Wczoraj w turnieju koszykówki, po fascynującym meczu przeciwko Serbii odpadła niesamowita drużyna Sudanu Południowego. Gdyby nawet przegrali jednym lub dwoma punktami, mieliby awans kosztem Grecji. Niestety, nie udało się. Grali naprawdę świetnie, choć czasami tak chaotycznie, że aż zastanawiałem się, czy oni trenują jakieś schematy z trenerem. Ale serce do walki oraz zaciętość mieli niesamowite. Naprawdę ich szkoda. Zwłaszcza, że to drużyna z kraju targanego bratobójczą wojną od kilkunastu lat. Ba, tam nawet nie ma ani jednego krytego boiska i muszą trenować poza krajem. A że są biedni jak mysz kościelna, to ich głównym sponsorem jest były świetny zawodnik NBA, Luol Deng. Tu można o tym poczytać: https://apnews.com/article/olympics-2024-south-sudan-basketball-luol-deng-90c71500969c3441aa9898eb9de8b338
Przy okazji takich historii o underdogach, przypomniał mi się przypadek Erica Moussambaniego, dla mnie jedna z najpiękniejszych historii jeśli chodzi o letnie IO. Tu jest to ładnie opisane: https://historiasportu.info/2022/10/06/jak-eric-moussambani-w-dwie-minuty-zdobyl-serca-tysiecy-kibicow/
A jeśli ktoś nie słyszał lub nie pamięta, to proszę sobie obejrzeć i posłuchać jaką wrzawę i aplauz Eric wzbudził na trybunach. Czasami nie trzeba walczyć o medal, żeby zostać bohaterem.