Pomijając względną kwestię czy Code 11.59 się podoba czy nie (mnie np. nie), naprawdę przejmowanie się opinią kogoś z internetu kogo (prawdopodobnie) nigdy w życiu nie spotkało jest raczej... dziecinne. Jeśli ktoś kupił zegarek i mu się on podoba, to wspaniale. Jeśli zaś ten zegarek nie podoba się innym, to cóż - takie życie. Milion razy to przerabialiśmy na forum: jesteś w miejscu publicznym; wystawiając coś na widok publiczny musisz spodziewać się zarówno pochlebnych, jak i negatywnych opinii o danym produkcie. Dopóki ktoś kogoś personalnie nie obraża, to o co chodzi? Czasem mam wrażenie że ktoś dostanie zawału albo życie mu się skończy, bo coś nie po swojej myśli przeczytał o swoim nabytku w internecie.