Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

beniowski

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    4020
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez beniowski

  1. Tak. Tu, we Włoszech jest ich bardzo niewiele. Ten model chyba nie był jakoś tutaj popularny w latach produkcji. Jak zwrócisz uwagę na tablice rejestracyjną, to zobaczysz że to jeszcze stareńka z Rzymu. A zdjęcie jest z dalekiego południa, więc staruszek tu pewnie jest na emeryturze.
  2. Ciekawe co piszesz. W Neapolu bywam często i łażę tam wszędzie z Roleksem czy w innym zegarku. I czuję się bezpiecznie.
  3. Uważać trzeba, niestety. Taki Mediolan na przykład staje się, głównie wg opowieści kobiet, niebezpieczny. Ja tu jestem 7 lat i nigdy nic mi się nie stało, ale ludzie twierdzą że jest gorzej niż było. Na ile to subiektywne, a na ile poparte statystykami, to naprawdę nie wiem.
  4. We Włoszech jest tyle Rolexów, że zastanawiam się co w twoim jest tak nietypowego że goście się na niego w metrze gapili. Ja średnio tak z pięć widzę za każdym razem jak jadę metrem (a jeżdżę cały czas). I nigdy nie czuję żeby ktoś mi się na nadgarstek gapił.
  5. Kolejny raz przekonałem się że ani DD 40mm nie jest dla mnie ani tym bardziej Sky-Dweller.
  6. Tak się wtrącę odnośnie Włoch: na Capri się nie jeździ, bo to targowisko próżności i nic tam ciekawego nie ma oprócz wysokich cen i polowania przez turystów na celebrytów. Jedź na Procidę zaraz obok: cisza, spokój, niższe ceny i fajne widoki.
  7. Jeździłem w zeszłym tygodniu wypożyczoną Toyotą Aygo X. Miałem niezbyt dobre doświadczenia z Toyotą z czasów gdy 8 lat temu miałem Corollę na urlop - wydała mi się strasznie plastikowa w środku. Tym razem mała Toyota mnie zaskoczyła: całkiem niezłe wnętrze, sporo informacji na wyświetlaczu (choć niełatwo go rozpracować na samym początku), dużo przycisków na kierownicy (co ułatwiało sterowanie). Przyciski w menu też powodowały że łatwo było coś znaleźć w menu, które nie jest w 100% sterowane z ekranu. Ale największym zaskoczeniem była elastyczna skrzynia biegów i dosyć niski poziom hałasu. Jeździłem ostatnio Fiatem 500 i miałem wrażenie, że ciężko się zbierał i był o wiele głośniejszy w środku od Toyoty. Cały dzień jeździłem na krętych i stromych drogach w okolicy jeziora Como i mała Toyota dzielnie wspinała się na strome zbocza z trójką pasażerów na pokładzie. A co do tego co piszą koledzy odnośnie okolic jeziora Como: warto zatrzymać się np. w Nesso, gdzie jest most z którego ludzie skaczą do wody - ostatnio, chyba dzięki sieciom społecznościowym, wpada tam sporo młodych ludzi żeby popróbować swoich sił. Bellagio jest oczywiście przereklamowane, ale wystarczy przejść się kawałek i warto odwiedzić tam willę Melzi: oazę spokoju i przykład piękniej, XIX-wiecznej architektury. https://www.giardinidivillamelzi.it
  8. Pasek poszedłem zmienić dziewczynie pasek w jej zegarku, to sobie Day-Date’a przymierzyłem. A potem jeszcze Tudora - ten Ranger wydaje się fajną alternatywą dla Explorera. No i cena o wiele korzystniejsza także.
  9. Oczywiście, masz rację. Mieszkanie w Krakowie w cenie mieszkania w takim Madrycie. GdZież tam Madrytowi do Krakowa. Poland rulez😂! Kupujcie, taniej nie będzie.
  10. Ja wiem że ceny aut odjechały w ostatnich latach, ale nazwać budżetowym auto za 200 tysięcy to chyba jednak nie to. Ja jednak mentalnie nie byłbym gotowy zapłacić obecnie wicej niż 100 tysięcy za nowe auto, a to i tak sporo. Przecież zakup auta to dopiero początek kosztów z tym związanych. Zegarek to co innego😂. Dożyliśmy czasów gdzie auto klasy BMW 5 kosztuje tyle co mieszkanie poza dużym miastem - to jest chore.
  11. Wolny rynek. Każdy może robić co chce. Sami przecież tu prawie wszyscy kupujemy i sprzedajemy bez przerwy. Tylko może lepiej czasem nie pisać ekstatycznych postów zaraz po zakupie, bo potem to dziwnie wychodzi.
  12. Ja bym nie próbował schodzić z tym zegarkiem na 600 metrów pod wodę 🙂.
  13. W innych krajach dają. Niewiele, ale jednak.
  14. Zawsze możesz kupić samochód za, powiedzmy, 1000 zł i wtedy nawet wypasione Casio będzie droższe. I ów moment nadejdzie, nie musisz długo czekać.
  15. Eee, to jednak kiedyś to były czasy. Dawało się policjantowi w łapę i był święty spokój. A teraz panie, to rejestrują. Chore państwo. Choć, jak widać, można wciąż spotkać ‚świetnych ludzi’. Ja z siebie świętego nie robię, bo sam kilka razy w życiu mandaty zapłaciłem (choć zawsze za złe parkowanie, nigdy za prędkość). Przypomniała mi się sytuacja w której kiedyś musiałem jechać na na posterunek straży miejskiej i coś z mandatem wyjaśnić. Patrzyli na mnie jak na wariata i w końcu się pytam o co chodzi. A oni mi na to że jestem jedynym który tam przyszedł i chciał zapłacić od razu i nie wyzywał ich od takich i siakich. @Lincoln Six Echo chodzi nie tyle o to czy w tym miejscu gdzie cię przyłapano powinno być takie ograniczenie czy inne. Chodzi o to że piszesz elaboraty analizujące dane miejsce i zasadność tego ograniczenia. Jakbyś nie umiał po prostu przyznać że świadomie przekroczyłeś dozwoloną prędkość i musiał na siłę znaleźć dla tego uzasadnienie: wszyscy winni, tylko nie ja. Ja prawie zawsze słyszę takie wyjaśnienia. Nie kojarzę żeby ktoś napisał/powiedział: przekroczyłem świadomie i wiedziałem co robię, ale liczyłem że nikt mnie nie złapie. 50km/h powyżej limitu to jednak jest sporo.
  16. Miesiąc temu byłem w Chorwacji i Bośni. Bez przerwy były tam ograniczenia do 40 km/h. Myślałem że mnie szlag trafi, szczególnie że miałem wypożyczony całkiem spory samochód, w którym jazda z taką prędkością wydawała się idotyzmem. Drogi prawie puste (fakt że jednopasmowe), cisza i spokój. Postawić w takich miejscach ograniczenia? Idiotyzm. Szczególnie że lokalni popylali tam bardzo szybko. A ja, jak idiota, jeździłem przepisowo.
  17. Zawsze mnie ciekawi że każdy kto znacznie przekroczy prędkość i zostanie na tym złapany ma wyjaśnienie na pół strony że: rodziła żona, dziecko wiózł do szpitala, umierał rodzic lub (banalnie) uciekało powietrze w kołach. Ja rozumiem że tak ci się trafiło i tak było, ale czasem po prostu można napisać: zapierdzielałem 50km/h bo tak wyszło.
  18. To była jakaś plazma wielkiego formatu. Naprawdę. Kosztowało to coś ok. 80 tysięcy. Matiz kosztował chyba 25. Więc zamiast dać obniżkę o 25 tysięcy, dali Matiza. Marketingowo to było rozegrane genialnie.
  19. Ja pamiętam jak, bodajże w 1999 roku, w jakimś sklepie z elektroniką dawali Matiza jako dodatek do …. wielkiego telewizora. Takie to były czasy że telewizor kosztował kilka razy tyle co małe autko.
  20. Jedźcie do Monako, weźcie dziewczyny w mini, pokręćcie się przy kasynie i macie idealne wideo na Insta. Chyba że chcecie nakręcić film o samochodach, wtedy to co innego 😁.
  21. Ja nie mam w ogóle samochodu. Rower mi się ostał jedynie. Ja Cię rozumiem, bo sam czasem jak zobaczę faje auto to się zatrzymam i sobie popatrzę. Natomiast miejsca takie jak Dubaj czy Monako mnie odrzucają, bo ostentacyjnie pokazywanie bogactwa po prostu mnie irytuje. To kręcenie kółek na tym mini rondzie w Monako jest po prostu śmieszne. Irytuje mnie też ta fascynacja bogactwem i jaką widzę u wielu osób w takich miejscach. Ale to tylko moja opinia i nie trzeba się ze mną zgadzać.
  22. Jednak nie zrozumiałeś (odzywam się, bo Dorian odnosił sie główie do mojego posta). Pisząc o Monako wyraźnie naisałem o targowisku próżności. Jest ogromna różnica pomiędzy pojechaniem do muzeum takiej Alfy (czy innego producenta) i podziwianiem samochodów wystawionych w miejscu do tego przeznaczonym, a staniem w Monako przd kasynem i patrzeniem jak bogaci ludzie specjalnie, wolno i często wystudiowanym gestem (szczególnie atrakcyjne kobiety) wysiadają ze swoich superaut. Oni robią to aby gawiedź się śliniła, a gawiedź się ślini podziwiając bogaczy i ich artefakty - taka gra. Zapytam jeszcze raz: jak włożysz swój zegarek, to specjalnie machasz ludziom nadgarstkiem żeby wszyscy widzieli co na nim masz? I przechadzasz się główną ulicą twojego miasta wolno i bez celu, kręcąc kółka aby wszyscy podziwiali twój czasomierz? No bez przesady. A tak właśnie wygląda targowisko próżności w Monako. BTW, ja w muzeum Alfy byłem w zeszły weekend chyba piąty raz - tym razem z bratem). I chętie tam wrócę. Natomiast do Monako już nie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.