Wydaje mi się, ze najwięcej się teraz dzieje u "średniaków" albo marek znanych albo średnio lubianych. Jak dla mnie, w bardzo dobrą stronę.
1) Oris - Najpierw seria Atelier na ciekawym inhouse, 10 dniowa rezerwa chodu + realnie użyteczne komplikacje. Potem Caliber 400. Nie kojarzę żadnego Orisa, który choćby w małym stopniu kogoś kopiował
2) Nomos - owszem, ostatnio problemy z dostępnością części i długie czasy oczekiwania, ale znowu -> Inhouse + w 100% swoje projekty
3) Breitling - patrząc około dekadę wstecz - każdy kolejny Breitling wyglądał jak parodia samego siebie, teraz jest co najmniej kilka nowych modeli które bym u siebie widział.
Zawody
1) JLC - zgadzam się w całej rozciągłości. Dla mnie również tylko Reverso jest interesujące
2) Tag Heuer - nie wiem czy to nieudolność młodego CEO, którego tata na siłę wepchnął na fotel czy coś innego, ale marka, która ma tak wiele świetnych modeli ze starszych lat, praktycznie w ogóle z tego nie czerpie. Stare Autavie i Carrery były świetne, z Monaco w ogóle nie korzystają praktycznie w marketingu. Jeśli chodzi o ceny zegarków na Ecie, nazwane Calibre5 etc. wywołuje tylko usmiech. Na szczęście jak wspomniał autor, na rynku wtórnym ceny lecą na łeb na szyję.