-
Liczba zawartości
4020 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez beniowski
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
beniowski odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Już kiedyś w tym dziale pisałem, że kariera w związkach typu PZPN, FIFA, UEFA czy MKOL (a nawet związki typu szermierka czy żużel) to jedna z najlepszych robót na świecie. Trzeba tylko znać swoich i mieć (w przypadku polskiego związku) mocną wątrobę i żyć nie umierać. Bierzesz porządną kasę, jeździsz po świecie, siedzisz w super hotelach i generalnie na wszystko masz wy…..ne. Pamiętam jak siedziałem kiedyś długie tygodnie w Kijowie w pracy gdy Ukraina i Polska przygotowywały się do organizacji ME. Siedziała wtedy ze mną w hotelu ekipa UEFA wizytująca Ukrainę i sprawdzająca stan przygotowań do turnieju. To co te chłopaki wyprawiały, to się w głowie nie mieści. A ilość dziwek jakie ich wizytowały można liczyć setkami. I podobno nawet za usługi panienek płacili Ukraińcy. -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
beniowski odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Zgadzam się że Lewandowski zrobił większą karierę niż Boniek. Jednak też musisz wziąć pod uwagę, że w latach kiedy grał Boniek nie było całego rynku marketingowego jaki mamy teraz, nie było sieci społecznościowych; ba, taka na przykład Afryka nie miała tv tak jak teraz. Więc na pewno koszulki z Bońkiem sprzedawałyby się o wiele lepiej byłby bardzie znany globalnie (czy w latach 80-tych można było oglądać Serie A w Malezji czy w Senegalu?). Pomijając osiągnięcia Lewandowskiego, od kilkunastu lat mamy całkowicie inny rynek dotyczący marketingu. Śmiem twierdzić że koszulki z Maradoną sprzedawały się w ilościach śladowych na świecie w latach 80-tych wobec tego ile sprzedaje się koszulek jakiejś średniej ilości gwiazdy. Przy okazji, wtedy w ogóle był rynek na sprzedaż koszulek jaki mamy teraz? -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
beniowski odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Ja zawsze polecam teksty Rafała Steca, dziennikarza GW (ma też swój blog „A jednak się kręci”) i to co on pisze o polskiej piłce. I od lat podoba mi się jak konsekwentnie nazywa polską ligę Ekstraklapą. No bo po co ma się jakiś polski piłkarz męczyć gdzieś w Europie w jakimś średnim klubie? Będą go tam szkolić, męczyć, ciężko trzeba pracować. A w Ekstraklapie można niezłą kasę zarobić, a jaka jest jakość polskiej ligi każdy widzi. -
Patrząc z zewnątrz, chiński model wydaje się być skuteczny, wydajny, sprawny itp. Tylko że właśnie Chiny chcą żebyśmy ten model takim widzieli. Wspominałeś wcześniej Trudeau i Emegencies Act. Tylko gdzie jest teraz Trudeau? Ano właśnie, wyborcy go zmietli. A jak przeciętny Chińczyk może zmieść Xi jeśli on zacznie wydawać tragiczne decyzje? Tego właśnie uczy nas historia, że demokracja pozwala pozbyć się w pokojowy sposób partii u władzy jeśli lud się wkurzy. Jeden z drugim z Konfy czy raczej ich poprzedniczek (tj. śmieszny pan z muszką) gardłował że najlepszy dla Polski to byłby ustrój monarchistyczny. A co jeśli król okaże się szaleńcem lub idiotą? Kto go władzy pozbawi? Rewolucję byśmy robili i go obalali? I tak właśnie jest w Chinach. Działało to lepiej w systemie opracowanym przez Denga et consortes, ale właśnie już jest inaczej. A jak Xi powie że naród ma wróble wybić to co, zaczną wybijać?
-
Ja też obserwuję chiński model i uważam że jest skuteczny - tu zgoda. Z tym że to co teraz postrzegamy jako jego zaletę (szybkość podejmowania decyzji itd.) może okazać się też wadą, jeśli np. Xi uwierzy że będzie nowym Mao (co chyba trochę ma miejsce). To jak załatwił i upokorzył byłego prezydenta Ziang Zeminga może być tego oznaką. Bo jak szef partii każe obrać jakiś kierunek, to nie ma zmiłuj. Dlatego Deng przestrzegał przed takimi zakusami i ustanowił system cyklicznej wymiany wierchuszki, który to właśnie Xi rozmontował.
-
Szybko zatęskniłbyś tą tą durną demokracją jakbyś sobie pomieszkał w Chinach, ZEA, Rosji czy innym zamordyźmie. Jakby partia (czy lokalny kacyk) uznała że w czymś im przeszkadzasz, to byś się pożegnał z biznesem (oby tylko z biznesem) w mgnieniu oka. Jack Ma to tylko jeden z wielu przykładów. Takie głupoty przypominają mi Sartre’a, co to sobie siedział wygodnie w Paryżu za tłustą pensję uniwersytetu i peany na cześć ZSRR piął. Jakoś mu się nie chciało do tego raju przenieść.
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
beniowski odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
W sumie super robota. Pójdzie do Ekstraklapy i nawet w tej dennej lidze zarobi więcej niż 90% nas tu na forum. Pogra 10 lat, nakupi z 16 mieszkań za kasę z piłki i w wieku 32 lat zakończy karierę. A do tego zostań jego managerem, to przytulisz jeszcze prowizję z kontraktów. I już masz plan na zarąbiste życie na poziomie. -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
beniowski odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Taki puchar już nawet lata temu wymyślono: https://youtu.be/D-eQZL5taFg?si=DVKZji0i3Gx4YJxG -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
beniowski odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
W outficie trenerów 1-0 dla Polski. -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
beniowski odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Mnie się podobało przed chwilą: Piotrowski to piłkarz który na pewno potrafi strzelić na bramkę. Kurła, a do kosza ma strzelać czy pszczelarstwem się zajmować? No i klasyka: -
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
beniowski odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Z Lewym pewnie można by liczyć na bramki. Ale w obronie to on nie gra, a 0-2 już jest. Errata: 1-2. -
Afryka to ogromny i bardzo zróżnicowany kontynent. Ja nie pisałem o tym co się tam dziej teraz, ale że tam się przyszłość świata może rozegrać.
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
beniowski odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
Ja oglądam z synem i się zastanawiam po co się poddawać takim masochistycznym przeżyciom 🤣. No ale jak mawiał klasyk: dopóki piłka w grze….. -
Publikacja "Czas pod czerwoną gwiazdą"
beniowski odpowiedział Krzysztof Skórka → na temat → Informacje od Zarządu
Mnie dzisiaj odebrał tata. Czekam niecierpliwie aż do mnie dotrze. -
Chyba jednak masz rację, ale jedyny sposób aby poznać przyszłość to ….. trochę poczekać 😁.
-
Fakt, marna tam jest. Ja się dałem niestety jeszcze wrobić w magię kopi luwak, ale jak zobaczyłem jak to jest naciągane i robione pod turystów, to byłem zniesmaczony. Choć spróbowałem i byłem bardzo zawiedzony. W ogóle Bali to było jedno wielkie rozczarowanie. Za to pamiętam świetną kawę z Wietnamu - tam mi bardzo smakowała.
-
Klub Miłośników Zegarków Richard Mille
beniowski odpowiedział Paweł Bohacz → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
To była ironia, tylko zapomniałem dać emotikonkę. Czasem zapominam że tak trzeba, aby być zrozumianym. -
Japonię przemysł europejski jakoś przetrzymał, Koreę także i to z dobrym skutkiem, bo ja pamiętam jeszcze czas kiedy Golf II w podstawowej wersji nie miał prawego lusterka, a Japończycy oferowali swoje modele z o wiele lepszym w standardzie. Nie mówiąc już o Mercedesach, które po zakupie trzeba było uzupełniać o wyposażenie z listy będącej grubości książki telefonicznej. Więc tamta konkurencja była zdrowa. Z Chinami ciężko konkurować, ale sami sobie zgotowaliśmy ten los, myśląc że chińskie rączki będą nam składać produkty, a będziemy kasować zyski u nas. Jakby zachód nie chciał dawać Chinom patentów, to by tam produkcji nie lokował. A jednak to robił. Jakiś czas to się kręciło, ale się kończy. Z tym że też tak nie do końca, bo Chiny mają potężny ukryty dług wewnętrzny, spore problemy demograficzne, co za chwilę będzie już się odzwierciedlać w gospodarce. Pod kątem najbliższych 20, 30 to będzie hegemon, ale w dalszej perspektywie przyszłość leży w Indiach i Indonezji. No i Afryce, jak się tam w końcu może kiedyś ogarną.
-
No nieźle. Tym modelem to już chyba w klienta Bentleya/Rolls Royce’a celują. Pytanie tylko jak to jeździ i przede wszystkim jak z jakością wykonania i częściami zamiennymi/serwisem. Sama się Europa zaorała. Chcieli mieć tanią produkcję żeby Chińczycy im robili, a żeby management (i pośrednio także my klienci żeby było jak najtaniej) zbierał zyski? No to mają. Chińczycy się nauczyli: najpierw kopiowali, podglądali, potem wysłali tysiące studentów za państwowe na najlepsze uczelnie, a teraz zbierają tego owoce. Uczyłem kiedyś managerkę wysokiego szczebla z niemieckiej firmy produkującej nawozy. Strasznie narzekała za im Chiny konkurencję robią. Ale jak ja zapytałem czy im nie przeszkadzało jak 30/40 lat temu przenosili się do nich żeby taniej produkować, a zamykali u siebie zakłady pracy, to się obraziła. Tłumaczę Włochom, że ich też to może czekać, choć w dłuższej perspektywie. Bo na razie ich luksusowe marki Chińczycy kochają. Ale w końcu ten dumny naród wykreuje u siebie modę na lokalnych projektantów czy lokalne luksusowe domy mody i się skończy eldorado. Akurat moda to trochę inny rynek, ale też tak się pewnie stanie.
-
To samo można powiedzieć o McDonald’s, ale rozumiem co masz na myśli. Ja w Kuala Lumpur i Denpasar miałem wrażenie że tam jest jak w Polsce: właśnie prawie same sieciówki z kawą.
-
To o czym piszesz to jest granda i takie zachowania powinny być odpowiednio sankcjonowane. Chociaż jak przypomnę sobie auto służbowe jednej z moich byłych szefowych… Raz chciała mnie podwieźć jak mnie zobaczyła na mieście. Zajrzałem do środka tego chlewu jaki miała w aucie służbowym i powiedziałem że wolę się przejść 😂.
-
Wydaje mi się że jednak mówimy tu o odmiennych sprawach: w przypadku samochodu służbowego ludzie nie inwestują w detailing czy jakieś super myjnie z praniem tapicerki superśrodkami piorącymi. Po prostu robią to co jest wymagane odnośnie użytkowania auta. Fakt, jedni bardzo dbają, drudzy mniej, ale nie wydaje mi się żeby inwestowali własne pieniądze w utrzymanie tak jak to robią w przypadku swoich. Jak firma daje dane opony w leasingu, to ktoś dopłaca ze swoich żeby mieć lepszy model? Jestem ciekaw czy ktoś tak robi (może się mylę). Jak ktoś ma komputer służbowy to daje go do najlepszego serwisu i kupuje mu drogie akcesoria za własne? Chyba nie. Dbasz, normalnie użytkujesz ale nie inwestujesz, bo to narzędzie pracy udostępnione przez pracodawcę, a nie rzecz którą kupiłeś za własne pieniądze. Ja, gdy pracowałem w korpo, dbałem o sprzęt jaki mi dali, ale na niego nie chuchałem i dmuchałem.
-
Klub Miłośników Zegarków Richard Mille
beniowski odpowiedział Paweł Bohacz → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dlaczego nieuzasadnioną? Przecież jeśli chcesz to kupuj. Właśnie na tym polega krytyka, że można mieć odmienne zdanie i je uzasadnić, czyli wyrazić dlaczego ja bym tej książki nie kupił w cenie za jaką jest oferowana. Moim zdaniem to za drogo i nie warto; ty możesz uznać inaczej. Podobnie rzecz się ma odnośnie pokazanej powyżej książki o PP: dla mnie też jest za droga. Szczególnie że w takim wydawnictwie jest głównie marketingowy bełkot (powtarzam głównie, bo są też pozycje wartościowe pod kątem tekstu, a tej ww. nie znam) o tym jak to cudne przedmioty możemy sobie pooglądać. Za 1400 dolarów wolałbym kupić sobie bilet do Genewy, zobaczyć miasto, spędzić noc w hotelu i zobaczyć muzeum PP na żywo. Da się zrobić. Ale to ja, inni mogą chcieć kupić książkę w tej cenie. -
Klub Miłośników Zegarków Richard Mille
beniowski odpowiedział Paweł Bohacz → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Jak widać, wszystko można sprzedać. Skoro Hodinkee swój magazyn wycenia na jakieś absurdalne pieniądze, a są na to klienci, to dlaczego nie? To ja już wolę Revolution, który w prenumeracie kosztuje mnie 10 euro za wydanie, a dostaję 200+ stron co kwartał.
