Dokładnie tak jest. 2 lata temu byłem zaproszony na pokaz Piageta. Było przyjemnie, ciekawie itd., ale gdy w pewnym momencie zapytałem czemu oferują także koszmarki wysadzanie diamentami odpowiedzieli, że taki z tego przychód mają, że cóż, będą to nawet zwiększać, bo klientów z Zatoki Perskiej czy Rosji mają na pęczki. Czasem mam wrażenie że McIntosh samowolnie ustawia się w roli obrońcy Graala, tj, cudowności i unikatowości PP czy F.P. Journe, a prawda jest taka, że te firmy istnieją po to, żeby zarabiać. I jak Stern czy inny CEO zdecyduje że wolą robić coś w stali, bo zwietrzą w tym dobry biznes, to to zrobią. Ciekawe co wtedy powiedzą samozwani obrońcy stwierdzeń, że HH to tylko złoto czy platyna. Oj, zrzedną wtedy miny i trzeba będzie dorabiać kolejną ideologię to słów tego czy innego CEO. Gwoli ścisłości, nie mam nic przeciwko polityce tej czy innej firmy: chcą, niech robią wszystko w złocie czy platynie. Ale czy naprawdę trzeba nabierać się na wciskanie bajek opowiadanych przez CEO PP w przytaczanym tu niedawno wywiadzie? Lata całe pracowałem w dużej instytucji finansowej. Mówiliśmy o etyce, dbaniu o klientów, bla bla bla. A tak naprawdę chodziło o sprzedawanie usług (bo akurat nie ma czegoś takiego jak "produkt" finansowy) i zarabianie, nic więcej. MIFiD I, MIFiD II itd. (ci co pracują w branży wiedzą o co chodzi) - czy to wymyśliły banki czy domy maklerskie? Nie, to musiało wyjść od regulatora rynku. Inaczej wciskało się klientowi bajki i pokazywało wykresy zawsze z zyskiem skierowanym ku górze (dalej zesztą wciska, tylko inaczej). O to chodzi w biznesie, o zarabianie. I nie ma w tym nic złego. Natomiast ideologie są dla tych, którzy chcą w nie wierzyć. Wydaje mi się, niestety, że firmy takie jak PP mają niestety w głębokim poważaniu nawet takich wiernych miłośników marki jak niektórzy tutaj. Produkt sprzedany, czekamy na kolejnego klienta. Ot, cała filozofia.