Dokładnie, uwielbiam gdy ktoś przytacza takie argumenty, że jaki to chłop skromny: miliarder, a w Casio chodzi. A jeśli facet wydaje własnie na ziemię, auta, dziwki (chyba akurat w sprawę Epstaina BG był uwiązany), dragi czy znaczki pocztowe za miliony itd. to już inna sprawa, co nie? Podobnie ludzie mówią o Jobsie, że w Casio chodził; a to że chłop miał awersję to tablic rejestracyjnych i co pół roku (sic!) kupował nowego Mercedesa żeby tylko bez tablic jeździć (prawo Kalifornii podobno na coś takiego właśnie przez 6 miesięcy od momentu zakupu auta pozwala) to już nie wspominają. To jest dopiero przepalanie kasy.