Z tą ilością amunicji to różnie bywa. Ale nie to jest najistotniejsze. Trening bezstrzałowy (dobycie broni, przeładowanie, postawa, okrzyk, zgranie, ściągnięcie języka, kontrola komory, odpięcie magazynka, jego wyrzucenie, podpięcie kolejnego, zwolnienie zamka, kolejne ściągniecię języka, zmiana postawy i temu podobne) to jest klucz do sukcesu. Konieczność wyrobienia pamięci mięśniowej. Wiedzę o strzelaniu wykorzystuje się w stresie tak naprawdę tylko w kilku procentach. A pamięć mięśniową w jakichś niemal 100 %. Jeśli w sytuacji zagrożenia musimy myśleć a nie działać automatycznie, to najprawdopodobniej wyjdziemy z niej...nogami do przodu. Sam chciałbym mieć taki pistolet i atrapę amunicji do treningu bezstrzałowego (prawdziwa broń tego nie lubi). Niema też możliwości by pod czyimś czujnym okiem to poćwiczyć. Więc problemem nie jest te 6 pestek, ale właśnie brak możliwości pielęgnowania pamięci mięśniowej. A samo strzelanie? zapewnie wiecie, że bez prawdziwego stresu i pośpiechu to żadna filozofia.