Właśnie wróciłem z garażu, już fotek nie robiłem. Położyłem bazę i lakier bezbarwny. Czeka polerka więc schnie. Ojcu się podoba ale dla mnie to druciarstwo straszliwe co zrobiłem. Matrix i tak poobijany, jemu zależy by rdzy nie było widać, ale ja się pod tym podpisuję, podejdzie ktoś z wioski i powie nie tak, nie srak. A by zrobić idealnie to i czasu więcej trzeba. No cóż, auto nowe nie jest, traktuję to jako ćwiczenie. W środę spróbuję spolerować lakier 2000 papierem i pastą. jak wyjdą kwiatki, to najwyżej jeszcze raz przetrę 400 na mokroo, może jeszcze raz podkład, przecierka, znowu baza i lakier. W jednym miejscu pojawiło się lekkie zgrubienie, jakby ,,burchel" od blachy widać pofalowało. No nic, mówię, ojciec zadowolony jakby nowego kupił. Arti, uwielbiam historię twojego projektu, ten blog, koszt nie wielki a miałbyś coś w konkretnym miejscu. No i fejsbuk, że tak napiszę po polsku.