Miałem założyć oddzielny temat, ale nie wiem czy wielu by się wypowiedziało. W mojej firmie wygląda to następująco: Patrol ,,chemiczny" ma sprawdzać sposób realizacji kwarantanny, dwóch dzielnicowych lata po odresach przez cały dzień (na dwie zmiany, czyli na cały dzień czterech jest zaangażowanych) mało czasu na swoją robotę, ale w takiej sytuacji można sobie te swoje papiery darować (są sprawy ważne i ważniejsze). Ten sam patrol ma załatwiać interwencje związane z podejrzeniem koronawirusa, czyli jakby np ktoś zarażony uciekł ze szpitala i wiele innych trudnych do wyobrażenia sobie. Na stanie mają parę kombinezonów z maskami, goglami itp. Ale na całą komende, 600 ludzi tych kombinezonów jest tylko kilka sztuk, więc ich użycie należy kilkakrotnie przemyśleć. Inni nie z ,,chemicznego" mają więcej rękawiczek jednorazowych niż do tej pory w normalnych czasach (wcześniej ojczyzna dawała zero lub troszkę) teraz jest ich nawet trochę, raczej nie zabraknie ale, już gogli ochronnych na 15 osób z mojego rewiru mamy tylko 2 sztuki. Trochę maseczek ale też nie wiecej niz 30 i to jednorazowych. Siłą rzeczy na każdą interwencję jeździmy tak jak przed epidemią. Szarpanie się z kimkolwiek, jakkolwiek... co najwyzej w rękawiczkach. Alarmowanie przełożonych nic nie daje, mówią, że niema środków ochrony w wystarczajacej ilości i każdy z nas wiedział do jakiej instytucji przyszedł a w Rocie ślubowania jest stwierdzenie: ,,nawet z narażeniem życia" Ale coś mi się wydaje, że w Rocie mieli na myśli sytuację nagłą, a nie czystą głupotę i celowe narażenie życia swojego i obywateli. Chciałem nagłośnić problem, jak to robi straż pożarna czy pgotowie ratunkowe, by ludzie pomogli, by obywatele coś dali ale z marszu uważają, że na takie coś nie zgodzi się komendant, bo to wygląda conajmniej jak korupcja albo przyjecie korzyści materialnej... Kretynizm skrajny czyż nie?