Ale wszystko co jest włoskie jest najlepsze. Naprawdę. Oni w to święcie wierzą. Polakom by się przydało takie podejście. Nie tyle jakieś myślenie o sobie jako o wielkim narodzie, ale po prostu takie przyziemne: jestem Włochem, popieram włoskie i (odnośnie kuchni np.) jem włoskie. Ja ostatnio mam wrażenie że np. kebab to jest polskie danie, bo wszyscy to wcinają w Polsce na okrągło. Jak zaczynałem pracę w korpo lata temu, to przynoszenie jedzenia w pudełku było uznawane za obciach. Bo lancz kupowało się gotowy, a potem szło na kawę do Coffee Heaven (ktoś z dużych miast pamięta?). Był szał na sushi, potem na poke, zaraz będzie na coś innego. A po latach okazało się że przynoszenie jedzenia ze sobą jest modne, zdrowsze i nie wydaje się fortuny. Czemu w Polsce nie ma małych kawiarni, tylko ludzie kupują ten amerykański napój (bo kawą tego nazwać nie można) za gigantyczne pieniądze? My się cały czas zachwycamy tym co inne, zamiast promować własne. Dopiero od kilku lat zauważam że znowu modne jest gotowanie, pieczenie i promowanie polskiej kuchni. Może aż taka dobra jak włoska to ona nie jest, ale mamy fantastyczne potrawy, a nasze zupy to mistrzostwo świata.
Włoska kuchnia jest wspaniała i do tego prosta, ale oni tak święcie się zasad trzymają, że nawet im do głowy nie przyjdzie poeksperymentować. Powoduje to sytuację, że tutaj prawie nic się nie zmienia, bo po co zmieniać, skoro jest dobrze? Np. zapytaj Włocha dlaczego do risotto daje się masło z lodówki, a nie w temperaturze pokojowej. Najpierw się zdziwi że pytasz, potem powie że tak naprawdę to nie wie, a na końcu przyzna że tak robiła mama i on też tak bezwiednie robi😀.