Twoi sąsiedzi zapewne czytali najnowszy raport ECDC (Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób - niezależna agencja Unii Europejskiej z siedzibą w Szwecji) z którego po roku badań wynika, że (cytuję):
Dowody na skuteczność niemedycznych masek na twarz, osłon twarzy / wizjerów i respiratorów w społeczności są skąpe i mało wiarygodne. (Evidence for the effectiveness of non-medical face masks, face shields/visors and respirators in the community is scarce and of very low certainty).
To taki raport na zasadzie, zrobiliśmy badania, które skuteczności masek nie potwierdzają, noszenie masek może jest korzystne w jakimś tam stopniu, ale generalnie niewielkim i mocno zależnym od kontekstu użycia, miejsca, czasu i sposobu. Do tego ostrzegamy, że w praktyce maski mogą bardziej szkodzić niż pomagać (bo ludzie nie zmieniają, noszą jednorazówki jak wielorazówki, wielorazówek nie piorą, nie zakładają tak jak należy, bo przepuszczalność nie taka, bo reakcje alergiczne, bo ludzie się duszą, bo grzyba można złapać w płucach, który groźniejszy od COVIDu itd.) - ale w sumie to warto nosić maski, bo... w sumie czemu nie?
Nie no świetnie, no. Super, cieszę się. Dziękuję za pokrzepiający raport, który utwierdza mnie w codziennej walce z COVIDem ze szmatką na twarzy, spod której widać mój szeroki uśmiech bojownika o zdrowie swoje i innych.