Wyrażę swoją opinię: uważam że ludzie nie powinni mieć dostępu do broni, a przynajmniej powinien być on bardzo utrudniony.
Polska jest bardzo bezpiecznym państwem, po co jej obywatelom broń?
Pracowałem na studiach w Stanach; pewnego wieczora, wracając skądś do domu, zatrzymała mnie policja na obrzeżach Nowego Jorku - wysiadłem z auta (w Polsce wtedy można było jeszcze tak zrobić). Jeden z policjantów rzucił się na mnie i mnie skuł, drugi celował z kilku metrów ze strzelby i się darł. Tylko interwencja kolegi z wnętrza samochodu chyba spowodowała że mnie nie zastrzelili. Potem, już uspokojeni, policjanci powiedzieli mi, że myśleli że sięgam po broń, a ja sięgałem po prawo jazdy. Dziękuję za takie atrakcje.
Do wszystkich trzymających broń w domu: sprawdźcie proszę statystyki ile rocznie dzieci ginie w takich Stanach gdy znajdą broń rodziców ukrytą gdzieś w domu, a znajdują ją bardzo często. Dziękuję za takie atrakcje.
A ze swojej strony poproszę o statystyki (być może są) potwierdzające słynne pieprzenie NRA że złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią. Ja, za każdym razem jak czytam o kolejnej strzelaninie np. w USA, czekam na tego dobrego żeby tego złego powstrzymał. Przypominam że tam prawie każdy ma broń, jednak tych bohaterów jakoś nie widać. Podczas strzelaniny kilka lat temu w Las Vegas, gdy jakiś wariat walił do ludzi z okien hotelu, podobno jakiś „bohater” się znalazł i chciał odpowiedzieć ogniem ale.... zaraz go zdjął policyjny snajper, bo myślał że to kolejny wariat z bronią.
Moim zdaniem, strzelenie do drugiego człowieka łatwe nie jest, nawet w obronie własnej. Trzeba mieć nerwy ze stali, umieć to zrobić, No i przede wszystkim trafić celnie, bo jak się nie trafi, to ten drugi z bronią... zresztą, poproszę o opinie posiadaczy broni, ile razy w takiej Polsce musieli jej użyć do obrony własnej.
Z broni strzelałem, nawet z kałasznikowa mi się zdarzało. Owszem, podobało mi się, było trochę adrenaliny. Jednak raz, w Warszawie na strzelnicy zauważyłem dwóch korzystających z własnej broni, i te osoby sobie same strzelały, nie było przy nich instruktora. I wtedy już się słabo poczułem, bo pomyślałem sobie że to już nie jakiś amator pod nadzorem instruktora, tylko ktoś kto nosi ją ze sobą i do tego nikt go na strzelnicy nie nadzoruje.
Tak więc, jestem zdecydowanym przeciwnikom posiadania broni palnej.
A, i jeszcze dodam, że w USA jako osoba poniżej 21 lat nie mogłem kupić alkoholu, natomiast są stany gdzie można kupić broń w wieku lat 18. I gdzie tu mają mieć uzasadnienie argumenty piszących w tym wątku o odpowiedzialności, szkoleniu i rozsądku, jeśli wystarczy wejść do sklepu i sonie guna kupić?