Nie ma to jak wychwalać pod niebiosa i gloryfikować kombinatorów i tym podobnych. I ach, jakże piękna musiała być owa 'prawdziwa' Warszawa ze swoim niepowtarzalnym klimatem gdzie "Wtedy dla złodziei warte były zachodu takie fanty jak portfele, zegarki, wieczne pióra" - powiedz to owym okradzionym przez owych złodziei, że taki był klimat i to dla owego niepowtarzalnego klimatu powinni poświęcić skradzione im rzeczy. A może jeszcze romantyczniejsza była 'stolyca' w bandyckich latach 90-tych? Jak np. jednego z moich szefów wysadzono grzecznie z luksusowego auta, żeby umożliwić złodziejom, tfu, przepraszam, królom życia, tymczasowy zabór mienia, w celu przejażdżki, aby doświadczyć niepowtarzalnego klimatu?