-
Liczba zawartości
2613 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Edmund Exley
-
Klub Miłośników Zegarków Certina
Edmund Exley odpowiedział armageddon10 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Nie będzie dla mnie, ale wybierałem takiego, którego sam chętnie nosiłbym na co dzień. -
Nowe nabytki szwajcarskie i niemieckie
Edmund Exley odpowiedział wocio19 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Nie kupiłem go dla siebie, ale wybrałem naprawdę dobrze: -
Paula Beer jest znakomitą aktorką. Do tego spośród tych najlepszych niemieckich (a jest ich kilka - oczywiście Sandra Hüller, ale też Nina Hoss, Jördis Triebel, Saskia Rosendahl) ma najwięcej typowo kobiecego uroku (no dobra, Rosendahl też ma tu sporo atutów). Nie jest może klasyczną pięknością, ale potrafi zadziałać na wyobraźnię - kto widział "Obrazy bez autora", ten wie Niedługo planuję obejrzeć z nią "Czerwone niebo".
-
Zwykle wrzucam tu starych i brzydkich facetów, więc dla odmiany teraz ładna i bardzo zdolna Paula Beer i Citizen Eco-Drive:
-
"Kos", bardzo zręcznie posklejany z kilku filmów Quentina pieróg-western. Każdy gra tu dobrze (nawet jeśli z kontrolowaną przesadą), jest wiele humoru i dzika brutalność, do tego klarowna forma. Film odpowiada na polskie zapotrzebowanie na ciekawie zrobione kino historyczne (z aktualnym kontekstem), a jednocześnie rozrywkowo-gatunkowe. Bo w obu dziedzinach na ogół bieda (Tadeusz Bieda ), a tu proszę - takie fajne połączenie. Później można nawet sprawdzić, czy tak było naprawdę, ale nie wiem, czy ktoś tak robi.
-
Oto bardzo ciekawe zdjęcie - Lothar Matthaeus z Hublotem, który na przełomie lat 80. i 90. mocno wszedł do świata calcio (nosił go też m.in. Arrigo Sacchi). Po lewej stronie Enrico Cucchi, który w Interze był w cieniu sławniejszych kolegów, ale zaliczył kilka udanych sezonów w Fiorentinie, Empoli i Bari. Karierę musiał jednak - tak jak Andrea Fortunato - zakończyć przedwcześnie z powodu ciężkiej choroby. Zmarł w 1996.
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
65 lat! -
Widziałem kilka razy, bardzo lubię. Kilka scen zostaje na zawsze, nie tylko te najsłynniejsze z "is it safe?", ale też np. staruszka na ulicy (gra ją Lotte Andor, która zagrała też w zagadkowej szpitalnej scenie pocałunku w "Całym tym zgiełku") czy wszystkie sceny z Scheiderem. Maccartyzm jednak dość konwencjonalnie ukazany, ale tak jest na ogół w kinie amerykańskim. A ja poszedłem za ciosem w klimacie Italii czasów faszyzmu i obejrzałem adaptację jednej z moich ulubionych powieści, czyli "Ogród rodziny Finzi-Continich". Bardzo udana adaptacja, zachowuje przejmującą nostalgię pierwowzoru, choć nie ma kompozycyjnej klamry z powieści, w której narrator wspomina innych włoskich Żydów jako "Etrusków XX wieku". Ale w filmie nie było to potrzebne - De Sica proponuje film klasyczny formalnie, ale wie, gdzie "przystanąć", by dać jakieś ujęcie o szczególnym znaczeniu. Całe lata już minęły, odkąd czytałem powieść Bassaniego, później przez pewien czas szukałem tego filmu, a jeszcze później - gdy już znalazłem - czekałem, aż nabiorę ochoty na oglądanie. No i tak minęło kilka kolejnych lat Co jakiś czas nachodzi mnie myśl, by wziąć się za inne głośne, ale i zarazem najbardziej drastyczne tytuły z zakresu, czyli "Salo", "Novecento" (chyba najtrudniej będzie znaleźć) i "Skórę", ale na razie wolę rzeczy bardziej przystępne w odbiorze.
-
Western "skończył się" po klęsce "Wrót niebios", ale od tamtego czasu co pewien czas pojawia się jakiś bardzo udany bądź wybitny ("Bez przebaczenia") przykład reaktywacji. Dla mnie ulubionym, a pewnie i najdoskonalszym, jest "Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda". Szacunek - nie znam tego filmu, więc mój podziw jeszcze większy. Hackman, najlepszy aktor lat 70. (wspólnie z Pacino), a i później niejeden raz u szczytu. 110 lat, Gene! W Święta, a właściwie jeszcze w Wielki Piątek, obejrzałem "Szczególny dzień" - u nas może słabiej znany, ale swego czasu głośny film bardzo ciekawego reżysera Ettore Scoli (reżyser błyskotliwej, przewyższającej o wiele poziomów pierwowzór adaptacji "Kraksy" Durenmatta) ze sprawdzonym duetem gwiazd - Sophią Loren i Mastroiannim. Cała akcja rozgrywa się w kilka godzin tytułowego dnia, w który akurat przypada kulminacja kilkudniowej wizyty Hitlera we Włoszech (8 maja 1938). To kameralny film, a jednocześnie ani na chwilę niedający odetchnąć od przytłaczającego totalitaryzmu (także z uwagi na kroniki filmowe i doskonale wplecioną w narrację radiową transmisję z defilady). Wiele świetnych dialogów, celne obserwacje na temat uwiedzenia Włochów faszyzmem, dużo goryczy. Na początku świetne ujęcie, w którym bohaterka Loren budzi kolejnych domowników w poszczególnych pomieszczeniach. W ogóle, kamienica, w której toczy się cała akcja, jest bardzo fajnie kadrowana. Dyskusyjna jest może kolorystyczna tonacja - sepia gasząca niemal wszystkie kolory - ale po prostu ewokuje to wyraźnie spojrzenie w przeszłość. Bardzo interesujące kino, o mrocznym, ale fascynującym okresie z historii Włoch.
-
Jakie hobby poza zegarkami..., inne nasze pasje
Edmund Exley odpowiedział Robnyc → na temat → PO GODZINACH
Przewidziałem to -
"Ćmy barowej" nie widziałem, ale obejrzałem wreszcie inny film, który ma z nim mocne połączenie - to słynny "Paris, Texas" Wima Wendersa. Z Wendersem wiadomo, albo dostaje się coś niezwykłego albo... zupełnie nieudanego. Tych pierwszych jest naprawdę sporo. Czekając na jego najnowszy film (ponoć też bardzo udany!) obejrzałem więc jego najsłynniejszą rzecz. I rzeczywiście, jest w tej nieco dziwacznej historii coś niesamowitego, pięknego i wzruszającego. Tak na dobrą sprawę główni bohaterowie to społeczna patologia, ale jakoś tak poetycko uwznioślona. Nastka jest przecudna, warto czekać na te jej dwa wejścia, najpierw w różowym swetrze (Ed Wood by chętnie ponosił, jeśli pamiętacie film Burtona ), a później czarnym kostiumie. Stanton i Stockwell też bardzo prawdziwi. A nad wszystkim czuwa mistrzowskie oko - i tu dochodzimy do związku z "Ćmą barową" - Robby'ego Mullera. Jezu, to był Mistrz! Każdy jego film, który widziałem, jest niezwykły pod kątem sztuki operatorskiej, nieważne czy czarno-biały czy pulsujący od neonowych kolorów lat 80. Od dawna mam na uwadze ten film, ale jeszcze jakoś mi się nie udało tych trzech godzin na niego przeznaczyć. Włączyłem się kiedyś na chwilę w środku, gdy na dworcu w Albany umiera jeden z kompanów, ale oczywiście wyłączyłem, żeby zobaczyć kiedyś od początku. Dziś w nocy powtórka - jeszcze z 10 lat temu bym oglądał! Na pewno jednak, po Twojej rekomendacji, staranniej go sobie wreszcie zaplanuję.
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
Edmund Exley odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ależ się Pan rozkręcił z tym aparatem! -
Obejrzałem mocno rekomendowane "Przesilenie zimowe". Już od samego początku i znaczków producentów oraz pięknej niebieskiej tablicy z Ratingiem (tak, jestem fetyszystą) wyraźnie podkreślona zostaje stylistyka lat 70. (później m.in. pojawi się "roletka" w przejściu montażowym między scenami). Podobało mi się to, choć zabieg ten powoli staje się już nieco wyeksploatowany. Tym niemniej, z przyjemnością obejrzałem ten film, a później zacząłem się zastanawiać, dlaczego właściwie tak było. I chyba najbardziej podobało mi się celebrowanie samego miejsca i czasu - starej szkoły opuszczonej na Święta, otulonej w śniegu. Pewnie ostatnio (zawsze?) jakoś trochę powierzchownie patrzę na kino, ale np. w takim "Wielorybie" najfajniejsze było dla mnie oglądanie zmagań bohatera Frasera z jego monstrualną wagą. Natomiast jeśli chodzi o to, co ma być w tych filmach najistotniejsze, czyli dramaty tych bohaterów, to są one pokazane całkiem poprawnie, z kilkoma małymi zaskoczeniami, ale tak naprawdę niewiele mi po nich pewnie zostanie w pamięci. "Przesilenie..." nie jest na pewno filmem tak wydumanym scenariuszowo jak "Wieloryb". Ogląda się je całkiem miło, jest wykonane na wysokim poziomie (choć Oscar dla tej pani ze stołówki wydaje się mocno przesadzony), ale zachwyty nad nim są chyba wynikiem tęsknoty za artystyczną odwagą i jakością kina lat 70., a z drugiej strony - zmęczenia współczesnym kinem natłoku. Bo to po prostu dobra obyczajowa historia. Z tegorocznych oscarowych najważniejszych tytułów do obejrzenia zostały mi "Strefa interesów" (niedługo nadrobię) i "Maestro" (może kiedyś). I kurczę, jak dotąd ten Scorsese, z góry skazany na oscarową porażkę, zrobił chyba najlepszy, najuczciwszy film.
-
Klub Miłośników Zegarków TISSOT
Edmund Exley odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Wybrałem Certinę DS Action 38mm - myślę, że optymalny do stylu i potrzeb przyszłego właściciela. -
To chyba nie jest autor inicjujący i drążący swój temat, raczej - jak w klasycznym Hollywood Michael Curtiz - świetny rzemieślnik do wynajęcia, potrafiący odnaleźć się w wielu konwencjach. Oj, tylu Lanthimosów to nie udźwignę chyba Obejrzałem "Anatomię upadku" i to był bardzo wciągający seans. O Sandrze już pisaliśmy - scena wizualizująca nagranie z dysku to jeden z popisów jej niezwykłego talentu. Dla mnie to lepsza rola niż Emmy Stone. Świetny też jest ten chłopiec. Ciekawe jednak - tu odniosę się do fabuły, uwaga - czy jego bohater mógłby uczestniczyć w takiej skali w przesłuchaniach. Tym niemniej - wielość niedopowiedzeń daje frapujący efekt.
-
Tak: Przy okazji - przez tydzień coś tam składałem w czasie naszych zabaw, wyszło coś pomiędzy Kenworthem, Mackiem a Marmonem
-
Klub Miłośników Zegarków TISSOT
Edmund Exley odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Tak często noszę - jakoś tak mi się na moich kościach nadgarstka zegarki układają... Gentlemana też od początku brałem pod uwagę, ale chyba jednak zdecyduję się na trzeci z rozpatrywanych przeze mnie zegarków. -
Koszykówka - głównie NBA - ale nie tylko
Edmund Exley odpowiedział beniowski → na temat → PO GODZINACH
Kurczę, obejrzałem z wypiekami na twarzy - Pat kontra źli chłopcy. To była koszykówka! -
Ja "Strefę interesów" i "Anatomię upadku" mam jeszcze przed sobą, ale polecam Ci "Toniego Erdmanna", jeśli jeszcze nie widziałeś. Tam Sandra też pokazuje, co to jest genialne aktorstwo. Dla mnie to wręcz najbardziej pamiętna żeńska rola w ostatnich kilkunastu latach. No właśnie, już po Oscarach, jak zwykle nic dla Scorsese - było to do przewidzenia, choć ja akurat o "Czasie krwawego księżyca" myślę dużo częściej niż o "Oppenheimerze". A muzyka Robertsona była moim zdaniem ciekawsza i lepiej współbrzmiała z obrazem. Obejrzałem za to też "Biedne istoty". Wizualnie dopieszczony, to bez wątpienia. Ogląda się łatwo, tylko gdzieniegdzie opowieść nieco gubi wartki tok, ale szybko do niego wraca. W wielu miejscach jest zabawnie. Całość jest jednak mocno wykalkulowana pod dominujące tendencje i tezy, z kilkoma sloganami wplecionymi w usta bohaterek i bohaterów oraz ostatnim aktem, który ma subtelność kina socrealistycznego. To pierwszy film Lanthimosa, który obejrzałem, chcę jeszcze obejrzeć "Zabicie św. Jelenia", bo podobało mi się "Saltburn" - jeden z lepszych filmów rozrywkowych ostatnich miesięcy (z podobnym motywem i tym samym aktorem).
-
Klub Miłośników Zegarków TISSOT
Edmund Exley odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Myślę, by zrobić teściowi zegarkowy prezent - i rozważam PRX (automat granatowy lub czarny), ale moja żona akurat patrzy na ten model z dużą niechęcią. Krytykuje zintegrowaną bransoletę i samą kopertę ("pełno tej blachy dookoła"...). Przy okazji wpadłem sobie przypomnieć, jak PRX 40mm wygląda u mnie i pani podała mi takiego: -
Naprawdę dobry? Bo choć uważam, że Hackman z lat 70. nie ma sobie równych (może Pacino z tego samego okresu), to za ten film akurat nie mogę się nigdy zabrać. Twój post pewnie mnie zmobilizuje. A później prawdopodobnie po raz nie wiadomo który przypomnę sobie tę scenę, w moim prywatnym rankingu nr 2 na liście scen wszech czasów:
-
W serialu wersja była unowocześniona. Ta czołówka była mistrzowska! Jako fan tamtego Manna sporo odcinków obejrzałem, choć... chyba nie wszystkie.
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Był taki fajny czas, że mogła: Uwaga, będzie bardzo nostalgicznie i jednocześnie zabawnie: -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Edmund Exley odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Mi zawsze się te najbardziej podobały: -
"Zuma" to nie tylko jeden świetny utwór:
