Oglądałem dzisiaj w Mediolanie Patki. Pierwsze zaskoczenie, w niefirmowym butiku mieli wybór jak w firmowym (ostatnio odwiedziłem w Paryżu). Obsługa fajna; oczywiście 2 osoby mówiące po chińsku dla ‚najważniejszych’ klientów :-). Zresztą przy mnie właśnie para Chińczyków kupowała 2 Patki. O Nautilisach zapomnijcie, nie wystawiają nawet jak dostaną i czeka zamówiony dla klienta. Natomiast pan z obsługi powiedział mi, że Patek, zaobserwowawszy szaleństwo związane z Nautilusami, doszedł do wniosku że sam ograniczy podaż plus przestaje przyjmować zapisy. A mianowicie dlatego że.... nie chce stać się drugim AP, który robi mnóstwo wariantów RO i to właśnie RO staje się ich głównym produktem. A tak naprawdę Nautilus to nie jest charakterystyczny model dla PP, ta firma woli być znana z garniturowców i wielkich komplikacji. Czy to prawda? Nie wiem, ale jakaś teoria to jest. Do tego stwierdził, że gdybym przymierzył Nautilusa, to bym się rozczarował :-). Co ciekawe, Aquanaut jest prawie tak samo trudny do zdobycia - nie widziałem że jest tak popularny ostatnio. Przymierzyłem po raz kolejny Calatravę ze zdjęć i przyznam że gotów jestem sprzedać swoje zegarki i ją kupić. Zaskoczyła mnie też łatwa wymiana paska. Serwis PP zaleca co 5 lat, ale oczywiście to zalecenie. Koszt zwykłego serwisu to 1500 euro. Sprzedawca poinformował mnie, że ceny są praktycznie nienegocjowalne, ale wspomniał o zwrocie podatku. Myślałem, że to głównie dla ludzi spoza Europy, ale np. sprzedają sporo zegarków ... Szwajcarom, bo oni też odliczają pełny VAT. Godzina drogi ze Szwajcarii i można kupić zegarek o wiele taniej - sprytne (oczywiście trzeba być obywatelem Szwajacarii).