Ostrze mojego sarkazmu jest tak ukierunkowane, bowiem zauważam u "ogumowanych" ogromne przekonanie o całkowitej słuszności swoich przekonań, oraz pobłażliwe traktowanie osób o odmiennych przekonaniach - dlatego w sposób naturalny "wspieram" odrobinę w dyskusji "wolnościowców" lub jak kto woli ludzi "z aluminiowymi czapeczkami na głowach".
Pragnę jedynie odrobiny równowagi w tych dyskusjach i wzajemnego szacunku, a dzielę ludzi na dwie grupy też na potrzeby dyskusji, bo trudno teraz bym rozróżniał jeszcze ludzi pośrednich (do których chyba sam się zaliczam, jako ktoś kto mimo wewnętrznych przekonań kierujących się raczej przeciwko restrykcjom itd. się do nich w 100% stosował i stosuje - można? Można! Efekty są? Nieszczęśliwe mimo najszczerszych chęci).
To jest właśnie wrzucanie ludzi do jednego wora. A to już nie można wierzyć w istnienie wirusa i zagrożenie jakie stwarza, a jednocześnie nie przyjmować linii obrony, która została zarządzona i godzić się na poniesienie strat innego typu, które trzeba będzie ponieść (chociażby utraty wspomnianej wolności?). "To moi przodkowie świadomie oddawali życie, ginęli za ową wolność, a teraz ja mam ją dobrowolnie oddawać kawałek po kawałku z powodu pandemii jakiegoś wirusa?" - rozumiesz o co chodzi?
Proponuję by gorący zwolennicy jednej i drugiej strategii i wszystkich pośrednich zeszli trochę na ziemię i przestali się wywyższać i co gorsza pobłażać przeciwnikom dyskusji, bo nie macie monopolu na prawdę, a żadne rozwiązania nie są jedyne słuszne - co gorsza nawet nie są uniwersalnie "dobre" dla wszystkich. Prawda leży pośrodku, a że jakaś strategię trzeba przyjąć, to niestety zawsze będą pokrzywdzeni - i tym pokrzywdzonym też należy się szacunek, bo będą musieli się ugiąć "dla dobra ogółu", który akurat wybrał odmienną strategię.
Moim zdaniem, znów na potrzeby dyskusji, należy przyjąć że w rękach "ogumowanych" leży circa 50% najprawdziwszej prawdy bo:
Prawdą jest, że każdy ma prawo oczekiwać od innych osób, by dbały o bezpieczeństwo ogółu, a nie tylko o swój tyłek
Prawdą jest, że maseczki mogą chronić przez roznoszeniem COVIDu, tak jak szczepionki chronią (w jakimś stopniu) przed ciężkim przechorowaniem COVIDu i warto się zaszczepić
Prawdą jest, że dystans społeczny zmniejsza szanse na zarażenie się
Prawdą jest, że jak się wszystko/część biznesów zamknie, to siłą rzeczy ludzie się nie będą w tych miejscach spotykać = ergo = nie będą się tam zarażać
Prawdą jest, że jakby wszyscy jednocześnie zachorowali, to system się zawalił, dlatego nie możemy sobie na to pozwolić
Prawdą jest, że co innego jak ktoś nikogo na COVID nie stracił i sam ciężko nie przechorował, a co innego jak ktoś mocno na tym ucierpiał i stracił bliskich - wtedy ludzie inaczej "zaczynają śpiewać"
Należy też przyjąć, że w rękach "wolnościowców" leży circa 50% najprawdziwszej prawdy, bo:
Prawdą jest, że zastosowana strategia walki z COVID dosłownie wykańcza gospodarkę i czeka nas kryzys jakiego dotąd nie było
Prawdą jest, że rządy zadłużają się na niespotykaną skalę i dodrukowują walutę jak opętane, co musi doprowadzić do inflacji albo reperkusji innego typu.
Prawdą jest, że zwykli ludzie tracą swoje biznesy, toną w długach i nie wiedzą, jaka ich czeka przyszłość i w tej perspektywie zachorowanie na COVID im dosłownie zwisa i powiewa
Prawdą jest, że większa część populacji przejdzie COVID bezobjawowo, a większość z tej większości nie będzie miała znaczących powikłań.
Prawdą jest, że przez COVID oddajemy (być może bezpowrotnie) pewne prawa i wolności, o które normalnie byśmy walczyli wychodząc na ulice i protestując
Prawdą jest, że przez pogarszającą się sytuację ekonomiczną rodzin, wzrośnie przemoc domowa, liczba rozwodów, liczba samobójstw itd.
Jak się doda "prawdę" jednych do "prawdy" drugich, to macie 100% prawdy. Ale nie wmawiajcie nikomu, że wasze 50% jest "lepsze" - bo to tylko jedna strona tego samego medalu - rozmiecie ludziska?
I dobrze zrozumiałaś