Brawo, brawo, mądry post Dodam tylko, że Orlen sprzedaje tylko w Polsce pod swoją marką, w Czechach jest liderem jako "Benzina" a w Niemczech ma 6% rynku jako "Star". Umowa sponsorska upadła rok temu, teraz została na szybko odkurzona z powodu odnalezienia taśm z premierem. Orlen był "na musiku", stąd zapłaci nie 40 milionów, a 100 milionów za półtora roku (dwa sezony). Tylko za półtora roku nie marudźcie, że Polska zdobędzie 10 medali na Olimpiadzie w Tokio. Wiecie jaki program olimpijski można by było za te pieniądze zrobić? Już nie wspominam, że efekt marketingowy byłby lepszy. Wracając do samego Orlenu to nie zgodzę się z Waszymi twierdzeniami. Przede wszystkim błędnie utożsamiacie zysk spółki z gotówką do jej dyspozycji. Wynik finansowy Orlenu liczy się według zasady EBITDA LIFO, czyli EBITDA (zysk bez uwzględnienia wartości amortyzacji, czyli degradacji majątku, który trzeba będzie odtworzyć) skorygowana o wartość zapasów. Ponieważ od trzech lat wartość ropy rośnie, rośnie też wartość zapasów (kontrakty zawiera się na kilka miesięcy naprzód, czyli kupiony kilka miesięcy temu surowiec, który obecnie jest w przerobie jest wart więcej niż kilka miesięcy temu). To podwyższa wynik spółki. To samo z inwestycjami. Korzystamy z przeszłych inwestycji, jednocześnie Orlen obciął program inwestycyjny, po trzech kwartałach zrealizował 2,9 mld zł wobec planowanego na ten rok 4,8 mld zł. W księgach spółki zaksięgowane jest ponadto jakieś 5 miliardów złotych wartości marki "Orlen", co jest bzdurą, bo równie dobrze mógłby to być CPN. Wspomnę tylko, że całość aktywów Orlenu to 35 miliardów, czyli wartości niematerialne i prawne stanowią 1/7 aktywów spółki (masakrycznie dużo, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że mamy do czynienia z rafinerią). Ponadto zadłużenie grupy to obecnie 10 miliardów złotych, a uchwała ostatniego walnego pozwoliła na zwiększenie kwoty emisji obligacji do 4 miliardów złotych. Reasumując w momencie kiedy wzrost cen ropy zahamuje, czyli trzeba będzie korygować wartość zapasów w dół, sprzedaż detaliczna siądzie, a stopy procentowe wzrosną, zamiast solidnego zysku pojawi się strata. Jednocześnie przypominam, że budżet jeść woła i spółka zobowiązała się, ze rokrocznie wypłacać będzie około 1,5 miliarda dywidendy dla akcjonariuszy. Co więcej, Orlen będzie musiał wyskoczyć z kasy na przejęcie Lotosu, co również obciąży jego wyniki i zmusi do zwiększenia zadłużenia. Orlen jest właśnie zarządzany bez perspektywy nadejścia kolejnego kryzysu, na zasadzie, że "przecież jest kasa". W okresie ostatnich 12 miesięcy w górę poszły notowania wszystkich światowych spółek rafineryjnych (sprawdziłem Royal Dutch Shell, BP, Total, Chevron, BHP Billiton). Od kilku do kilkunastu procent, wszystkie powyższe spółki wypłaciły dywidendę. Orlen jest 12 procent pod kreską.