Rolex Datejust ref. 1603 (egzemplarz z 1968 roku)
vs
King Seiko ref. 5625-7113 (egzemplarz z 1974 roku)
Werk:
Rolex kaliber 1570 (produkowany w latach 1965-1974), automatyczny naciąg, niska częstotliwość pracy (19800 wahnięć na godzinę), rezerwa 48 godzin, brak quicksetu (szybkie ustawienia daty z koronki), brak stop sekundy (hacking wprowadzono w tym werku w 1972 roku, a quickset dopiero w werku 3035 w 1978 roku).
vs
King Seiko kaliber 5625A (produkowany w latach 1968-1975), automatyczny naciag, wysoka częstotliwość pracy (28000 wahnięć na godzinę), rezerwa chodu 46 godzin, szybka zmiana daty z koronki, stop sekunda.
Koperta:
Rolex Oystercase z zakręcaną koronką i fabryczną wodoszczelnością do 100m. Uszy kryte satyną, nawiercane. Pełny dekiel bez napisów (jak wszystkie Rolexy).
vs
King Seiko z koronką na wcisk i fabryczną wodoszczelnością do 50m. Kanciaste uszy, polerowane na lustro. Pełny dekiel z fabrycznym grawerem (wcześniejsze modele miały złocony medalion)
Tarcza:
Rolex stopniowana tarcza "pie pan" wykończona w szarym macie z nakładanym logo korony.
vs
King Seiko płaska srebrna tarcza ze szlifem słonecznym z nakładanym napisem Seiko i logo KS.
Szkło i bezel:
Rolex szkło pleksi z powiększeniem daty, bezel stalowy frezowany, typu engine turned (w innych referencjach ze złota (białego lub żółtego).
vs
King Seiko szkło mineralne (w tym egzemplarzu podmienione na szafirowe), stalowy bezel polerowany, (nie jest płaski, ma lekki skos jak spojrzy się z góry).
Bransoleta:
Rolex bransoleta jubilee z ogniwami ze zginanej blachy (bez wyciąganych pinów, czy śrub, więc ogniw nie da się łatwo zdejmować, należy ręcznie rozginać blachę) puste ogniwa końcowe, zapięcie na wcisk z siedmioma dziurkami mikroregulacji.
vs
King Seiko płaska bransoleta typu ziarna ryżu, ogniwa łączone na wciskane piny (łatwa do skracania) puste ogniwa końcowe i zapięcie na wcisk z pięcioma dziurkami mikroregulacji.
Przybliżona cena rynkowa (~biorąc pod uwagę szczęście, stan zegarka i jego rzadkość):
Rolex ~15000-26000 PLN
King Seiko ~1500-2600 PLN
Wasz osobisty werdykt?