Wracając do nieszczęsnego palca, często na okładkach książek, czy też ilustracjach do filmów widać postacie z ,,broniami" gotowymi do strzału i oczywiście palce nie tam gdzie trzeba. Widać nie zawsze artyści tworzący owe dzieła, niekoniecznie muszą znać się na wszystkim. Powiem więcej, zapewne nie jednego zdziwię albo co najmniej zaskoczę. W pracy codziennie pobieramy pistolety. Prawie nigdy nie sprawdzamy komory nabojowej zarówno przy pobieraniu jak i zdawaniu. Jak myślicie dlaczego? podpowiem, że nie chodzi o lenistwo czy pospiech. Mam na to pewną teorię, możliwe, że złą, ale jej się trzymam. Inaczej jest w takim przykładowym AT. Tam ponoć każde wzięcie broni do rąk, musi wiązać się ze sprawdzeniem czy jest magazynek i czy w komorze coś siedzi, Dodam jeszcze, że w takim P-99 o ile się nie mylę, instrukcja mówi, że po sprawdzeniu komory nabojowej należy zwolnić iglicę przyciskiem na zamku. Uważam to za wyjątkowo nieszczęśliwy pomysł. Znam nawet przypadek utraty życia właśnie przez to g...o, choć przyznam g...o przydatne po przeładowaniu, kiedy nie mamy zamiaru od razu ,,naparzać". Mnie na szczęście nie zdarzyło się strzelać do ludzi, i oby nigdy nie było takiej konieczności, Z opowieści znam sytuację, gdzie policjant będący również instruktorem strzelania został zaatakowany przez naćpanego ćpuna z siekierą. Wycofywał się i strzelał w jego nogi i był przerażony faktem, że nie trafia. Naćpany ćpun padł dopiero po 4 czy 5 strzale. Jak się potem okazało, trafiły wszystkie kule. Ale naćpany ćpun był widać dobrze znieczulony.