacja "Master of Reality", a przy tym nie ma tak często coverowanego "Into The Void". Cieszy mnie obecność "Supernaut" - niedoceniony kawałek z kapitalnej "Vol. 4". No ale najpierw przesłuchałem utwór, który jest dla mnie chyba najdoskonalszym przykładem muzyki Black Sabbath. I ta wersja jest naprawdę udana! Ponadto - każdego roku co najmniej kilka/naście razy słucham tego. Nie jestem znawcą Younga (choć bardzo go cenię), ale ten utwór mógłby dla mnie trwać 15 minut:
  10. To u Ciebie nowość? Nie nadążam za Waszymi zakupami Świetnie się prezentuje, proporcje idealne.
  11. Wygląda na urządzenie wielofunkcyjne: najpierw pudełko na papierosy, później - na tabletki po zawale serca.
  12. Muzyka bardzo dobra, ale te okładki... U mnie dziś:
  13. Ależ rewelacyjne zdjęcie znalazłem! To oczywiście Dino Zoff i Enzo Bearzot, rok 1997. Explorer II i Santos? O tym, co Bearzot nosił w Hiszpanii w 1982, pisałem tu:
  14. Też bardzo lubię te filmy. "Wielkie piękno" bardziej, na równi z "Boskim". Bardzo wysoko cenię też "Rękę Boga". Dobry był "O jednego więcej", z wątkiem zainspirowanym Agostino DiBartolomei. "Konsekwencje miłości" nie były złe, ale raczej tak na chłodno. "Wszystkie odloty Cheyenne'a" kompletnie obojętne, właściwie tylko tytułowa piosenka Talking Heads zapada w pamięć (lubię ją od czasu "Wall Street"). "Oni" - za mało seksu Nie oglądałem "Młodego papieża", bo niespecjalnie lubię seriale. Właściwie to w ogóle ich nie oglądam... Ten tydzień zamykam za to z wynikiem aż trzech filmów, w tym dwa są prawie takie same: - "Pierwszy gol" - jako komedia piłkarska wypada naprawdę nieźle. Waititi pracuje ponoć nad sequelem, czeka tylko na wynik meczu z Estonią - "His Girl Friday" ("Dziewczyna Piętaszek") - dla wielu to klasyk, Amerykanie analizują każde przejście montażowe itp. Mnie trochę zmęczył - mówią dużo i szybko, cała akcja właściwie w dwóch pomieszczeniach. Cary Grant taki jak zawsze, oprócz tego dużo dziennikarskiego cynizmu, opakowanego w modną w latach 40. konwencję dialogowej komedii o walce płci z uczuciowym podtekstem. Poprzedni film duetu Hawks/Grant, czyli "Tylko aniołowie mają skrzydła" o wiele, wiele bardziej angażujący. Ale - sztukę będącą podstawą "His Girl Friday" adaptowano w kinie aż 4 razy (dwukrotnie pod oryginalnym tytułem "Strona tytułowa"). A więc kolejny film to... - "Switching Channels" (polski tytuł zmienia perspektywę - "Za kamerą"). Lata 80., zamiast gazety - telewizja, ale struktura przeniesiona z filmu Hawksa (w oryginale nie ma kobiecej dziennikarki, a więc nie ma wątku uczuciowego - jest więc pole dla Netflixa, by kolejną wersję zrobić zarówno o facetach, jak i o uczuciu ). Jak na lata 80. przystało jest parę trochę topornych gagów w stylu Landisa itp., ale całość naprawdę pozytywnie zaskakuje. Gorący klimat TV o niebo ciekawszy niż w bądź co bądź nudnawej "Telepasji" z tego okresu. Jest znacznie więcej przestrzeni niż w filmie Hawksa. Bardziej pochylono się też na postaci i motywacji skazanego na śmierć (tu Henry Gibson, znany z genialnej roli w "Nashville"), a także wyjaśniono co jest po "skoku z okna". No i Houdini jako kontekst (który przywodzi na myśl... Hannibala Lectera "pożyczającego" długopis). Przede wszystkim zaś: bawiący się ze swoim wizerunkiem Christopher Reeve, świetna Kathleen Turner i - uwaga! - naprawdę dotrzymujący jej kroku Burt Reynolds, idealnie dobrany. I kolejny smaczek - z Burtem znów gra też Ned Beatty Nie jest to może film, który dziś zainteresuje każdego, ale nostalgików lat 80. i kilku gwiazd z poprzedniej dekady - jak najbardziej.
  15. Nie znam całej twórczości, ale u mnie "Zoom Club", "Homicidal Suicidal" i "Breadfan".
  16. A to moja propozycja do kolekcji @loco50: Oczywiście, wyglądem daleko jej do lśniących piękności z gablotki Kolegi, ale ta (naprawdę "Surprising" ) Skoda od 1990 roku brała udział w niejednym rajdowym wyzwaniu
  17. Dokładnie, to znakomity film. Obejrzałem go cztery albo pięć razy - pamiętam szok mojego kumpla z liceum, gdy pożyczyłem mu moją kasetę wideo nagraną w 2001 z cyklu "Kocham kino". Film miał trzy nominacje do Oscara, ale zasłużył na więcej. To był oczywiście rok bodaj najmocniejszej pary rywali w historii - "Ojciec chrzestny" i "Kabaret" - ale pozostała część stawki jest dziś raczej zapomniana, a przynajmniej u nas. Oczywiście, pomijając "Wybawienie", który był bez wątpienia filmem nr 3. Na nominację zasłużył rzecz jasna wspomniany przez Ciebie Beatty, który pokazuje, czym jest bezkompromisowe, tytaniczne aktorstwo lat 70. Poza tym - koniecznie Vilmos Zsigmond za zdjęcia. Niestety jego najlepsze prace nie znajdowały uznania Akademii, a Oscara dostał za film, w którym właściwie nie ma wiele z jego niezwykłego stylu. I scenariusz adaptowany - przecież to, jak rozwija się ten film, to jest mistrzostwo amerykańskiego opowiadania lat 70., punkt odniesienia do całego późniejszego kina.
  18. Kolega z pracy polecił mi najnowszą płytę Lecha Janerki. Kameralna, bardzo ciekawa:
  19. Rzeczywiście, na zdjęciach wygląda rewelacyjnie. ...w istocie. W ogóle, Panowie, wrzucacie tu samych mocnych zawodników. Moją uwagę zwróciła też ta wersja Big Crown: Już kilka lat od premiery, ale dopiero teraz mu się przyjrzałem. Ma go ktoś u nas?
  20. Dzięki! Akurat "boattail" wydawał mi się zawsze trochę zbyt ostentacyjny, ale Matchbox wypuścił niedawno fajną wersję 1964, z otwieranymi drzwiami: Przyznam, że aż tak się nie znam na HW. Ostatnio przeważa u nich straszny chłam, ale każdego roku wypuszczają kilka fajnych egzemplarzy - mówię jednak o podstawowych seriach. Zawsze zresztą wolałem Matchbox - dziś na pewno ucieszyłbym się z kilku modeli z lat 80. w wersji NOS. Fajnych wskazówek do poszukiwań mogą dostarczyć blogi, np. Lamley Group: https://lamleygroup.com/
  21. Ronny Cox, który świetnie zagrał w "Uwolnieniu" ("Wybawieniu"), m.in. w pamiętnej scenie pojedynku na banjo. Ja obejrzałem dwa filmy: - "Morderca poza podejrzeniem" - 1947, reżyseria Michael Curtiz, w roli głównej bardzo lubiany przeze mnie Claude Rains. Ogląda się przyjemnie pod warunkiem zaakceptowania formuły, bo to akurat nie jest film, który skutecznie opiera się upływowi czasu. To takie "soap noir", czyli zbrodnie wśród bogatych z kilkoma zwrotami akcji i dialogami, które spokojnie mogłyby zaistnieć w "Modzie na sukces" Jest jednak klimat epoki, niezłe sceny plenerowe, a do tego radiowe show na żywo, co przypomina słynne już zakończenie "Czasu krwawego księżyca". - "Wandea. Zwycięstwo albo śmierć" - zrobiony poza głównym nurtem francuskiego kina (i wbrew obowiązującym tam ideologicznym tendencjom), ale solidny i w wielu miejscach całkiem efektowny, pomimo budżetowych ograniczeń. Zwarta treść, prowadzona tak, by widz nie pogubił się w tym, kto jest kim. Ciekawe spojrzenie na krwawą tyranię rewolucji, wolność, wiarę i oficerski honor. No i jak to w kostiumowym kinie francuskim - kilka ładnych dziewczyn, choć zawsze ubranych.
  22. Wracając do tematu - poniżej kilka moich najbardziej udanych amatorskich modyfikacji. Dominuje jedna marka Ale najpierw jedna z najfajniejszych ciężarówek, czyli Kenworth K100 - jeden z ostatnich rewelacyjnych egzemplarzy z serii Matchbox Super Convoy. Domalowałem światła i kilka szczegółów, a cysternę przemalowałem na srebrno: Moim zdecydowanym faworytem wśród Matchboxów w tym stuleciu jest Pontiac Firebird - niestety, Matchbox zazwyczaj dawał mu srebrne wnętrze, które przemalowywałem na czarno. Na czarnych dawał na drzwi ptaszora, który powinien być przecież na masce. Usuwałem go więc i tak powstały te dwa (jednego zostawiłem też sobie w oryginale): Trzeba było też domalować światła, srebrne obramowanie chłodnicy, modyfikowałem również koła. W Hot Wheels z tamtego czasu najbardziej lubiłem GTO - 1971 był bez zarzutu, natomiast wcześniejsze lubiłem trochę pozmieniać: Tu z Firebirdem z przełożonymi gumowymi kołami: No i jeden z moich chyba najbardziej udanych projektów:
  23. Piękne zdjęcia. Bardzo fajny. I rozmiar chyba przyjaźniejszy niż Heritage Chrono 1973.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.