Muzyka filmowa umila monotonną (czasem) pracę przy komputerze. Oto drugi zestaw lubianych przeze mnie filmowych motywów.
Najpierw jeden z absolutnych faworytów, aczkolwiek z nieobejrzanego (jeszcze) filmu:
Teraz zaś jeden z hitów wszech czasów, w dodatku z filmu, który kocham. I właśnie w tym kontekście chcę dodać: pierwszy raz oglądałem "Pata Garretta..." gdy miałem 10 lat. I w scenie, w której rozbrzmiewa "Knockin'" miałem niemal łzy w oczach. Coburn-Garrett "na zimno" likwiduje oprycha, a bohater Slima Pickensa idzie umrzeć nad rzekę. Przygląda się temu kochająca go Katy Jurado, filmowana w poetyce klasycznych westernów z lat 50. - z niskiego kąta, na tle monumentalnych, barwnych chmur. I na to Dylan. Epicki moment:
Z kinem Greenawaya niewiele mnie łączy, ale ten motyw jest świetny:
I teraz niespodzianki - lubiana muzyka z filmów, których raczej nie lubię Takie włoskie paradoksy: