No widzisz, nie do końca jest tak jak piszesz. Jakoś tak wyszło, że od lat z Chińczykami współpracuję i regularnie w Chinach bywam. Tam już też powoli zaczyna się kończyć takie eldorado. 1) Nie ma rąk do pracy w Chinach. Nikt już nie chce pracować w fabrykach, więc żeby kogoś znaleźć trzeba płacić coraz więcej. Po Chińskim nowym roku często 20-30-40% składu fabryki nie wraca do pracy bo nie chcą pracować w fabryce. Kto może uczy się angielskiego, a jak masz tam angielski to już jest bardzo dobrze. Sam miałem kilka propozycji żeby zostać i uczyć tam angielskiego. Niedawno nawet zmienili prawo, można mieć już dwoje, a nie jedno dziecko. Społeczeństwo się zestarzało i ponownie, nie było komu robić. 2) Zdarza się, że nagle przy fabrykach, w których byłem kilka razy zaczęli budować bloki i ściągać Wietnamczyków, bo chińczyk już za drogi. 3) Nie bez powodu jak mogą odcinają Chińczyków od świata zachodniego. Skubańce są niesamowicie ambitne, praktycznie każdy żyły sobie wypruje żeby dostać się wyżej i wyżej. Ciągnie ich do takiego stylu życia. Kultura i rząd jeszcze na to nie pozwala, ale widać, że się to zmienia. Ja to obserwuje latając tam na przestrzeni około 7 lat, a już jestem wstanie zauważyć różnice. 4) Chiny od około 10 lat bardzo zainteresowały się swoim środowiskiem i czystością. Jak to się zaczęło to zamykali fabrykę za fabryką. Ekologia kosztuje, a koszty przerzucane są na klienta. Coraz częściej zdarza mi się wracać z zakupami do Europy, gdzie jakieś jeszcze 5 lat temu, praktycznie nie było bata żeby Chińczyk był droższy. Podsumowując, Chińczyk nie jest już tanią siłą roboczą, coraz więcej z nich nie jest już po prostu "robotnikami" a wykształconymi inżynierami, handlowcami itd. Ja robię co prawda w przemyśle metali, a raczej produktów z miedzi, mosiądzu itd. wcześniej łączniki metalowe, stal, stal nierdzewna itd. ale myślę, że w dużej mierze można znaleźć tutaj analogie.