Jest parę dobrych dialogów. Niektóre trudno oddać w tłumaczeniu, chociaż tutaj akurat trudno się czepiać autora listy dialogowej. Jest taki moment, kiedy policja belgijska aresztuje Farella w pociągu - za to, że jakiś czas wcześniej przyładował w restauracji pewnemu marudzącemu Kanadyjczykowi i jego żonie. I wtedy belgijski policjant mówi: "You heat the Canadian?" (czyli, z powodu błędu w doborze czasownika i jego wymowie: "Ty grzejesz Kanadyjczyka?"). Farell, mocno zdziwiony, kilka razy pyta, o co kaman. W końcu ktoś tam bardziej kumaty w tym pociągu krzyczy w tle: "You hit the Canadian?" ("Ty walnąłeś Kanadyjczyka?"). W polskiej wersji leci to tak - policjant: "Ty wolałeś Kanadyczyka?" > Farell: "Ja wolałem Kanadyjczyka? O co ci, człowieku, chodzi?". I jest śmiesznie.
Hans Zimmer, autor muzyki m.in. do takich filmów, jak "Interstellar", "Incepcja", "Zniewolony", "Czarny deszcz", "Wożąc panią Daisy", "Thelma i Louise", "Prawdziwy romans", "Dom dusz", "Karmazynowy przypływ", "Król lew", "Cienka czerwona linia", "Gladiator", "Ostatni samuraj" i wiele, wiele innych. Dzisiaj ma urodziny.
Znam te filmy. O "In Bruges" wspomniałem, bo właśnie leci (znowu) na TV4. Gleeson: Niektórzy idą do czyśćca. Farrell: Czyli gdzie? Gleeson: Do takiego miejsca, które nie jest ani do końca piekłem, ani do końca niebem. Coś pomiędzy. Farrell: Aha. Czyli nie jesteś taki całkiem do d*py, ale rządzić to na pewno też nie rządzisz. Coś, jak, K**wa, Tottenham.
Jak ktoś jeszcze nie widział, a lubi np. Guy'a Ritchie (zwłaszcza "Porachunki" i "Przekręt"), to w podobnym nieco klimacie utrzymany: http://www.filmweb.pl/Najpierw.Strzelaj.Potem.Zwiedzaj Niezła obsada, niezła jazda...
Od laty 70-tych do nastania "ery szejków" rzeczywiście MC cieniutko sobie radziło. Dlatego sam byłem właśnie bardzo zaskoczony, widząc, jak wielką estymą i lojalnością fanów ten klub cieszy się w Manchesterze - powtórzę jeszcze raz: nawet w czasach, kiedy grali w niższych klasach rozgrywkowych. Chociaż, żeby być precyzyjnym, jeden puchar zdobyli daaaaawno temu - pokonując w finale niejaki... Górnik Zabrze.
Oczywiście, że osiągnięcia (trofea) MU mają nieporównywalne. Ale nie o tym pisałem. W samym mieście, City mieli więcej kibiców nawet wtedy, kiedy grali w niższej klasie rozgrywkowej. To jest taki jakby "kult" - trochę (chyba), jak u nas kiedyś sytuacja Wisły i Cracovii. EDIT: Faul na Rooneyu był bez dwóch zdań - powinien być karny.
No, odważna opinia. Ja mam wielu znajomych w Manchesterze (rodowitych Anglików), byłem tam wielokrotnie i w mieście panuje generalnie opinia, że City to klub miejski, ale United to głównie klub mieszkańców z okolicznych wiosek i miasteczek. Zaznaczam, że osobiście mi to całkowicie, excuse moi, zwisa.
Ludziom, którzy się zapożyczają na Rolka, nie zazdroszczę. Ale takim, których portfel nawet nie zauważa, że właściciel kupił nowego Rolka, owszem - nieco tak. Z tym, że w pozytywnym sensie - zawsze się cieszę, kiedy ludzie odnoszą sukcesy i zarabiają kasę - może kiedyś wydadzą ją u mnie...?
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.